Pole lawendy

Go down 
Matka
666
szlachetny fae
Bogini
Ma stylowy Kociołek
https://cursebreaker.forumpolish.com
Temat: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyNie 20 Gru - 10:23

Pole lawendy

Pokryte fioletowym kwieciem łąki wypełniają powietrze przyjemnym, słodkawym aromatem. Wykorzystywane do tworzenia pachnideł i innych kosmetyków kwiaty lawendy dość długo zdolne są umilać przyjezdnym i miejscowym pobyt w Dworze Wiosny, ze sporadycznymi altanami ustawionymi dla pragnących nacieszyć się nimi dłużej możnymi.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptySob 15 Maj - 23:06
ubranko:

Po otrzymaniu listu od Enyo domyśliła się, że fae musiała już przybyć do Dworu Wiosny, co by oznaczało, że wreszcie ją znalazła. Eyirie niezwłocznie udała się zatem na pola lawendy skąd kilka dni wcześniej zerwała kwiaty, które później przesłała drugiej kobiecie przez gońca. Trochę denerwowała się na ich spotkanie, trochę cieszyła ale ponad tym była spora obawa, ze może zostać rozpoznana. Chociaż ona akurat była chyba bezpodstawna. Legioniści nie wiedzieli kogo dokładnie szukają, znali tylko jej rozmyty zapach. Mogła się zatem rozluźnić, przynajmniej tak jej się wydawało.

Brodząc w fioletowym kwieciu dotarła w końcu do położonej na uboczu altanki i ukrywszy się w cieniu w jej rogu wyjęła z torby książkę. Jej przyzwyczajone do mroku oczy nie miały problemu z wyłapaniem kształtów liter a oczekiwanie na przyjaciółkę (?) umilał lekki wiaterek, gdy fae przewracała kolejne strony zgłębiając wiedzę na temat co ciekawszych roślin i ich zastosowań. Zastanawiała się, kiedy w końcu Enyo ją znajdzie. Była co prawda ukryta przez wzrokiem innych, ale zakładała, że drugiej kobiecie uda się w końcu wychwycić jej trop i tu dotrzeć.
Powrót do góry Go down
Enyo
113
szlachetny fae
-
Prawie zawsze można zobaczyć jakiś kwiat przy jej ubiorze.
Świeżo ścięta trawa, bez i czekolada.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t424-enyo#2283
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptySob 15 Maj - 23:36
Enyo przez ostatnie lata starała się często podróżować. Po życiu w bańce, w której przez sporą część żywotu była również uwięziona, zobaczenie świata na własne oczy było czymś niesamowitym. Gdyby nie to, teraz przeskakując na Dwór Wiosny, jak i również przez niego, zapewne zatrzymywałaby się co kilkaset metrów, dziecinnie podziwiając wszystko wokół. W sumie trochę ją to i tak kusiło... Ale miała cel. Bardzo ważny.
Dotarłszy do lawendowych pól, Enyo przystanęła na moment. Z zapartym tchem objęła wzrokiem ten iście piękny krajobraz - aż jej palce mrowiły, by owy uwiecznić na płótnie tu i teraz. Otrząsnęła się jednak, nieco rozbawiona swoją pasją. Malarka zawsze i wszędzie! Bez względu na sytuację.
Rozejrzała się za znajomym-nieznajomym wyglądem kobiety. Nie była pewna, czy Eyirie będzie wygląda tako samo, jak gdy odwiedziła ją w domu. Miast tego widziała tylko altany i lawendę. Przejechała koniuszkiem język po dolnej wardze, uśmiechając się przy tym lekko. Dalej bawią się w kotka i myszkę? Przez chwilę Enyo szła powoli przez fioletowy dywan, aż w końcu ujrzała w nim widoczną ścieżynę, wytyczoną przez kogoś bardzo niedawno, a która prowadziła do jednych z altan. Skierowała się więc w tamtym kierunku, po drodze zrywając kilka małych gałązek lawendy, które włożyła w niewielką kieszonkę na piersi. Była ubrana w swój typowy strój - zwiewną, aksamitną koszulę koloru bladego różu, rozpiętą prawie do połowy (aż cud, że się w miarę trzyma i nie odsłania za dużo), czarne, luźne spodnie z podobnego materiału i proste buty (bo na obcy Dwór głupio przyjść boso, a tak często chodzi).
- Gdzie się myszka ukryła... - wymruczała powoli, co zapewne już Eyirie mogła usłyszeć, a zaraz i ujrzeć Enyo wychylającą się zza altany.
- Witaj, najpiękniejsza! - przywitała się uradowanymi słowami i jeszcze szczęśliwszym, promiennym uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyNie 16 Maj - 1:31
Najpierw poczuła słodki zapach czekolady i bzów, potem usłyszała wymruczane wręcz słowa Enyo, jednak wciąż nie ruszyła się z miejsca. Trwała w bezruchu, dopóki kobieta się z nią nie przywitała.
- Nawet mnie nie widzisz, a już to zakładasz? A co gdybym tym razem przybrała jakieś szpetne oblicze? - zapytała rozbawionym tonem zamykając książkę z cichym trzaśnięciem i odkładając ją na bok. Z blednącej plamy cienia nie wyłoniła się jednak żadna paskuda, lecz jasnowłosa, zielonooka kobieta o skórze muśniętej słońcem. Jedyne, co było wciąż takie samo, to jej wzrost i sylwetka. Ich nigdy nie modyfikowała, przynajmniej nie wtedy, gdy planowała dłużej korzystać z danej iluzji. Za łatwo byłoby wtedy innym odkryć, że jej wizerunek był jedynie ułudą.

- Długo ci to zajęło. O wiele za długo - poskarżyła się Eyirie wstając i podchodząc bliżej Enyo nie do końca pewna, co teraz zrobić. Zaufała w końcu kobiecie ze swoim największym sekretem, lecz nie była teraz pewna, w jakiej pozycji to ją stawiało. Powinna się obawiać? Czuć wdzięczność? Czy może...  Rzuciła szybkie spojrzenie na rozchełstaną do połowy koszulę kobiety. Sama się prosiła, żeby ją pociągnąć i zerwać do końca, ale powstrzymała się. Byłoby to co najmniej niekulturalne, być może również niepożądane.
- Ładne miejsce, czyż nie? Chętnie bym tu została na dłużej - zagaiła chcąc jakoś wybrnąć z tej nieco niezręcznej dla siebie sytuacji.
Powrót do góry Go down
Enyo
113
szlachetny fae
-
Prawie zawsze można zobaczyć jakiś kwiat przy jej ubiorze.
Świeżo ścięta trawa, bez i czekolada.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t424-enyo#2283
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyWto 18 Maj - 20:00
Czasami zlecenia klientów Enyo były dosyć... Niecodzienne, co by nie powiedzieć, dziwaczne. Wtedy też wymagano od niej dyskrecji i zachowania dla siebie tych jakże niewygodnych sekretów. Wiele fae miało swoje mniejsze i większe fetysze, które chcieli uwiecznić dla siebie na obrazie, czy w rzeźbie, a młoda artystka... Cóż, nie lękała się wyzwań, zwłaszcza gdy dobrze jej za to płacono. Tak czy inaczej, można wręcz rzec, iż dyskrecja jest jej drugim, albo może trzecim (lub którymś z kolei) imieniem.
- Twe wewnętrzne piękno dalej błyszczałoby jaśniej od słońca, moja droga. - wybrnęła zwinnie, szczerząc zęby w szczwanym uśmiechu - Poza tym... Widziałam już Twą prawdziwą twarz, najdroższa, a wrażenie jakie mi po tym zostało jest nieulotne. - dodała, wcale nieprzypadkowo w tym momencie oblizując kusząco swe usta, ciepło wspominając piękno stojącej przed nią fae.
Musiała przyznać, że w takiej odsłonie, Eyirie również lśniła. Enyo jednak wolałaby ujrzeć przed sobą blade lico złotookiej fae, która te kilka lat temu sprawiła, że jej serce zabiło mocniej. Teraz także reakcja jej ciała była podobna, choć nieco zdezorientowana.
- Wybacz, miałam kilka spraw na głowie - mruknęła cicho. W przeciwieństwie do Eyirie, Enyo śmiało ujęła dłoń fae i ucałowała ją delikatnie, zbliżywszy ją sobie uprzednio do twarzy, by po chwili ją obniżyć, jednak nie puszczając.
Ależ, rozerwanie jej koszuli byłoby jak najbardziej pożądane! O ile Enyo mogłaby dołączyć do zabawy i to samo zrobić z odzieniem Eyirie... Choć nawet i bez tego byłaby zadowolona.
- Piękne... Ten fioletowy dywan aż prosi się, by położyć się w nim z piękną kobietą i ubóstwiać jej ciało i duszę do następnego ranka. - odparła, zerkając wręcz wyzywająco na Eyirie, którą poprowadziła w trakcie swych słów do altanki.
Usiadła na ławeczce, opierając ramiona z tyłu na oparciu. Spoglądała na młodą fae z lekko rozmarzonym i może ciut tęsknym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyPią 21 Maj - 2:08
Zaśmiała się na wytłumaczenie Enyo. Kobieta zdecydowanie nie dawała się zapędzić w róg ani zbić z tropu.
- Ale słodzisz a ja przecież nie jestem herbatą - stwierdziła rozbawiona Eyirie nie opierając się, gdy kobieta chwyciła jej dłoń. Jedynie jej oczy się śmiały, gdy została poprowadzona wgłąb altanki. W przeciwieństwie do Enyo nie usiadła na ławeczce, tylko stanęła przed nią górując nad starszą fae jedynie o kilka centymetrów, mimo że tamta siedziała. Wzrostem akurat Matka Eyirie nie pobłogosławiła.

- Zapewne bardzo pilnych spraw... A jak tam ta moja? -
zapytała podchodząc na tyle blisko, że stykały się kolanami i łapiąc Enyo pod brodę, by spojrzeć jej w oczy. Pozwoliła swojej twarzy wrócić do normalnej formy utrzymując jedynie inną fryzurę - Zajęłaś się moim... Problemem? - zapytała niepewnie. Nie wiedziała, czy mogła się czuć bezpieczna, czy wręcz przeciwnie. Flirtowanie wcale nie pomagało, bo jasno dowodziło na czym dokładnie zależało jej towarzyszce. Z drugiej strony i Eyirie wykorzystała te dokładnie nadzieje tlące się w Enyo do przekonania jej, by ta odwaliła za nią brudna robotę.Wyglądało na to, że obie nie były bez winy.

- A potem obudzić się całą pokąsaną przez mrówki? - zasugerowała ironicznie, unosząc kolano, by oprzeć je na ławeczce tuż obok uda towarzyszki. Puściwszy jej twarz przeniosła ręce na barki kobiety i popchnęła ją do tyłu - Nie, dziękuję. Myślę, że pozostanę jednak przy ławce - stwierdziła podejmując rękawicę i czekając, co teraz zrobi Enyo.
Powrót do góry Go down
Enyo
113
szlachetny fae
-
Prawie zawsze można zobaczyć jakiś kwiat przy jej ubiorze.
Świeżo ścięta trawa, bez i czekolada.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t424-enyo#2283
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyNie 23 Maj - 22:33
Enyo przekrzywiła lekko głowę, lustrując wzrokiem piękną fae.
- Herbatą na pewno nie... - mruknęła, z powoli unoszącymi się kącikami ust. - Prędzej czystą ambrozją. - dodała, po chwili wydając z siebie cichy pomruk, jakby wyobraziła sobie owy smak. Oj, bo tak było... Wyobraźnia Enyo działała pełną parą.
Na wspomnienie o problemie Eyirie, Enyo nieco się skrzywiła.
- Owy problem okazał się być... bardziej skomplikowany. - odparła, napawając się przez moment widokiem znajomych oczu i ust, na których zawiesiła dłuższe spojrzenie. Ta kusząca czerwień była jak piękna róża, do której Enyo ciągnęło jak pszczołę.
- Znalazłam go, ale pies okazał się być już pogrzebany. - mruknęła ciut ponuro, marszcząc brwi na wspomnienie kolejnego faktu - Po odczytaniu tego i owego ujrzałam postać. Zakapturzoną. Niestety nie mogłam dostrzec twarzy. - przygryzła lekko dolną wargę, spoglądając na kobietę zmartwiona. Ktoś im tu mieszał, a niewiedza kto, strasznie Enyo irytowała. Ponadto sprawiała, że jasnowłosa fae czuła się, jakby zawiodła. Pluła sobie w brodę, że nigdy nie chciało jej się wyćwiczyć porządnie Odczytania.
Westchnęła bezradnie i zerknęła na kolano młodej fae na ławce, pozytywnie zaskoczona takim obrotem spraw.
- Nah... Sprawiłabym, by żaden owad nie mógł nawet na nas spojrzeć. - odparła, zaraz czując chłód na plecach od drewnianego oparcia. Czy ktoś kiedyś mówił Eyirie, że igranie z ogniem nie jest najbezpieczniejszą rzeczą na tym świecie? - Równie dobry wybór - wymruczała, całkiem szybkim i dosyć niespodziewanym ruchem podsadzając kobietę na swoje kolana w ten sposób, że tamta siedziała na nich okrakiem.
Dłonie Enyo wylądowały tedy na udach pięknej fae - jedna na sukni, druga bezpośrednio na nagiej skórze (ah, dzięki ci projektancie, za tak cudowne wcięcie w sukni!). Delikatnie pieściła palcami oba, przymrużając wręcz powieki z zadowolenia z takiej pozycji. Na tym jednak nie stanęła, bo jeśli żadnego słowa sprzeciwu nie usłyszała to pochyliła się nad szyją Eyirie, muskając ją niespiesznie ustami i napawając się jej wonią, która przyjemnie otulała zmysły Enyo. Jej sama woń zapewne ją teraz zdradzała, nabierając na intensywności, ale i słodkiej delikatności. Chyba już zdążyła zapomnieć, że były w środku rozmowy. Ba, a czy to ważne? Mogą do niej wrócić później.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyNie 23 Maj - 23:48
- Uważaj bo mi jeszcze ego poszybuje w kosmos od takiego słodzenia - zaśmiała się cicho, ale kolejne słowa Enyo sprawiły, że znieruchomiała. Słuchała jej struchlała jak w jakimś transie czując, jak przyspiesza jej oddech i serce.

- A-a-ale jak to? K-ktoś już go znalazł? -
wyszeptała pobladła nie opierając się, gdy kobieta pociągnęła ją na swoje kolana. Ledwie odnotowała dłonie błądzące po udach, gdy spojrzała w szare, lśniące oczy swoimi złotymi, rozszerzonymi ze strachu. Gdy Enyo muskała jej szyję, ona trzęsła się. Ze strachu... I czegoś jeszcze. Ale przeważał strach, paraliżujące uczucie wypełniające jej żyły płynnym lodem.


- Czy ktoś mnie szukał? Pytał o mnie? Jesteś pewna, że nikt cię nie śledził? - wypytywała drżącym głosem. Enyo nie wiedziała... Nie wiedziała, że te wszystkie listy gończe rozsyłane przez Noc były również za nią. Nie wiedziała, w jak głębokie bagno się wpakowała. Wplotła palce jednej ręki w śnieżnobiałe włosy drugiej fae i wtuliła się w nią całym ciałem chowając twarz w jej szyi, szukając w ten sposób pocieszenia, jakiejś ułudy bezpieczeństwa.
- Powiedz mi, ze będzie dobrze. Skłam, jeśli musisz - poprosiła słabym głosem zaciskając dłoń w ślicznie lśniących nawet w cieniu włosach Enyo i niezbyt delikatnie ciągnąc jej głowę do tyłu, by odsłonić szyję. Czując przyjemny zapach bzu i czekolady - zupełnie jak jakiegoś tortu, ugryzła. Wciąż trzęsła się ze strachu i potrzebowała pozbyć się jakoś tego paraliżującego uczucia. Coś czuła, że drażnienie drugiej fae może być na to świetnym sposobem.
Powrót do góry Go down
Enyo
113
szlachetny fae
-
Prawie zawsze można zobaczyć jakiś kwiat przy jej ubiorze.
Świeżo ścięta trawa, bez i czekolada.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t424-enyo#2283
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyPon 24 Maj - 23:52
Enyo powinna sobie teraz sprzedać siarczystego liścia w twarz, ale musiała wyznać Eyirie, co widziała. Może powinna wybrać na to nieco lepszy moment, ale taką już była personą - długo nie potrafiła chować czegoś przed kimś, kogo uznawała za ważną dla niej osobę.
- Nic mi nie wiadomo o tym, by ktoś Cię szukał lub o Ciebie pytał. - mruknęła, przerywając ruchy dłońmi, skupiając się całkowicie na Eyirie i tym, jak się w tym momencie czuła. Jasnym było, że potrzebowała wsparcia. - Nikt mnie też nie śledził, byłam ostrożna. - a przynajmniej na tyle ostrożna, na ile pozwalały jej jej umiejętności i percepcja.
Oddech jej się na moment zatrzymał, gdy młoda fae wtuliła się w nią, szukając pocieszenia i bezpieczeństwa. Serce Enyo pękało, że ten przebrzydły kundel nawet po śmierci musiał jej sprawiać problemy i ból.
Przygryzła lekko dolną wargę, słysząc kolejne słowa kobiety. Szyja Enyo drgnęła nieznacznie przy nerwowym przełknięciu śliny. Była trochę zdziwiona dalszym zachowaniem Eyirie. Ale rozstroiło ją kompletnie dopiero to ugryzienie w szyję. Przez ciało Enyo przeszedł przyjemny dreszcz, a jej dłonie owinęły się wokół pasa fae, przyciskając ją do siebie jeszcze mocniej, bliżej, o ile w ogóle to było jeszcze możliwe.
- Nikomu nie pozwolę Cię skrzywdzić. - wyszeptała, przymykając powieki. Delikatnie głaskała plecy kobiety, starając się uspokoić ją i w tym samym czasie ujarzmić własne pożądanie. Mimo sytuacji, miała ochotę zedrzeć z młodej fae suknię i cielesnymi rozkoszami przegnać każdy jej smutek, jak i zmartwienie.
- Choćbym miała stanąć na przeciwko całemu Prythianowi, sprawię, że będzie dobrze. - wymruczała, naprawdę wierząc we własne słowa. Oh, jak w tak krótkim czasie, w którym się znają, Enyo była w stanie tak bardzo się do tej ślicznej istotki przywiązać? Los się nią zapewne bawi!
Przechyliła głowę do przodu, równając się z Eyirie. Oparła czoło o jej czoło i spojrzała kobiecie głęboko w te jej złote oczy. Bez dalszego słowa przymrużyła powieki i złożyła na krwistoczerwonych wargach lekki pocałunek. Ot, delikatne muśnięcie ust, które były cichym pytaniem o pozwolenie na więcej.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyCzw 27 Maj - 15:55
- No m-m-mam nadzieję - zająknęła się. Z jednej strony próbowała jeszcze zachować jakoś kontrolę nad sytuacją, z drugiej zaś była zbyt przerażona i onieśmielona tym wszystkim. Mimo, że bliżej już było niż dalej setki na karku, wciąż była strasznie niedoświadczona życiowo po latach życia w złotej klatce.


- Możesz nie mieć wyboru... Nie wiesz, co zrobiłam, Enyo. Ty jesteś taka dobra... A ja... - urwała zaciskając dłonie. Złość walczyła ze strachem, smutek z pożądaniem. Miała wrażenie, że zaraz się rozpadnie na drobne kawałeczki.
- To nie jest takie proste - zaśmiała się ponuro i uniosła na kolanach by przejąć kontrolę nad pocałunkiem, ale zaraz odskoczyła i przeskoczyła w sam środek pola lawendy.

- To też nie będzie takie proste - zachichotała przykucając by powąchać kwiaty a po chwili po prostu znikła i przeskoczyła kilkanaście metrów w bok. Enyo nie mogła jej dojrzeć, ale zapewne słyszała cichy śmiech dochodzący z jednego kierunku.
Powrót do góry Go down
Enyo
113
szlachetny fae
-
Prawie zawsze można zobaczyć jakiś kwiat przy jej ubiorze.
Świeżo ścięta trawa, bez i czekolada.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t424-enyo#2283
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptySro 9 Cze - 23:16
Nie skłamałaby, gdyby w tym momencie przyznałaby się, że czuła się cudownie lekko, jakby płynęła na miękkiej, letniej chmurce. I gdy już myślała, że wszystko jest w porządku i wreszcie na swoim właściwym miejscu, Eyirie przeskoczyła. Enyo zamarła, tym razem z zaskoczenia, potrzepotała parę razy powiekami i rozejrzała się wokół. Do jej uszu dobiegł głos fae, na dźwięk którego automatycznie się uśmiechnęła i sama przeskoczyła. Tylko po to, by wylądować za kobietą, która ponownie zniknęła. Będąc jednak w stanie zidentyfikować jej położenie, Enyo również przeskoczyła i ponownie wylądowała niedaleko Eyirie, kilka kroków za nią. Zbliżyła się i nachyliła nad jej ramieniem.
- Nie jestem taka dobra, jak myślisz. Na swoich dłoniach mam więcej krwi, niż Ty. - wyszeptała do jej ucha, delikatnie kładąc dłonie na jej biodrach. Nie potrafiła w dalszym ciągu jednoznacznie stwierdzić, ile żyć zabrała tamtego pamiętnego dnia, gdy wraz z ojcem i swymi sąsiadami bronili się przed najazdem na Velaris. Po dziś dzień wkradały się w jej sny koszmary, po których budziła się gwałtownie, w strachu rozglądając się po sypialni za trupimi twarzami osób, które wtedy zabiła.
- Jakie masz teraz plany? - zapytała powoli, lekko odwracając fae przodem w swoją stronę. Odgarnęła kosmyk jej włosów, które opadły na jej policzek od przeskoków, za jej ucho. Miała nadzieję, że Eyirie pozwoli jej w tychże planach uczestniczyć.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptySob 19 Cze - 20:07
Przyjemny dreszcz, zupełnie jak gdyby miała w brzuchu stado motyli przeszedł ją, gdy poczuła na uchu ciepły oddech Enyo. Drgnęła przechylając głowę w bok i spojrzała na srebrzyste kosmyki włosów muskające jej policzek i szyję. Nie odsunęła się ani nie zbliżyła w stronę drugiej kobiety. Czekała na to, co Enyo zrobi a każda mijająca sekunda była słodka, niczym świeży miód... Ale i zabarwiona lekką nerwowością. Eyirie nigdy nie... Nigdy nie zachowywała się w ten sposób z innymi. Nie całowała się, nie przytulała. Miała oczywiście męża, ale od niego nie otrzymała nigdy ani odrobiny uczuć. Myśli o nim nie sprawiały, że czuła się lekka i miała ochotę tańczyć i śpiewać. Fae nie za bardzo wiedziała, co robić. Czuła, że wszystko dzieje się tak szybko, może nawet zbyt szybko. No i pozostawała jeszcze kwestia wydarzeń z Wykutego Miasta...
- Nie byłabym tego taka pewna, En -mruknęła cicho nieświadomie zdrabniając imię swojej towarzyszki, gdy ta obróciła ją przodem do siebie. Srebrzyste spojrzenie raz jeszcze napotkało płynne złoto a jasne włosy Enyo kontrastowały z czarnymi lokami Eyirie - kobieta w którymś momencie rozproszyła się za bardzo, by utrzymywać na sobie iluzję.
- Poproszę Księcia Wiosny o przyjęcie mnie do tego dworu... I będę sobie spokojnie żyć licząc, że nikt nigdy nie dowie się co zrobiłam - zaśmiała się cicho, nieco ponuro i splotła palce z Enyo ciągnąc ją za sobą wgłąb pola.
- Ale tak naprawdę nie mam pojęcia jak to wyjdzie w rzeczywistości... Równie dobrze mogę nawet jeszcze dzisiaj zostać zmuszona do ucieczki. Jesteś pewna, że chcesz ze mną wiązać swoją przyszłość? - głos jej nieznacznie zadrżał. Nawet teraz, po tym co srebrnowłosa fae dla niej zrobiła, Eyirie nie oczekiwała po niej, że zechce się dalej dla niej narażać.
- Jak ja ci się za to wszystko odpłacę...?
Powrót do góry Go down
Enyo
113
szlachetny fae
-
Prawie zawsze można zobaczyć jakiś kwiat przy jej ubiorze.
Świeżo ścięta trawa, bez i czekolada.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t424-enyo#2283
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyCzw 8 Lip - 23:10
Czy to wszystko działo się za szybko? Możliwe, ale Enyo już tę parę lat temu, gdy pierwszy raz ujrzała Eyirie, poczuła coś w tym swoim zwariowanym sercu. I teraz, gdy ponownie ich ścieżki się spotkały, to uczucie odżyło, widząc iskierkę nadziei na swój wzrost. Młoda fae nie miała zamiaru i tym razem się poddawać. Co to, to nie.
I tak też w tej chwili, widząc Eyirie w jej całej, pięknej okazałości, serce zatłukło jej jak młotem. To właśnie ta krucho wyglądająca istotka całkowicie skradła jej oddech wtedy na balu. Gdyby tylko mogła cofnąć czas, zabiłaby jej męża za Eyirie, by ta nie musiała żyć teraz w strachu przed każdym kolejnym dniem... Pragnęła chronić ją przed wszystkim i wszystkimi.
Pokiwała powoli głową. Szukanie swego rodzaju azylu na Dworze Wiosny nie było złym pomysłem.
- Najdroższa, dla Ciebie byłam gotowa pogrzebać zwłoki praktycznie obcego mi mężczyzny - któremu co prawda życzyła źle, wiedząc jak traktował młodą fae - Czy naprawdę wątpisz jeszcze w to, że chciałabym po prostu być obok?
Szła powoli tuż za Eyirie, dopóki się nie odezwała. Wtedy zwolniła, zatrzymując się po chwili całkowicie i zbliżywszy dłoń młodej fae do swych ust, delikatnie musnęła wargami jej wierzch.
- Cokolwiek postanowisz? - dodała do poprzedniego, uśmiechając się pokrzepiająco i z narastającą pewnością co do wypowiadanych słów.
Potrząsnęła głową, słysząc coś o odpłacaniu się. Nawet lekko prychnęła, jakby jej Eyirie właśnie ubliżała.
- Nie oczekuję żadnej zapłaty. Pragnę tylko móc trwać u Twego boku, Eyirie. - wyszeptała głosem przepełnionym emocjami, poniekąd uświadamiając sobie już do reszty, że właśnie tego rzeczywiście chce. Delikatnie ucałowała każdy paluszek z osobna u jej dłoni i uśmiechnęła się po tym niezwykle zadowolona.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptySro 14 Lip - 21:59
Pochyliła głowę na słowa Enyo uświadamiając sobie coś ważnego. Ta kobieta zrobiłaby dla niej wszystko. Na litość Matki, poszła zakopać trupa, która Eyirie własnoręcznie pozbawiła życia a teraz przybyła tu dla niej i, bez mrugnięcia okiem, była gotowa dalej jej towarzyszyć. Fae nigdy nie uważała się za ani dobrą, ani złą osobę trwając sobie gdzieś pośrodku, robiąc cokolwiek było trzeba, by przetrwać, lecz teraz... Trzymanie przy sobie kogoś tak ślepo jej oddanego, gdy ona sama wpakowała się w niezłe bagno byłoby po prostu złe. Wykorzystała już wystarczająco srebrnowłosą kobietę. Nie powinna ciągnąć jej za sobą na dno.

- Ja... Wybacz Enyo. Jednak nie mogę  - zwróciła się do kobiety postępując kilka kroków w tył - Nie zasługujesz... Nie zasługujesz na to, być wciągnięta w moje problemy. Przepraszam. Zapomnij o mnie... - dodała z lekkim, smutnym uśmiechem i znikła. Przeskoczyła gdzieś z dala od tego miejsca decydując się już nigdy nie wracać do niego chociażby tylko myślami. Przyszedł czas na to, by pogodzić się z faktem, że była morderczynią.

|zt. x2
Powrót do góry Go down
Hypatia
90
szlachetny fae
Księżniczka
ruda kita
cynamon, czarna orchidea, poczucie wyższości
https://cursebreaker.forumpolish.com/t336-hypatia
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyCzw 26 Maj - 21:59
15 VI 24

Z niewiadomych dla Cillina przyczyn, wręcz nagle i znienacka, Hypatia zainteresowała się sztukami walki, wiercąc swemu towarzyszowi dziurę w brzuchu, żeby pomógł jej w treningach oraz trochę ją podszkolił. W końcu pobierał swego czasu nauki w dzierżeniu włóczni, miecza, łuku i kto wie czym jeszcze. Poza tym, interesował się tym i dla niego ta wiedza była całkiem świeża, nie to co dla Hypatii, która takowe lekcje miała dawno (czyli pewnie jeszcze przed narodzinami swego towarzysza) i praktycznie nic z nich nie pamiętała. Niby jakaś tam pamięć ruchowa była, w czym uświadczyły ją pojedynki na arenie, ale nie było o dla niej w jakimkolwiek stopniu zadowalające. Dlatego też Hypatia ciągnęła teraz księcia za sobą, w jakieś urokliwe miejsce, które spokojnie można byłoby uznać za idealne na randkę, gdyby nie dwie szable w ręku dziewczęcia „pożyczone” ze ściany któregoś z saloników Różanego Dworu. Mieli tyle tego żelastwa na ścianach, że pewnie nawet nie zauważą, a oni zaraz odłożą je na miejsce. Mimo wszystko nie chciała pożyczać broni oficjalnie ze zbrojowni, żeby nie rozpuszczać plotek o swych nowych zainteresowaniach i nie tłumaczyć się skąd się wzięły.

- Tutaj będzie idealnie. – odparła zatrzymując się nagle na środku pola, z dala od wszelkich altan i świadków. Odłożyła na bok szable i odwróciła się do swego towarzysza posyłając mu słodki uśmiech, szeleszcząc przy okazji suknią. Na pewno nie był to odpowiedni strój do takowej walki, ale przynajmniej nic z niego nie wisiało, a spódnice nie ograniczały ruchów, no i nic lepszego nie miała. W jej garderobie na próżno było szukać spodni i tym podobnych, o ich założeniu przez księżniczkę nie wspominając. Przynajmniej związała włosy w dwa warkocze, żeby kosmyki nie zasłaniały jej widoku.
Powrót do góry Go down
Cillin
18
szlachetny fae
książę
brak
bergamotka, pieprz, cedr
https://cursebreaker.forumpolish.com/t226-cillin
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyNie 29 Maj - 22:02
Sam nie wiedział czemu dał się namówić Hypatii. Chociaż nie, to było akurat proste, Cillin po prostu nie mógł odmówić niczego swojej Towarzyszce. Pytanie tylko jak bardzo zdawała sobie z tego sprawę Hypatia.
Tak czy siak Cillin dał jej się zaciągnąć na jakąś zapomnianą przez Matkę polanę. Po drodze jedynie „lekko” marudził czy na pewno, aby chce dzisiaj poszerzać swoje horyzonty, jeśli chodzi o tematykę szermierki. Marudzenie nie trwało jednak długo, bo dość szybko dla Cillina stało się jasne, że nic nie wskóra. Hypatia się uparła na ten nieszczęsny trening i nie było innego wyjścia jak spełnić życzenie rudowłosej.
Westchnął ciężko i sięgnął po szable teoretycznie były podobne, ale po namyśle podał jedną z nich Hypatii a drugą zatrzymał dla siebie.
-Na następny raz…- no bo przecież nie łudził się, że na tym jednym się skończy. –… przygotuję dla Ciebie odpowiednią broń. Taką, która będzie dla Ciebie wygodna. Ta szabla jest nieco lżejsza od tej drugiej. Powinno Ci być prościej nad nią zapanować. – wyjaśnił czemu akurat to ostrze wybrał dla Hypatii.
-To na początek… musisz stać pewnie na ziemi. Nogi lekko ugięte w kolanach, nie sztywne tak żeby było trudniej Ci stracić równowagę. Do przeciwnika stoisz bokiem, żeby miał jak najmniejsze pole do ataku. – postanowił zacząć od podstaw. Tak na wszelki wypadek. – nigdy nie opuszczasz broni, zawsze jesteś gotowa do odparcia ataku, jasne?- no to skoro to mieli wyjaśnione postanowił przejść do ciekawszej rzeczy.
-Najpierw poćwiczymy nad obroną, dobrze?- cóż nie oczekiwał zgody, to pytanie było tylko tak o pro forma. – Pewnie większość przeciwników, jeśli w ogóle z jakimiś będziesz mieć styczność, będzie od ciebie większa, cięższa i silniejsza. W takim wypadku nie możesz jedynie zablokować ciosu, bo w najgorszym wypadku zmiecie Cię z nóg, a w najlepszym po dwóch takich blokach ręka zacznie Ci omdlewać. Sztuczka polega na tym, żeby nie próbować przejąć na siebie całego impetu. Pozwól broni o siebie uderzyć, spraw by ostrze przeciwnika straciło impet, a potem nim pokieruj w ten sposób by się ześlizgnęło po twojej klindze, tak aby nie było dla Ciebie groźne. – miał nadzieję, że rudowłosa mniej więcej zrozumiała o co mu chodziło. -W ten sposób zyskasz dwie rzeczy, będziesz się nieco wolniej męczyć, a po drugie może tak się zdarzyć, że przeciwnik straci równowagę i będziesz mogła przejść do kontrataku. Gotowa?- zapytał i jak tylko otrzymał odpowiedź „zaatakował” Hypatię. Tak naprawdę wykonał cięcie od lewej strony, na wysokości jej piersi, wyjątkowo powolne i wyjątkowo zamaszyste specjalnie, żeby Hypatia miała czas na zareagowanie. Poza tym w ten sposób on też miał większą kontrolę nad tym co robi i miał pewność, że nie zrobi swojej towarzyszce krzywdy.
Powrót do góry Go down
Hypatia
90
szlachetny fae
Księżniczka
ruda kita
cynamon, czarna orchidea, poczucie wyższości
https://cursebreaker.forumpolish.com/t336-hypatia
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyWto 31 Maj - 21:23
Zgoda Cillina była oczywista niczym fakt, że słońce wstaje na wschodzie, jak mokra woda i ognisty temperament mieszkańców Jesieni. Tego nawet nie kwestionowała, biorąc to za pewnik. Poza tym, skoro spędzali czas tylko we dwoje, z dala od wszystkich innych to można to było uznać wręcz za randkę, prawda?

Przyjęła od swego towarzysza podaną jej broń, patrząc jednocześnie na niego z podziwem jak rozległą miał wiedzę w tej tematyce i jak się troszczył o jej wygodę. – A to nie tak, że powinnam umieć walczyć każdą dostępną bronią? – zapytała szczerze zainteresowana. W końcu walka z taką, która była cięższa mogła lepiej wypracować jej mięsnie, no i na arenie nie mogli zdecydować co dostaną.

Nie narzekała, że to Cillin całkowicie przejął inicjatywę, z pełnym posłuszeństwem wykonując jego polecenia. Dlatego jak tylko wskazał jej jak powinna stać, ustawiła się odpowiednio, spoglądając na towarzysza w poszukiwaniu aprobaty i ewentualnej korekty. Przez chwilę nawet kusiło ją, żeby uczynić to całkowicie wbrew poradom, zmuszając niejako Cillina do bardziej bezpośredniej lekcji… Ale na to przyjdzie jeszcze czas, a przecież nie chciała żeby trening się skończył zanim się na dobre zaczął.

Słuchając uważnie przydługiego wstępu księcia, kiwała raz po raz głową, jakby doskonale rozumiała co do niej mówi i znała doświadczenia, które przywoływał. Tyle że ona naprawdę wiedziała o czym mowa z autopsji, chociaż nie przyznawała tego otwarcie. – Gotowa! – potwierdziła, aż ze zbytnim entuzjazmem przyjmując „atak” Cillina. Tyle że trudno było to nazwać prawdziwym atakiem, bo miecz jej towarzysza poruszał się tak wolno, że zdążyłaby wrócić do Różanego Dworu po ciasteczka, rozłożyć piknik i jeszcze obronić się. Dopiero teraz do niej dotarło jak idiotycznie musiały wyglądać te jej popisowe ataki na arenie. Mimo to, nie skomentowała tego w żaden sposób ani głośno ani w myślach, zamiast tego grzecznie ustawiając się tak by ostrze Cillina zjechało po jej własnym, a przynajmniej liczyła, że taki będzie efekt.
Powrót do góry Go down
Cillin
18
szlachetny fae
książę
brak
bergamotka, pieprz, cedr
https://cursebreaker.forumpolish.com/t226-cillin
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy EmptyPon 4 Lip - 22:11
No powiedzmy, że Cillin miał nieco odmienne zdanie na temat jak wygląda randka i na pewno nie zaliczyłby treningu do tej kategorii. No ale skoro Hypatia sobie życzyła… to kimże on byłby jej odmówić? Nie wnikał za bardzo w pobudki dla których chciała się nauczyć walczyć bronią. Poza tym czy to nie jest tak, że lepiej umieć i nigdy nie skorzystać niż nie umieć, a potrzebować? No albo może rudowłosa wymyśliła sobie, że potrzebuje więcej ruchu i tak zamierzała się za to zabrać? Nie jego rzecz.
-No… w przyszłości taki jest cel, ale najpierw trzeba się nauczyć podstaw, a ciężko jest wykonać dokładne cięcie, pchnięcie czy paradę, gdy ma się dla siebie za ciężką broń. Potem, kiedy już się zna podstawy techniki można eksperymentować. – wyjaśnił najlepiej jak potrafił.
Wydał z siebie pomruk aprobaty, kiedy Hypatia bez większych problemów zablokowała cięcie. Nie spodziewał się niczego innego. Specjalnie wszystko zrobił wyjątkowo powoli.
-No to jeszcze raz, tylko szybciej- Cillin przyspieszył atak. Dalej nie szła za nim żadna siła, bo przecież nie chciał uszkodzić księżniczki. Sam cios natomiast był może o jakieś dwadzieścia procent wolniejszy od normalnego ataku. Tak samo jak poprzednio był pewien, że Hypatia będzie w stanie zablokować cios, więc postanowił jeszcze jej utrudnić sprawę.
-I kolejny z drugiej strony- ostrzegł po tym jak odparła jego pierwszy cios i przeszedł płynnie do kolejnego ataku, nie przyspieszał, ale też nie zrobił przerwy pomiędzy jednym a drugim. Liczył na to, że teraz ewentualnie wyjdą jakieś niedociągnięcia, natomiast wciąż nic nikomu nie groziło. Cillin wyjątkowo pilnował się by nie stracić kontroli nad swoim ostrzem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Temat: Re: Pole lawendy   Pole lawendy Empty
Powrót do góry Go down
 
Pole lawendy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cursebreaker: Dwór Cierni i Róż :: Prythian :: Dwór Wiosny-
Skocz do: