Pole ćwiczebne

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
Matka
666
szlachetny fae
Bogini
Ma stylowy Kociołek
https://cursebreaker.forumpolish.com
Temat: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyPon 21 Gru - 11:54

Pole ćwiczebne

Pomimo hucznej nazwy nie jest to nic więcej niż uklepana ziemia. Ring, którego krawędzie obłożono niskimi kamieniami pozwala na zrobienie jedynie kilku kroków w każdą ze stron, więc bardziej nadaje się do sparingów na pięści lub noże niż na magiczne pojedynki. Niestety podczas deszczowej pogody miejsce to pokrywa się błotem, co wcale nie zniechęca niektórych do korzystania z niego.
Powrót do góry Go down
Online
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyWto 21 Wrz - 13:00
Sekhmet skończyła właśnie prowadzenie ćwiczeń swojej grupy najemników w walce bronią białą. Grupa dobrze się spisywała, więc w nagrodę kobieta pozwoliła im wszystkim skończyć wcześniej, wszak nie samymi treningami fae żyje, trochę coś też musi mieć z życia, a zachowanie dobrego balansu między ćwiczeniami, płatnymi zadaniami, a zabawą bez zbyt wielkich ograniczeń, poza takim, żeby wszyscy dali radę wstać następnego dnia, to podstawa do zachowania dobrego morale w drużynie. Nie byli też armią żadnego z Dworów by musieli przestrzegać surowych regulaminów, zresztą Sekhmet była zdania, że to jedynie odstraszałoby poszczególnych kandydatów.
W przeciwieństwie do większości innych dni, nie udała się po skończonym treningu wprost do swojej ulubionej karczmy, lecz weszła na ring, gdzie oddała się treningowi walki wręcz, którego też nie można zaniedbywać. Wszak broń zawsze można stracić lub mieć wytrąconą, a na wykorzystanie umiejętności magicznych nie zawsze jest sposobność, dobrze jest więc podtrzymywać, a nawet rozwijać swoje umiejętności walki wręcz.
Po pewnym czasie takiego treningu Sekhmet wpadła na pomysł, by zaoferować zakłady grupce, która zebrała się by obserwować jej trening. Każdy może wejść na ring i spróbować z nią swoich sił, w zależności od tego ile rund wytrzyma, taką otrzyma nagrodę, przy cyzm jeśli wytrzyma mniej niż 3 to druga strona musi zapłacić. Co by nie mówić, Sekhmet doszła tez do wniosku, że utrzymywanie dobrych stosunków z tymi co mieszkają pod Górą to dobry pomysł, a zapewnianie im rozrywki i potencjalnego zarobku na pewno kwalifikowało się pod to.
Powrót do góry Go down
Aedale
455
szlachetny fae
ex-żołnierz, najemniczka
Jasne włosy i karnacja, oczy koloru brązu i błękitu
metaliczna, krwista, irysowa
https://cursebreaker.forumpolish.com/t587-aedale
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyWto 21 Wrz - 23:26
Karczmy są ekwiwalentem tragedii, jeśli chcieć delektować się dowolnie wybranym trunkiem. Po pierwsze jest w nich za tłoczno, co z jednej strony zazwyczaj dobrze świadczy o jakości produktu, z innej jest niczym więcej jak symulatorem ryby w beczce. Po drugie, atmosfera. Jest tam zwyczajnie za głośno i po kilku godzinach aromat jest nieznośny, szczególnie jeśli wejść tam w połowie balu. Po trzecie, hałas i to nie wynikający z akceptowalnej muzyki, a zwyczajnego bełkotu. To nie było miejsce dla niej i dlatego swoje życzenie, wielka panna degustować byle szczyn nie chciała, zabrała na zewnątrz.
Receptura miała być prosta, zaskocz mnie tym co sama byś chętnie wypiła, tak wyszeptała barmance i dosłodziła odpowiednimi monetami. Lubiła eksperymenty i na swój musiała chwilę poczekać, lecz aromat przypraw i konsystencja piwa dobrze wróżyła. Prawdę mówiąc, był to pierwszy napitek z oprocentowaniem, na który od czterech miesięcy naprawdę miała ochotę. Pewnie dlatego wszelkie restrykcyjne jadłospisy od razu odrzuciłyby tę pozycję.
Świeże powietrze, dokładnie tego potrzebowała po kilkunastominutowej katordze. Niby nic wielkiego, przynajmniej z perspektywy tych niestroniących od towarzystwa, a dla odludków to znacząca poprawa. Jedyne co było gorsze od niechcianego towarzystwo, to te niemogące utrzymać pionu. Pewnie dlatego to mało interesujące przemyślenie wydało owoc w postaci idei, pod który spektakl opróżnić kufelek. Ziemia Niczyja i ośrodki kultury nie szły ze sobą w parze, dlatego pole ćwiczebne powinno zaliczyć się do ich odpowiedników. Ubita ziemia, otoczona kamieniami i przyniesione zewsząd ławy i inne siedliska miały w sobie coś inspirującego, do najbardziej prymitywnych poczynań ale jednak. Jedni ćwiczyli walkę wręcz, inni okładali się obok mieczami, niewielki wybór osób na których szło zawiesić oko, ale przynajmniej nikt za to nie naliczał opłat. Gratis to uczciwa cena, do czasu aż lokalny cwaniaczek nie uznał spoczywającego obok Aedale naczynka z cieczą za swoją własność.
Zakłady, kto ich nie kochał? Oferta powalczenia za pieniądze wywołała poruszenie u obserwatorów, szczególnie tych niezorientowanych w tym, kim była ta hojna panienka. Nie powinno dziwić, że to młode szczawiki z ledwie opierzonymi ptaszkami chciały skopać dupsko Sekhmet, zapewne chcąc przy tym ugrać coś więcej. Jeden z takich, będącym zastępcą herszta lokalnej bandy rozrabiaków, z ochotą i przy akompaniamencie okrzyków swoich kompanów, wszedł na ring.
- Jak sobie życzysz, cukiereczku. Mogę się z tobą pobawić i gdy już wygram, oczekuję sowitszej nagrody - rzucił pewny siebie i puścił kobiecie oczko. - Co do chuja? - dodał po chwili, odwracając głowę.
To pytanie zbiegło się z lecącym w jego kierunku kumplem, alfą grupy. Podobnej postury facecik, lądujący mordą w ziemi, z pewnością nieco bardziej zaangażowanych w widowisko arenowe widzów zadziwił. Dlaczego? Odpowiedź nadeszła sama, w osobie Aedale. Skąpanej w piwie, które ściekało po jej twarzy, ramieniu i torsie. Delikatnie rzecz ujmując, poirytowanej tym faktem. Bazując na prędkości poruszania się, wkurwionej. Z morderczymi intencjami. Jak do tego doszło? To proste. Temu panu nie posmakował JEJ napitek oraz postanowił pozbyć się go, poprzez wylanie na właścicielkę. Pomiędzy okazywaniem dominacji i chamstwem jest cienka linia i podobne reguły dotyczą innych porównań.
Pierwszą przekroczoną była ta między nauczką a znęcaniem się nad zwierzętami, gdy pierwsze trzy uderzenia pięścią wylądowały na jego twarzy. Wszystkie zostały wykonane lewą ręką, choć to wstępne już skutecznie faceta otumaniło i wielu uznałoby to za wystarczająco satysfakcjonujące. Pechowo dla niego, ta przedstawicielka dworu Zimy miała inne standardy i lepszym pytaniem było, kiedy przekroczy granicę między przerobieniem na miazgę a zarżnięciem niczym prosiaka. Tak przynajmniej można skonkludować moment, w którym użyła prawej ręki, na którą nałożyła warstewkę lodu, tworząc coś w rodzaju kastetu. To dlatego wcześniej korzystała z tylko jednej, żeby nie uszkodzić tworzącego się narzędzia.
Widownia umilkła dopiero w chwili, gdy uderzeniu towarzyszył się odgłos łamanej szczęki i zapewne okolicznych kosteczek. Z kolei niedoszły oponent Sekhmet wyglądał tak jakby miał ochotę zemdleć lub zeszczać się w spodnie, a może obie te rzeczy na raz?
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 22 Wrz - 12:42
Jeżeli chodzi o karczmy to prawda, chyba, że jest się jej stałym bywalcem, jak ma to miejsce w wypadku Sekhmet, wtedy jednak starają się nieco bardziej, a jeżeli wiedzą, że jesteś przywódczynią lokalnej grupy najemników, cóż wtedy starają się dużo bardziej. Jednak kiedy w trakcie swoich podróży związanych z misjami, przebywała w różnych karczmach w przeróżnych miastach, to również napotykała ten sam problem. Może następnym razem, jak już panna z Dworu Zimy się rozezna co i jak działa pod Górą, to napije się z Sekhmet czegoś dobrego, no i nie będzie musiała przepłacać, żeby napić się czegoś naprawdę dobrego. Same korzyści prawda?
Jeżeli chodzi o samą scenografię, to trzeba przyznać, że do Sekhmet chyba zdecydowanie bardziej przemawiał wysttrój skłaniający do najbardziej prymitywnych zachowań, niż na przykłąd bogato zdobione sale balowe na Dworach. Tutaj przynajmniej wiedziała jak się zachować, wiedziała skąd może nadejść niebezpieczeństwo, a w pełnych przepychu salach czy to balowych czy tronowych, niebezpieczeństwa spodziewała się tak naprawdę z każdej strony. Zdecydowanie wolała nawet tawernę, gdzie doskonale się orientowała komu i kiedy trzeba złamać nos, albo krzesło na plecach.
Sekhmet zbliżyła się do krawędzi ringu, kiedy pojawił się tam pierszy chętny do walki. Słysząc jego słowa, mentalnie wywróciła oczami, jednak uśmiech nie schodził jej twarzy. Była pewna, że po walce okaże się kto tak naprawdę jest cukiereczkiem.
Nie zdążyła jednak wciągnąć mężczyzny na ring, kiedy zaczęło się prawdziwy pokaz. Jakiś mężczyzna wylądowałem ryjem w ziemi, a zaraz potem nieźle podkurwiona kobieta, sądząc po jej wyglądzie z Dworu Zimy lub Nocy doskoczyła do niego i zaczęła naprawdę solidnie go okładać. Uśmiech na twarzy Sekhmet się pogłębił, gestem ręki zatrzymała fae ze swojej druży przed interwencją, jak i chyba kogokolwiek innego. Skrzyżowała potem ręce na piersi. Trzeba przyznać, że bardzo się jej ten spektakl podobał łącznie z odgłosem łamanych kości. Kątem oka spojrzała na tego, który przed chwilą nazwał ją cukiereczkiem.
-Lepiej stąd spadaj, jeśli nie chcesz skończyć tak jak on wyszeptała mu do ucha, a potem wyprostowała się, spojrzała na białowłosą kobiete i zaczęła bić brawo.
-Przykro mi z powodu Twojego ubrania, ale muszę przyznać, że dawno się tak dobrze nie bawiłam, patrząc jak sobie z nim radzisz powiedziała po zejściu z ringu i podejściu w kierunku kobiety.
-Jestem Sekhmet wypadało się przedstawić, szczególnie komuś kto zaskarbił sobie sympatię Sekhmet już po kilku minutach odkąd widziało się ta imponująca kobiete na oczy.
Powrót do góry Go down
Aedale
455
szlachetny fae
ex-żołnierz, najemniczka
Jasne włosy i karnacja, oczy koloru brązu i błękitu
metaliczna, krwista, irysowa
https://cursebreaker.forumpolish.com/t587-aedale
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 22 Wrz - 15:00
Przez moment miała ochotę przerobić japę gówniarza na mokrą papkę, co zapewne osiągnęłaby za trzecim, może czwartym uderzeniem. To co ją powstrzymało to osobliwy zdrowy rozsądek, podyktowany początkowym poruszeniem w tłumie i krokami skierowanymi w jej kierunku. To logiczne, że nikt nie chciał tutaj ofiar śmiertelnych, nawet jeśli przyszłoby im wydzierać zdobycz z paszczy drapieżnika jakim była Aedale. Ona z kolei była gotowa przeciągnąć strunę i dlatego, do czasu, jej prawą rękę zaczął pokrywać lód. Najwidoczniej kastet to za mało. Dopiero zatrzymanie się niedoszłego pochodu wyhamowało jej pięść przed drugim ciosem, które na stałe przemodelowałoby czyjeś lico. Ostatecznie sam gówniarz to żadne wyzwanie, a tę nauczkę zapamięta na długie lata, dla własnego dobra. Jedynym odgłosem jaki jeszcze odbił się echem w otoczeniu było opadający na ziemię lód.
- Zabieraj to ścierwo - rzuciła do niedoszłego siusiumajtka, choć to jego obserwujący w przerażeniu widowisko kompani zareagowali szybciej. Naciągany zdrowy rozsądek, tudzież instynkt przetrwania, przynajmniej im zwiastował w miarę normalną przyszłość. Żaden z nich nawet nie mruknął, uwijali się szybciutko z wysprzątaniem areny. Nim jednak go wynieśli, zerwała z niego względnie czysty kawałek koszuli, z okolicy ramienia, prowizoryczna szmatka jej się przyda.
- Chętnie pogruchotałabym mu rękę, tak żeby pamiętał czym kończy się przywłaszczanie cudzego napitku - odparła tej oferującej wcześniej widzom wyzwanie, po czym obtarła twarz i ciuchy na tyle na ile mogła. Do najbliższej kąpieli będzie towarzyszyć jej aromat gałki muszkatołowej, goździków, imbiru, cynamonu oraz samego piwa. Dobrze, że przynajmniej reszta składników aż tak nie atakowała noska, przez co całość była na swój sposób znośna. - Dobra zabawa? Szczyl nie nadawał się nawet na worek treningowy - dodała i wzruszyła ramionami. Marna to kara, skoro jej wykonawczyni nie miała z tego żadnego pożytku.
- Kapitan Blade Dancers, wiem kim jesteś, przynajmniej od roboczej strony - powiedziała i uniosła na chwilę dłoń, w geście "stop". W słowach była oszczędna i dlatego wolała uniknąć ewentualnego rozwinięcia tego konkretnego tematu. Sama była najemniczką, więc nazwy, renoma i zakres działalności poszczególnych kompanii był jej znany. - Zakładam, że nie stoisz tutaj z powodu walorów zapachowych moich nowych perfum, więc... - Dopowiedzenie pozostawi ciemnoskórej, nie lubiła zgadywać, przynajmniej na głos.
Własnego imienia nie podała z prostego powodu, ten zlepek liter sam z siebie nic nie znaczył, w przeciwieństwie do tego co stało za nim. To zbędna rzecz, gdyby ich drogi miały rozejść się w przeciągu kilkunastu sekund.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 22 Wrz - 17:08
Przez pewien moment Sekhmet jak urzeczona czekała właśnie na kolejny, trzeczi, czwarty, a może nawet i piąty cios prawie jak urzeczona. Już dawno nie widziała tak zdolnej wojowniczki na tych ziemiach, ani nawet na innych, które odwiedzała w trakcie wykonywania przeróżnych zleceń. Cóż gdyby kobieta nie przestała, to Sekhmet by jej nie powstrzymała, dała nawet znak by nikt, komu życie miłe jej nie powstrzymywał, inaczej musiałby się liczyć z gniewem Sekhmet. Jak zaczarowana chciała obejrzeć ten jednostronnyu spektakl do końca.
Ironiczny uśmiech zagrał na ustach Sekhmet kiedy zobaczyła jak ta grupa wyjątkowych słabeuszy z przerośniętym ego zbiera swojego kolege z ziemi i zabierają się stąd z podkulonymi ogonami. Coś mówiło najemniczce, że przez długi czas nie będą się pokazywać w okolicy i tutaj kręcić. A szkoda, Sekhmet zdecydowanie nabrała ochoty na nauczenie tego cukiereczka lekcji na ringu. No cóż poradzić, nie wszystkie marzenia się spełniają.
-Może powinnaś. W końcu najdłużej ponoć zapamiętuje się najbardziej bolesne lekcje. A warto zapamiętać, że nie tyka się cudzego trunku odparła z ironicznym uśmiechem wciąż grającym na ustach. Cóż nawet jeżeli zapach z rozlanego napoju był mniej lub bardziej intensywny, to przynajmniej wszystkie jego elementy były wyjątkowo przyjemne dla nosa.
-Czasem nawet najprostsza zabawa może być przyjemna odpowiedziała na komentarz, zresztą zgodny z prawdą, bo żaden z nich nie nadawał się nawet na worek treeningowy. Zgodnie z gestem najemniczki przystanęła i uniosła lekką lewa brew do góry.
-Mmm...wygląda na to, że albo moja reputacja mnie wyprzedza, albo jesteś naprawdę dobrze poinformowana powiedziała, bo starała się żeby nie wiązano zazwyczaj jej twarzy w taki prosty sposób z grupą, o ile ktoś nie mieszkał pod Górą, albo nie należał do wysokich sfer dworskich.
-Chciałam zaoferować kolejną rundę napoju który zamówiłaś. Lub ewentualnie rundę na ringu. Wydaje mi się, że obydwie opcje moga być ciekawe. Co wolisz skrzyżowała znowu ręce na piersiach, przekrzywiła głowę na bok i czekała na to co powie nieznajoma.
Powrót do góry Go down
Aedale
455
szlachetny fae
ex-żołnierz, najemniczka
Jasne włosy i karnacja, oczy koloru brązu i błękitu
metaliczna, krwista, irysowa
https://cursebreaker.forumpolish.com/t587-aedale
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyPią 24 Wrz - 15:34
Kara powinna być stosowna do przewinienia. Gdyby jakiś typowy cwaniaczek postanowił zwędzić jej mieszek ze złotem, do końca życia świeciłby przykładem, że tak jednak nie wypada. Kradnąca jedzenie, wychudzona sierota? Na swój sposób czyn zrozumiały, grunt to przetrwać, gdy alternatyw niewiele i ich efektywność jest dyskusyjna. Z kolei chęć pokazania, że jest się osobnikiem dominującym, niczym karaś pośród rekinów, wymagała twardej weryfikacji z rzeczywistością.
- Obcięcie ręki byłoby adekwatne, niemniej to nadal młody osobnik, którego przy dostatecznie efektywnym bacie można zagonić do pożyteczniejszej roboty - odparła. W skrócie, nadałby się na mięso armatnie albo jakiś pół niewolnik od zadań specjalnych; najcięższych. Skoro Matka w rozumku poskąpiła, warto wykorzystać pozostałe zalety. Na terenie Zimy, gdzie warunki do życia są trudne, potrafiono eksploatować nawet potencjalnie bezużyteczną łazęgę. Nawet jeśli zginie, to zapewni profity dla pozostałej części ich jasnowłosej społeczności. - O ile jest angażująca. Ta nie zasługuje nawet na miano gry wstępnej - skwitowała, na chwilę kierując wzrok w kierunku oddalającej się grupki chojraków.
- Powiedzmy, że prowadzony styl życia zobowiązuje do znajomości, hmm, rynków lokalnych - odparła z błyskiem w oku. Z niejednego pieca jadła chleb, tudzież pozostając w porównaniach kulinarnych, rozdawała śliwki podoczne. Jako najemniczka znała kompanie oraz ich ogólną charakterystykę oraz pojedyncze jednostki, z którymi lepiej uważać. Taki urok fachu i pewne rzeczy przychodziły same, bez zbędnego wciskania nosa w nie swoje sprawy.
- Piwo i tylko jeśli znasz słabość blondwłosej karczmarki, która mogłaby zagwarantować otrzymanie przepisu na to konkretne - wpierw postawiła ten surowszy warunek, a o jego powadze niech zaświadczy lekki uśmieszek, który na chwilę znalazł się na ustach Aedale. Walkę miała na co dzień, recepturę na grzańca, to mogła być jedyna okazja w życiu. Czasem warto jest nauczyć się czegoś nowego, przełamującego rutynę. Przynajmniej tak mawiają ci, co wyglądają na w miarę zadowolonych z życia. - I na tym świecie dwie rzeczy są pewne: bezmiar głupoty oraz najemnicy, którzy nie robią niczego bez własnej korzyści - nawiązała do oferty Sekhmet, a raczej tego co miało być pretekstem do jej przedstawienia, o ile dobrze odczytywała jej intencje.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySob 25 Wrz - 14:59
Pojawiła się już jakiś czas temu na polu ćwiczebnym w poszukiwaniu Sekhmet. Pod osłoną niewidzialności przysiadła na jednym z otaczających arenę kamieni z zaciekawieniem przyglądając się widowisku, jakie dawała kobieta walcząca w środku. A potem pojawiła się kolejna. Szeroki uśmiech wymalował się na twarzy Eyirie, gdy przyglądała się lekcji, jaką zaserwowano tamtym dupkom z tym większą radością, że jeden z nich kilka dni wcześniej próbował się do niej przystawiać. Obleśny typ. Z zarumienionymi od ekscytacji policzkami pochyliła się do przodu odgarniając z twarzy zabłąkane włosy. Dzisiaj były czarne, takie, z jakimi przyszła na świat, zmieniła jedynie nieco wygląd swojej twarzy na inny. Ostatecznie była w końcu poszukiwanym przestępcą.

W końcu znudziło jej się krycie się przed wzrokiem innych i gdy obie kobiety patrzyły akurat w inną stronę, pozwoliła rozwiać się okryciu niewidzialności. Wydawać by się mogło, że drobna, czarnowłosa fae okryta wyróżniającą się czerwienią pelerynką dopiero tam się pojawiła, prawdą było jednak, że zdążyła już wygrzać kamień, na którym się rozsiadła z nogą założoną na nogę. W przeciwieństwie do pozostałego towarzystwa nie miała przy sobie żadnej widocznej broni ani bojowego ubrania. Ktoś mógłby się zastanawiać, co przyodziana w sukienkę panienka robiła na Ziemi Niczyjej, ale Sekhmet już dobrze wiedziała, że w przypadku jej nowego rekruta pozory bywały bardzo złudne.

Zaśmiała się cicho zasłaniając usta ręką na sugestię białowłosej kobiety. Rzeczywiście najemnicy nie robili niczego bez własnej korzyści, ale z drugiej strony kto robił? Na tym świecie każdy każdego chciał wykorzystać. Nie spotkała jeszcze żadnego bezinteresownego fae... Nie ufała żadnemu, który na takiego pozował. Poprawiając bransoletkę ze starą, złotą monetą wstała na równe nogi stając za Sekhmet w milczeniu. Nie chciała zakłócać konwersacji.


Eyirie ma zaczarowaną monetę, która robi się gorąca, gdy ktoś kłamie.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySob 25 Wrz - 17:12
Zdecydowanie, kara powinna być stosowna do przewinienia, choć trzeba przyznać, że kradzież potępiała chyba najbardziej ze wszystkich możliwych wykroczeń, potajemne zabranie komuś czyjejś własności uważała za wyjątkowo wulgarne. Jeżeli ktoś jej coś ukradnie to zdecydowanie musi liczyć się z zemstą. Zdecydowanie bardziej potrafiła docenić dobrą bójkę czy walkę, nawet jeżeli kończy się ona śmiercią drugiej strony. Z drugiej strony jeżeli złodziejem faktycznie byłaby jakaś wychudzona sierota, to zapewne uszłaby z życiem.

-Wątpię by ten młody osobnik otrzymał bat jaki powinien by ukształtować go w lepszą osobę powiedziała w sumie z doświadczenia, bo pod Górą rzadko się takie rzeczy zdarzały, a jak ktoś tu przebywał już dłuższy czas jak grupka tych chuderlaków to raczej oznaczało, że przybyli tutaj by uciec przed prawem i różnymi regulacjami, które istniały gdzie indziej, a już na pewno daleko było temu miejscu do wartości jakimi kierowano się na Dworze Zimy.

-Chętnie zobaczyłabym grę wstępną, którą uważasz, za angażującą odparła unosząc kąciki ust do góry w uśmiechu i przenosząc wzrok z oddalającej się grupy na swoją rozmówczynię.
-Bardzo dobrze jest mieć rozeznanie, kto jeszcze działa w Twoim fachu, taka wiedza jest zdecydowanie przydatna odparła kiwając głową na potwierdzenie swoich słów. I fakt, tego typu informacje sama wpadały w ucho kiedy zaczynało się obracać w tym środowisku. Szczególnie, że dobrych najemników, którzy potrafią przetrwać dłużej w tym fachu nie było znowu aż tak wiele.
-Myślę, że znajdę jakiś sposób by podzieliła się przepisem odparła puszczając oko i przywołując dłonią jedną z karczemnych dziewek, które przychodziły tutaj głównie by pozbierać kufle pozostawione przez bywalców karczmy, którzy z lenistwa nie odnieśli ich z powrotem. Kiedy ta podeszła nachyliła się do niej i wyszeptała kilka słów, po których dziewczyna skinęła głową i odeszła.

Widząc sukienkę, która zupełnie nie pasowała do tego miejsca, wiedziała, już, że ma do czynienia z Eiu, niezależnie od tego jaką twarz ta dzisiaj przybrała.
-Masz rację bezmiar głupoty jest bezkresny, tak jak i zdolności najemników do osiągania własnych korzyści. Szczerze mówiąc to przyda mi się ktoś, kto już wie jak walczyć i nie ma zbytnich oporów przed przemocą. Sekhmet postanowiła postawić na szczerość w tym wypadku. Potem skinęła głową Eiu.
-To jedna z członkiń Blade Dancers, właściwie to najnowsza. zagadnęła by włączyć Eiu do rozmowy, a jednocześnie zostawić jej samej decyzje jak chce się przedstawić.
Powrót do góry Go down
Aedale
455
szlachetny fae
ex-żołnierz, najemniczka
Jasne włosy i karnacja, oczy koloru brązu i błękitu
metaliczna, krwista, irysowa
https://cursebreaker.forumpolish.com/t587-aedale
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyWto 28 Wrz - 11:05
- W takim razie czeka go niemiła niespodzianka, za którymś wybrykiem - odparła. Istniała alternatywna forma dyscyplinowania, której skuteczność zależała od występowania zjawiska reinkarnacji i pamięci chociaż części poprzedniego żywota. Brak zasad i nieskrępowana niczym swoboda miała swój kres, który wyznaczała silniejsza i niemająca oporów przed zabiciem jednostka. W skrócie, podpadnij nie temu co trzeba i znikasz, taki urok ziemi niczyjej.
- Podobno jest nie mniej angażująca od głównego dania - rzekła, nie zdradzając żadnego konkretu na głos. W cieniu niech tkwi informacja o tym, że zdolność do zmasakrowania drugiej strony w przeciągu minuty, była równie przydatna co znajomość poszczególnych lepszych wolnych strzelców i kompanii najemniczych. Czas to pieniądz, wiec po co przeciągać starcia? Gorzej jeśli Aedale nie wyłapała aluzji do innej formy gry wstępnej. Cóż poradzić, co Fae to inne priorytety.
- Na twardą walutę łasa nie była - przez twardą miała na myśli monety, pięści nie próbowała i raczej się do tego nie posunie. Pewne standardy należało zachować i odgrażanie się karczmarkom to kiepska metoda podtrzymywania renomy na obecnym poziomie. Może tutejsza cudotwórczyni obawiała się przyszłej konkurencji i dlatego trzymałą gębę na kłódkę? Nie żeby ta panna z Zimy planowała przebranżowienie się w najbliższym tysiącleciu... - Zaoferowałaś im zniżki na przyszłość? - czyli jak zaspokoić własną ciekawską duszę i jednocześnie mieć wymówkę, gdyby nie otrzymało się odpowiedzi. Droga do przekonywania innych, w sprawach kulinarnych, była warta popełnienia wielu grzeszków.
Pojawianie się Fae znikąd już dawno przestało ją dziwić, zwłaszcza poza dworem i miastami. Sama doskonale wiedziała, jak bardzo poręczną zdolnością jest niewidzialność, choć niekoniecznie było jej spieszno do wykorzystywania jej w ramach unikania kłopotów. W niektóre, tak jak z tym młodym gamoniem, wpadała bardziej niż chętnie. Nie zmieniało to faktu, że nie zachowywała czujności, gdy ktoś pojawiał się od tak, znikąd. Elementarną ostrożność wypadało zachować, zwłaszcza wśród obcych.
- Twoja nowa, osobista strażniczka? - spytała, na chwilę przenosząc wzrok na czarnowłosą. Brak pancerza i broni wcale nie wykluczał tej roli, magia i kamuflujące sztuczki niejednego wpędziły do grobu. Dopiero po tym wróciła do sedna rozmowy. - Masz już w planach jakąś kampanię-zlecenie, czy to nic więcej jak zwyczajne zwiększenie etatów? - miało to znaczenie tylko w jednej kategorii, wynagrodzeniu. W końcu na te, w przeciwieństwie do regularnego wojska (tylko formalnie), składał się nie tylko żołd ale i podział łupów. Moralność wśród najemników na szczęście była czymś płynniejszym, choć tego nie należy mylić z samą dyscypliną.
- Warunki kontraktu?
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 29 Wrz - 23:28
Na sugestię, że była osobistą strażniczką Sekhmet nie była w stanie powstrzymać śmiechu. Cichy chichot wydostał się z jej przykrytych dłonią ust. Nie potwierdziła jednak ani nie zaprzeczyła tej tezie. Jeśli białowłosa kobieta postrzegała ją jako kogoś niebezpiecznego, tym lepiej dla Eyirie. Z drugiej jednak strony widząc, jak nierówno wszyscy mieli pod sufitem na Ziemi Niczyjej chcąc napierdalać się ze wszystkimi i ze wszystkim może lepiej byłoby wyprowadzić fae z Zimy z błędu...? Postanowiła decyzję zostawić Sekhmet. Wychowywano ją by siedziała cicho i ładnie i wyglądała i to w tym była najlepsza. A co już podczas tego podsłuchała, to jej sprawa.

- Miło mi cię poznać -
uśmiechnęła się lekko dygając elegancko. Nie miała zamiaru podawać swego imienia, ni tego prawdziwego, ni któregoś ze zmyślonych. Nie było takowej potrzeby, nie była tutaj znaczącym graczem - Nieźle się ruszasz. Ze zdziwieniem muszę przyznać, że najbardziej niebezpieczni fae jakich spotkałam na Ziemi Niczyjej to kobiety. Ciekawa odmiana - zauważyła z pewnym zadowoleniem. Miło widzieć tak silne osoby bez trudu kopiące tyłki facetom. Nie do końca do tego przywykła w Wykutym Mieście. Szkoda, że nie narodziła się tutaj, zamiast na Dworze Nocy. Może wtedy zamiast być oślizgłym szczurem w ładnym przebraniu, byłaby dzikim kotem. Drapieżnym i niebezpiecznym. Zgarnęła czarne loki na jedno ramię i odruchowo zaczęła się nimi bawić, gdy temat zszedł na kontrakty i zlecenia. Mało ją one interesowały, ot, robiła co chciała Sekhmet, dostawała za to jakieś wynagrodzenie, lecz prawdziwą nagrodę dla niej samej było posiadanie własnego miejsca i "drużyny". Raz dla odmiany mogła czuć się nieco bardziej bezpiecznie, niż zwykle. To, że z tej możliwości nie korzystała, to już inna kwestia. Nerwy napięte jak postronki były już jej drugą naturą.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyCzw 30 Wrz - 22:17
I to właśnie było najlepsze na ziemi niczyjej, siłą, zarówno fizyczną, jak i poprzez ilość ludzi jakimi się dowodziło można było tu zyskać i utrzymać pozycję, bez wielu skomplikowanych zasad czy intryg dworskich. Sekhmet zdecydowanie ceniła sobie taką prostą poniekąd sytuację. Im ktoś silniejszy tym miał większą swobodę, również swobodę w dyscyplinowaniu tych co się wychylali. A już po tych paru chwilach można było stwierdzić, że Aedale będzie miała tutaj całkiem dużą swobodę. Kolejny powód, dla którego powinna należeć do Blade Dancers.
-Coraz bardziej zachęcające wydaje się być to danie główne w takim razie powiedziała Sekhmet. Niewątpliwie znajomość co ważniejszym osób i kompanii najemników ma bardzo wielkie znaczenie w ich faktu, jednak owszem Sekhmet miała w tym miejscu na myśli nieco inny rodzaj gry wstępnej, a przynajmniej była to jedna z wersji, którą można było przyjąć, szczególnie kiedy poznało się najemniczkę nieco lepiej.
-W tych stronach bardziej liczą się przysługi. Szczególnie dla karczmarki, którą akurat z twardą walutą problemu nie ma, karczma jest oblegana o każdej porze, co zresztą sama zaobserwujesz niedługo podpadanie karczmarkom, na przykład przez używanie wobec nich pięść, to był najgorszy pomysł jaki można było mieć w tej okolicy, szczególnie, że Karczma Cyce Przechery stanowiłą dosłownie i w przenośni centrum życia pod Górą. Więc bycie w złych stosunkach z właścicielami lub pracującymi tam fae to na pewno nie był dobry pomysł.
-Zaoferowałam ochronę tego miejsca jak i dóbr tutaj docierających przez kolejny miesiąc. Awanturnicy i rabusie nie są nigdzie mile widziani, nawet tutaj stiwerdziła z powagą.
Trudności z zachowaniem powagi miała, kiedy nieznajoma powiedziała, że Eiu to jej nowa osobista strażniczka, wiedziała już, że o ile uda się ją zwerbować, to będą wszystkie we trzy się z tego śmiały, niemniej w tej chwili, jakimś cudem udało się jej zachować kamienną twarz.
-Można tak powiedzieć choć chyba jeżeli chodzi o rolę strażnika, to Eiu najbardziej udało się ustrzec przed pochopnymi decyzjami, wszak była mniej porywcza od Sekhmet.
-Jak na razie kilka pomniejszych kontraktów, bardziej lokalnych, ale zlecenie od tego czy innego Dworu przychodzi bardzo często. A warunki są bardzo proste. Podział kwoty wynagrodzenia za zlecenie, 10% dla mnie jako dla kapitana, 15% dla tego, kto przyprowadzi godnego zaufania klienta, najczęściej jestem to ja, ale jestem otwarta na to by inni najemnicy byli w tej sferze aktywni, reszta 75% to równy podział między całą drużynę. Do tego bonusy, jeżeli ktoś się szczególnie na misji wykaże. Pomagamy też ze znalezieniem dobrego zakwaterowania. Wydaje mi się, że to dosyć dobra oferta.
Powrót do góry Go down
Aedale
455
szlachetny fae
ex-żołnierz, najemniczka
Jasne włosy i karnacja, oczy koloru brązu i błękitu
metaliczna, krwista, irysowa
https://cursebreaker.forumpolish.com/t587-aedale
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 6 Paź - 15:09
- Wykwintne potrawy mają to do siebie, że nie lubią być konsumowane przy większej widowni - odparła. Przecież nie bez powodu te najwymyślniejsze przekąski, o niewątpliwych walorach smakowych i wysokiej cenie, serwowano w stosunkowo niewielkiej liczbie przybytków; odliczając te niewarte zachodu. W innym kontekście, przysłowiowe siano byłoby mile widziane, bez wścibskich oczu i wątpliwej użyteczności komentarzy.
- Lepiej mieć dwa mieszki złota, których użycie nie będzie konieczne aniżeli miałoby braknąć jednego, co pociągnęłoby za sobą... nieprzyjemne skutki. - Koncepcja "wystarczająca ilość złota" do Aedale nie przemawiała i zwyczajnie wolałaby cały czas pomnażać własny majątek. Fae żyły setki lat i nigdy nie wiadomo, kiedy do głowy wpadłaby idea o zmianie stylu życia lub samego otoczenia; i bez monet ani rusz. - Ale to też ma sens, zwłaszcza w tym konkretnym wymiarze - dopowiedziała. Poza w miarę dobrym towarem, bezpieczeństwo również zaliczało się do cnót dobrej karczmy. W lokalu, gdzie połowa przedmiotów podręcznych gości ginęłaby notorycznie, nocy na pewno by białowłosa nie spędziła.
- Niewidzialny ogonek przywodził na myśl pewne skojarzenia - to, że ta konkretna Fae nie była dyskretnym, aczkolwiek nadal morderczym, aniołem stróżem nieco ją zdziwiło. Tak egzotyczne miejsce miało swoje standardy i raczej nie powinno dziwić, że warianty pacyfistyczne nie były obstawiane jako pierwsze.
- Lata praktyki robią swoje i jeśli dodasz do tego brak sztywnych norm, którym musisz podlegać... - W wojsku nie byłoby mowy o zdyscyplinowaniu niepokornego rekruta w ten sposób. Owszem, cierpiałby bardziej i dłużej, ale na odmiennej płaszczyźnie. Zwłaszcza w Zimie nie marnowano mięsa, tego zawsze było za mało. Ponadto ten rodzaj niesubordynacji byłby mało prawdopodobny, jaki żołnierz zmarnowałby  miernej jakości piwo!? - Obowiązek podlegania etykiecie, zwłaszcza wśród wyższych fae, rodzi frustrację. Przełóż to na długość życia i otrzymasz odpowiedź, dlaczego zwłaszcza pierwsze miesiące wolności obfitują w emocjonalną i fizyczną ekspresję kobiet - dodała z lekkim uśmieszkiem na ustach. Ona akurat miała to szczęście, że militaria miała w sercu i praktyce niemalże od dorosłości. Ziemia niczyja jedynie poluzowywała dyscyplinarną smycz, która w przypadku wcześniejszych starć z wrogiem nigdy nie była za mocno zaciśnięta na gardzieli Aedale. Szczególnie za Amaranthy i późniejszej wojnie z Hybernią mogła pozwolić sobie na więcej. Podobno były jakieś konwencje mające to regulować, choć określenie "wskazówki" tolerowała bardziej.
- Zasady podziału łupów? - przeszła do ostatniej, najważniejszej kwestii, bo im więcej przelanej krwi tym liczniejszy osprzęt drugiej strony oraz ich zaopatrzenie; i żołd. Jak by nie patrzeć, to było najlepszym źródłem zysku dla najemników, majętności przeciwnika; wypłata w czasach pokoju opłacała głównie bieżące wydatki jednostki. Spodziewała się podobnych warunków co sam kontrakt ale lepiej mieć wszystkie niuanse wyłożone na stół, eliminując ewentualnie nieporozumienia.
Powrót do góry Go down
Eyirie
89
szlachetny fae
mieszkaniec
złotawe oczy, czerwone usta
marakuja, piwonia, wanilia
https://cursebreaker.forumpolish.com/t377-eyirie
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyCzw 7 Paź - 18:58
Ogonek? Nie, nie podążała za Sekhmet zbyt często, ot jedynie łutowi losu zawdzięczała dzisiejsze spotkanie. Zazwyczaj każda z nich chodziła własnymi ścieżkami decydując się je skrzyżować w raczej nieregularnych odstępach czasu. Ich losy nie były związane razem, przynajmniej jeszcze nie. Dołączenie do drużyny Sekhmet i słuchanie jej rozkazów, gdy takowe dla niej miała w zamian za zapłatę i, przede wszystkim, ochronę bez żadnych większych zobowiązać wydawało jej się w tej chwili wystarczające. Nie czuła potrzeby angażowania się bardziej.

- Jestem raczej całkiem dobrze widzialna -
zauważyła z uprzejmym uśmiechem zastanawiając się, czy białowłosa mogła wiedzieć o jej obecności wcześniej, niźli Eyirie zdecydowała się ją ujawnić? Wydawało się to jej wyjątkowo mało prawdopodobne, ale kto tam wie... Może miała jakieś dodatkowe zdolności niewidoczne na pierwszy rzut oka? Zasadniczo wszyscy je mieli - taka zaleta bycia fae. Teraz jednak w ładnej sukience i starannie ułożonej fryzurze Eyirie była raczej dobrze widoczna na tle obdartych, umorusanych typów mających z higieną wspólnego mniej więcej tyle, co ona z Księciem Kalliasem. Czyli zupełnie nic. Przeczesała palcami włosy spoglądając z pewnym zafrasowaniem na kobietę. Miała szczerą nadzieję, że nie była dla niej aż tak łatwa do odczytania...

Na razie jednak Eyirie miała swoje własne zadanie i je właśnie wypełniała. Zaśniedziała moneta przy jej nadgarstku była prawdziwym wykrywaczem kłamstw, toteż w razie potrzeby mogłaby ostrzec Sekhmet, gdyby druga najemniczka zaczęła coś motać. Mogła być też jej oczami i uszami, gdy ta skupiała się bardziej na negocjacjach. Uwaga Eyirie ani na moment nie schodziła z otaczających ich fae, może podświadomie bała się szukających jej psów, a może noża, który ktoś mógłby chcieć im sprzedać w plecy. Ostatecznie zatem skończyła więcej patrząc i słuchając niż udzielając się w rozmowie. Nie miała zresztą nic do dodania.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyPią 8 Paź - 13:33
-Czyżby? Możliwe, że masz rację. Chyba, że mają miejsce jakieś pokazy kulinarne. Albo ten czy inny przybytek chce się naprawdę zareklamować odparła, wciąż mając na myśli zarówno w przekąskach jak i przy daniu głównym swego rodzaju przenośnię. Cóż, tak mocny i wojowniczy charakter jaki białowłosa już zaprezentowała, nic dziwnego, że różne seksualne podteksty tak długo trzymają się Sekhmet prawda? Nie można jej za to winić.
-Zdecydowanie, im więcej mieszków złota tym lepiej. Jednak kiedy jest się jedyną karczmą w okolicy, o złoto nie trzeb się martwić, o ochronę zdecydowanie bardziej odparła. Na ilość klientów "Cyce Przechery" nie mogły narzekać, tak samo jak na ilość złotych monet, które u nich zostawiali. Bardziej musieli się martwić o to, kto ich ochroni by tych monet, lub zamówionych towarów nie utracili w sposób szybki i gwałtowny. I tutaj właśnie dochodzili do momentu, gdzie usługi Sekhmet były nieodzowne i bardzo cenione przez właścicieli karczmy. Zapewnianie bezpieczeństwa, było kwestią najważniejszą, a jego brak był chyba jedynym czynnikiem, który mógł zagrozić istnieniu tego przybytku, bo konkurencji nie mieli żadnej.
Eiu, zdecydowanie nie była ogonkiem, nie chodziła za Sekhmet, a i Sekhmet nie próbowała na nią wpłynąć by zaczęła to robić. Oczywiście zawsze była mile widziana, jeśli chciała się dosiąść do Sekhmet i kilku innych najemników w karczmie, jednak była to jej wola, i zazwyczaj wybierała spędzanie czasu w inny sposób. Jedynie bardzo konkretne zlecenia wymagające jej talentów powodowały, że Sekhmet wzywała ją do siebie. Nawet na treningi, nie było zbytnio sensu, jako, że posługiwanie się mieczem, nie mówiąc już o obusiecznym toporze na przykład nie należało do silnych stron Eiu. I raczej już tego nie wytrenuje. Jednak spełniała bardzo wyjątkową rolę, jaką obecnie jest wykrywanie czy jej rozmówczyni kłamie.
-W przypadku monet, znalazca dostaje 20%, resztę dzielimy po równo między wszystkich, łącznie ze znalazcą. Inne przedmioty należą do tego kto je znajdzie, wymiana między najemnikami jest preferowana jeśli znajdziesz coś co Tobie nie przyda się tak bardzo jak mogłoby komuś innemu, jednak przymusu nie ma odparła rzeczowo na ostatnie pytanie.
-Emocjonalną i fizyczną ekspresję kobiet popieram całym sercem. Szczególnie, że w Twoim wypadku ma ona wymierne, fizyczne, skutki stwierdziłą przypominając sobie scenę sprzed kilku chwil. Do tego kobieta już wyćwiczona w walce, brzmi jak prawdziwe marzenie, dla kapitan najemników. Sekhmet odpowiedziała na resztę pytań kobiety, a potem udały się do karczmy by kontynuowac rozmowe.

/ztx3
Powrót do góry Go down
Morana
595
szlachetny fae
Felczer / cyrulik, miejscowy arbiter
---
Cyklamen, Mięta zielona, Mech dębowy
https://cursebreaker.forumpolish.com/t422-morana
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 20 Kwi - 11:21
Pierwszy tydzień V miesiąca 24r.


     Kolejne dni Pustelniczki wypełnione były ruchem oraz pracą. Ogrom czasu spędzała na sprzątaniu chatki w lesie, wynosiła z niej gruz, sortowała go na taki, którego powinna się pozbyć oraz na części, jakie mogły się jeszcze przydać do odbudowy, babrała się w kurzu, planowała rekonstrukcję dachu i notowała w głowie kolejne kroki, jakie musiała podjąć, by zdobyć potrzebne ku temu materiały. Nie miała ze sobą bowiem kompletnie niczego. Ani dodatkowego kamyczka, ani drzazgi.
     Początkowo ograniczała się tylko do godzin dziennych, gdy słońce wciąż przebijało się ponad drzewami i oświetlało wnętrze domostwa, trochę wyrzucając sobie, że poświęciła w pożarze setki jeszcze całkiem dobrych świec i desek (a także bardzo starych, mądrych i być może nawet unikatowych ksiąg, nad którymi mogłaby siedzieć wieczorami), bo zachciało jej się być dramatyczną i spalić wszystko do gołej gleby w imię epickości. Z drugiej strony, przecież nie zabrałaby tego wszystkiego ze sobą do Zaświatów. Anat chyba umarłaby ze śmiechu. Później jednak, gdy już uprzątnęła palenisko, a także zdobyła trochę łoju i wosku do wyrobu własnych kaganków, pracowała także nocą, w drżącym, pomarańczowym świetle ognia.
     A zatem było jak było. Właściwie to wszystkie te przygotowania nadały wreszcie życiu Morany kierunku i celu, jakiegoś konkretnego, namacalnego, który mogła mierzyć własnymi oczami, widząc postępy z dnia na dzień. Podobało jej się to. Złoty środek nagle znalazł się sam, gdzieś pomiędzy niekończącym się, przygnębiającym marazmem w Zimie a bezcelowym, hulaszczym brylowaniem wśród bohemy w Wiośnie. Morana skłamałaby jednak mówiąc, że nie brakowało jej kogoś, do kogo mogłaby otworzyć gębę. Albo chociaż kto otwierałby gębę do niej, robiąc jakiś biały szum. Pewnego ranka, powróciwszy z polowania, kobieta uświadomiła sobie z lekkim zaskoczeniem, że trochę tęskni za młodą Dieborką, która czyniłaby gwar swoją żywotnością. Nie wspominając już nawet o Morozku, bez którego życie domowe zdawało się trochę jak funkcjonowanie bez kończyny. No i oswoili mnie, koniec końców, szelmy – pomyślała na wpół kąśliwie, a na wpół z rozbawieniem. Śmiej się w tym swoim limbo, śmiej, Karachun, ty stary draniu.
     W momentach, gdy burdel wkoło obejścia okazywał się obezwładniający do tego stopnia, że nie wiadomo było, co robić w następnej kolejności, a wówczas odzywały się w Walkirii wspomnienia i tęsknoty – Morana zamykała chatkę i odlatywała na rozpoznanie ziem, na których przyszło jej teraz rezydować. Poznawała pradawną puszczę kawałek po kawałku, wszystkie ścieżki, te bardziej i mniej uczęszczane, włącznie z miejscami cywilizacji – tam, gdzie osiedlali się renegaci, uchodźcy i najemnicy, w chatkach i maleńkich wioskach przypominających plemienne obozy. Czasami obserwowała żyjących tam fae siedząc na gałęziach albo dachach w postaci ptaka, nie ujawniając się przed nimi. Podsłuchiwała i śledziła. Starała się zrozumieć, kim są i czym się kierują, czy stanowią zagrożenie. Po kilku takich wycieczkach zwiadowczych zaczynała dostrzegać te same, powtarzające się twarze, w podobnych konfiguracjach – to znaczy, w tym samym towarzystwie. Zrozumiała mniej-więcej (tylko pobieżnie rzecz jasna) kto z kim trzyma, kto się czym zajmuje. Może mogła zrobić z nimi jakieś interesy, by przyspieszyć odbudowę chatki? Może nawet mogła dostać jakieś odpłatne zlecenia. A jeśli nie, to przynajmniej raz na jakiś czas zaspokoić podstawową potrzebę towarzystwa.

     W taki właśnie sposób Morana spotkała Sekhmet. Pewnego dnia Pustelniczka – już w swojej faerycznej formie, nie zdradzając się z tym, że potrafi morfować w sokoła – pojawiła się w okolicach karczmy, gdzie posiedziała trochę i zjadła prosty posiłek, później zamieniła kilka słów z wagabundami siedzącymi na przodach chatek, a doszła aż do ringu, gdzie sparowali się lokalni osiłkowie. Musiała przetrwać pierwszą falę w postaci ostrych, nieufnych spojrzeń, wszak raczej nie widywano tu tej włóczęgi w szarym płaszczu. Nie wiadomo, czy była zwykłą podróżniczką, zbiegiem czy może szpiegiem.
Niezrażona tym początkowo sceptycznym przyjęciem, kobieta w czerni podeszła do granicy ringu i najpierw wdała się w krótką rozmowę z grupką rosłych mężczyzn, którzy chyba robili jakieś zakłady albo przygotowywali drabinkę pojedynkową, a gdy skończyła z nimi, podeszła do Sekhmet – jednej z towarów deficytowych, czyli kobiet, w polu widzenia.
     — Robicie tu jakieś turnieje? — skinęła jej Morana na powitanie. W każdym miejscu, gdzie gromadziły się większe skupiska, musiały być także miejsca „igrzysk”, gdzie lała się krew i brzęczały monety.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySob 23 Kwi - 14:06
Każde pojawienie się kogoś zupełnie nowego i nieoczekiwanego, budziło niemałe zainteresowanie wśród przebywających pod Górą, których udana egzystencja zależała w dużej mierze od tego, by nikt kto przybywa na te ziemie nie przywlókł za nim lub nią żadnych problemów albo innego nieszczęścia. Stali bywalcy karczmy Cyce Przechery mieli oko na nowych i znając dobrze Sekhmet, ja tą, która w tym przybytku, nieco samozwańczo, ale jednak, dba o porządek, za co właściciele karczmy są niewątpliwie wdzięczni, a sama najemniczka może liczyć na różne zniżki.
Dlatego też kiedy kolejna nieznajoma pojawiła się na tych ziemiach, ktoś, a nawet kilka różnych osób przyszło powiedzieć Sekhmet o nowej nieznajomej, o której nikt nie miał żadnych informacji, ani się nie spodziewał. Najemniczka spodziewała się, że prędzej czy później ją spotka, najprawdopodobniej w karczmie, do której uda się za jakiś czas. W końcu na tych ziemiach nie było zbyt wiele do roboty, a trafie do karczmy kilka razy dziennie było codziennością.
Sekhmet zajęta była przyglądaniem się treningom, a raczej pokazom walk, tych którzy chcieli się wykazać i uważali, że coś potrafią. Zawsze z takiej grupy można było wyłowić kogoś przydatnego dla jej grupy najemników, nawet jeżeli taki kandydat wymagał jeszcze dużo treningów.
W którymś momencie, nieznajoma, o której jej powiedziano zbliżyła się i się przywitała. Sekhmet odpowiedziała skineniem głowy, po czym na chwilę wróciła do obserwowania tego co dzieje się na prowizorycznym ringu.
-Owszem, jeden będzie dziś wieczorem. Chcesz postawić na kogoś, czy może zaskoczyć wszystkich i sama wziąć udział? zapytała, po czym przeniosła spojrzenie na nowoprzybyłą, ciekawa co sama jej odpowie.
Powrót do góry Go down
Morana
595
szlachetny fae
Felczer / cyrulik, miejscowy arbiter
---
Cyklamen, Mięta zielona, Mech dębowy
https://cursebreaker.forumpolish.com/t422-morana
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyNie 24 Kwi - 13:26
     Obydwie kobiety wiedziały o sobie wzajemnie odrobinę więcej, niż sądziły, że ta druga wie. Morana z wcześniejszych obserwacji (choć nie za wiele, tyle tylko by mniej-więcej znać strukturę tego miejsca a także codzienne zwyczaje renegatów, może jakieś losowe imiona, których nawet nie potrafiła dokładnie przypisać do twarzy), Sekhmet natomiast – z racji swojej pozycji i renomy, jaką szczyciła się wśród wolnych fae tych okolic. Od swojej „siatki” informacyjnej, herszt najemników mogła się już dowiedzieć, że nowa kobieta zachowuje się raczej swobodnie, niespecjalnie podejrzanie. Nie nękała mieszkańców ani podróżnych, a kiedy już z kimś rozmawiała, nie wypytywała o żadne dziwne szczegóły, plotki, pogłoski ani też o żadne osoby, w stylu: „czy widzieli tu ostatnio kogoś tak a tak wyglądającego…” Pytała raczej o podstawowe rzeczy – czy mają tu jakichś miejscowych handlarzy, zielarzy, kaletników,  et cetera, et cetera. Próbowała po prostu zaznajomić się z nowym dla siebie miejscem.
     A przynajmniej tak to wyglądało.
     Na zadane pytanie kobieta zastanowiła się przez chwilę, jakby rozważała obydwie możliwości.
     — Dawno nie sparowałam się z nikim na poważnie, chyba za bardzo wypadłam z wprawy, żeby teraz szaleć… i to za pieniądze — powiedziała z lekką iskierką humoru w głosie, chociaż jej twarz nie byłą przesadnie ekspresyjna. Spojrzała na Sekhmet z neutralną uprzejmością. — Przewidywane nagrody rzeczowe? Czy tylko zacieśnianie więzi i „wieczna chwała”?
     Absolutnie, nie kpiła ani z jednego ani z drugiego. Właściwie to miała szacunek dla organicznych metod ustalania hierarchii. Ktoś mógłby powiedzieć, że rządzenie siłą było prymitywne i animalistyczne, ale dla Morany wszystko co bazowało na przyrodzie było lepsze od sztucznych konstruktów społecznych, jak dziedziczona władza czy kasty.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyPon 25 Kwi - 22:59
Zawsze dobrze wiedzieć, że ktokolwiek nowoprzybyły w te strony nie stwarza żadnych problemów już na początku swojego pobytu, jednak nie zmieniało to faktu, że dalej nie można było być pewnym intencji, stąd pewna posunięta ostrożność była zawsze wskazana. Poza tym problemy mogły zawsze przyjść tuż za tą osobą, dzień czy dwa później.
Niemniej jak na razie nic z zachowania kobiety nie zwiastowało żadnych problemów, dobre i to. Trzeba też przyznać, że Sekhmet dobrze się czuła w roli tej, do której wielu z okolicznych mieszkańców przybiega z informacjami i nadzieją, że uda się jej trzymać problemy z daleka. Zdecydowanie lepiej, kiedy to działania robią z ciebie lokalnego herszta, a nie po prostu urodzenie robi z Ciebie księcia czy księżniczkę, nawet jeżeli nie masz żadnych predyspozycji do żądzenia czymkolwiek. Ciekawym jednak było to, że wypytywała o miejscowych handlarzy, to raczej tutaj sprowadza się rzeczy z innych miejsc, a nie wysyła miejscowe wyroby gdziekolwiek indziej, których za dużo z resztą nie było, a i z jakością bywa różnie. Czyżby nieznajoma myślała o tym, aby przebywać tutaj na miejscu przez dłuższy czas?

-A więc jednak jakiś czas temu się sparowałaś z kimś. Za pieniądze czy dla przyjemności? zapytała najemniczka, podchwytując temat. Co do zasady wolała rozmawiać z osobami, które wiedzą coś o bijatyce czy wojaczce niż z przewrażliwionymi damulkami czy strachliwymi mężczyznami.
-Chwała, duża część z wygranej pieniężnej oraz możliwość załapania się do miejscowej grupy najemników. Mojej grupy zakończyła puszczając oko do nieznajomej, po czym wróciła obserwując poczynania na ringu.
-Może masz ochotę na sparing poza oficjalną kolejką? Czy szukasz jedynie noclegu... na czas dłuższy?
Powrót do góry Go down
Morana
595
szlachetny fae
Felczer / cyrulik, miejscowy arbiter
---
Cyklamen, Mięta zielona, Mech dębowy
https://cursebreaker.forumpolish.com/t422-morana
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySro 27 Kwi - 16:29
     Morana przez krótką chwilę zastanawiała się, co odpowiedzieć na to pierwsze pytanie. Nigdy nie walczyła dla pieniędzy. Nie bawiły jej prymitywne barowe bijatyki, podziemne zakłady, dotychczas uważała takie zajęcie za poniżej swojej godności. A kiedy walczyła dla przyjemności, by jakoś się wyładować i zaspokoić głód, zdecydowanie nie były to sparringi a raczej krwawe jatki bliższe polowaniom, z których tylko jedna strona uchodziła z życiem. Tyle, że takich rzeczy się nie rozpowiada na lewo i prawo, były zbyt newralgiczne. Nie była aż tak głupia. Chciała zbudować z lokalnymi fae jakieś podstawowe porozumienie, przynajmniej neutralną relację dla interesów, a nie jawić im się jako zagrożenie.
     Mogła powiedzieć, że robiła to zawodowo, ale znów: to było pół milenium temu. Nie była już żołnierzem. Nic w jej ciele, skrytym teraz pod warstwami płaszcza z szerokimi rękawami, chust i długiej spódnicy, nie świadczyło już o tym, kim była kiedyś. Rosła Sekhmet, ze swoją wyćwiczoną sylwetką i piękną muskulaturą, była bliższa ideałom Walkirii niż Morana, która niegdyś rzeczywiście zaliczała się do ich szeregów.
     Postanowiła jednak nie kłamać. Co najwyżej odpowiedzieć półprawdą. Przecież nie mówiły o konkretnych sytuacjach ani żadnych datach. Pytanie było bardzo ogólne.
     — Trochę dla przyjemności, trochę z obowiązku. Długa historia.
     Gdy Sekhmet wspomniała o swojej własnej bandzie, Morana wykrzywiła lekko usta z uznaniem i pokiwała głową. Jej obserwacje się potwierdziły, bardzo dobrze.
     — Sprytny sposób na odsiew kandydatów — pochwaliła. — Chociaż domyślam się, że krzepa to nie jedyne kryterium. — W końcu co to za sztuka zwerbować sobie osiłka, który co prawda ma tyle w ramieniu, ile Sekhmet w obu udach razem, jeśli w czaszce będzie mu grzechotał samotny orzeszek. — Noclegu wprawdzie nie szukam, mam dokąd wracać. Chociaż, właściwie… nie gardzę podróżami. Mogłabym zostać, żeby trochę poznać okolicę i zwyczaje, chętnie przyjmę od ciebie wskazówki. Na pewno chcę zobaczyć wieczorną walkę.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyPon 2 Maj - 1:11
Tutaj chyba następowała pierwsza i do dosyć spora różnica w spojrzeniu na życie obydwu kobiet. Sekhmet lubiła bić się wręcz lub pojedynkować dla pieniędzy, ot nawet dziś wieczorem miała to w planach, a barowe bójki i podziemne walki z nielegalnymi zakładami były jedną z tych rzeczy, które przypominały jej, że żyje. Sama wychodziła z założenia, że poniżej godności to może być usługiwanie temu czy innemu Księciu na każde skinienie, a nie dobra bijatyka w tawernie.
A krwawa jatka? Oh tak jak najbardziej - Sekhemt uwielbiała korzystać ze swojej umiejętności która koniec końców skazywała jej ofiarę na udławienie się własną krwią. Było coś niezmiernie satysfakcjonującego w tym, kiedy mogła swoim nieszczęsnym oponentom zafudować taki koniec.
Faktycznie, Sekhmet na pierwszy, ani nawet na drugi rzut oka nie stwierdziłaby, że stojąca przed nią kobieta była kiedyś żołnierzem, nie zdradzał tego ubiór, muskulatura, ani nawet zwyczajowo napięta, wojskowa postawa. Co by nie mówić 500 lat to było dużo, nawet jak dla fae.
-Coś mi mówi, że to jedna z niewielu długich historii, które z chęcią wysłucham odparła Sekhmet unosząc w uśmiechu kąciki ust. W końcu powiedziała, że spraowała się dla przyjemności, po cześci. Ta historia musiała być ciekawa.
-Krzepa to nie jedyne kryterium owszem - ale od czegoś trzeba zacząć. Nawet jeśli nie ma krzepy trzeba ocenić jak się kandydat porusza, czy zamiast krzepy da radę z jego zwinności zrobić atut powiedziała w ramach tłumaczenia. Kiedyś trenowaniem tych polegających na zręczności a nie sile zajmowała się bardziej Ishtar - a teraz nie ma nikogo na jej miejsce...
-Dobra decyzja. Zapraszam do mojego stolika. Jeśli oczywiście umiesz się nie tylko bić, ale i dobrze i intensywnie bawić...
Powrót do góry Go down
Morana
595
szlachetny fae
Felczer / cyrulik, miejscowy arbiter
---
Cyklamen, Mięta zielona, Mech dębowy
https://cursebreaker.forumpolish.com/t422-morana
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyWto 3 Maj - 22:57
     Dobrze przynajmniej, że Morana i Sekhmet zgadzały się co do służalczości wobec książąt; oczywiście, to dopiero przyjdzie im zgłębić przy głębszej rozmowie przy kuflu w tawernie, ale chyba już teraz śmiało można było założyć, że gdyby kobiety miały jakieś lojalistyczne zapędy… no cóż, po prostu by ich tutaj nie było. W końcu to była Ziemia Niczyja, raj dla nonkonformistów. Morana miała wrażenie, że polubi to miejsce. Szczerze mówiąc to gdyby nie fakt, że w Zimie prościej było zapaść się pod ziemię nieodnalezionym i nienękanym przez nikogo, pewnie już dawno zamieszkałaby tutaj. Musiała jednak swoje odsiedzieć na pustelni, żeby jej się w głowie poukładało.
     Skoro już pierwsze lody zostały przełamane, kobieta w płaszczu wyciągnęła rękę ku Sekhmet, w dziarskim, trochę męskim geście powitania.
     — Możesz mi mówić Kirke — przedstawiła się. Ona już znała imię Sekhmet, słyszała bowiem o przywódczyni, jednak podstawowa kultura obowiązywała. Mogły być wyrzutkami z „marginesu społecznego”, ale jakieś zasady trzeba mieć, nie? — Skorzystam, dziękuję. Jeśli któryś z twoich chłopaków będzie potrzebował cyrulika… chętnie się podejmę jakiejś roboty — zaoferowała się. Na pewno mieli tutaj jakichś swoich zielarzy czy wyrwizębów, może nawet prawdziwych uzdrowicieli, którym nie podobało się dotychczasowe życie w Dworze Świtu i zrejterowali sobie radośnie pod Górę, ale zawsze warto próbować. Nie do wszystkich urazów potrzeba było magii, a Morana potrafiła nie tylko opatrywać rany, ale też całkiem sprawnie szyć, nastawiać złamane kości i wybite stawy. Biorąc pod uwagę ruch na arenie treningowej oraz bójki karczemne, zawsze się przyda ktoś szybko reagujący. Pierwsza wizyta za darmo, po promocji.
     Przez chwilę w skupieniu przyglądała się fae, którzy sparowali się ze sobą w kamiennym kręgu. Sama, jakby bezwiednie, zaczęła w myślach oceniać ich sprawność, rozgryzać style walki, płynność ruchów, pewność siebie. Ciekawe, co widziała w nich Sekhmet.
     — No i...? Jak ci się widzą ci dwaj...?
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyCzw 5 Maj - 12:00
Co by nie mówić, kiedy w końcu temat się pojawi podczas popijania trunków w tawernie, a tak się stanie prędzej czy później - to ich wspólna niechęć do służenia Książętom, zapewne będzie punktem, który zbliży do siebie i to dosyć mocno dwie, jak dotąd, nieznajome, które los postawił na swojej drodze. Sekhmet zawsze wiedziała, że dobry kufel w tawernie potrafi rozwiązać wiele problemów i zbliżyć ludzi, wychodzi na to, że po raz kolejny się nie pomyli.

Sekhmet nie wyobrażała sobie już mieszkania w innym miejscu - brak nadmiaru naruconych odgórnie praw, możliwość robienia tego na co ma się ochotę - po prostu wolność - do niej przemawiały. Znacznie bardziej niż dworskie spiski, oraz luksusy na Dworze - te największe i tak by się nie należały jej, nie była wszak z książecej rodziny. Miała więc poczucie, że więcej zyskiwała niż traciła przebywając na Ziemi Niczyjej.

Sekhmet odpowiedziała na gest przywitania, używając jednak gestu używanego bardziej wśród wojowników, wsuwając rękę głębiej i łapiąc lekko za łokieć swojej rozmówczyni. -Kirke, miło Cię poznać rzuciła patrząc kobiecie prosto w oczy i uśmiechając się lekko. Po kolejnych słowach przyjrzała się jej z zainteresowaniem.
-Cyrulik powiadasz... szczerze powiem, że do medyków nie mieliśmy szczęścia jak dotąd. Więc Twoje umiejętności będą zdecydowanie pożądane. Jeśli zdecydujesz się pozostać tutaj na dłużej odparła ze skinieniem głowy. Owszem byli tutaj zielarze, jednak ktoś kto posiadałby głębszą wiedzę i praktyczne doświadczenie w leczeniu ran i składaniu kości - był, ale nie wyłącznie na usługach jej grupy, tylko lokalny. Gdyby to mogło się zmienić, to byłoby bardzo dobrze.
Sekhmet przeniosła spojrzenie na dwóch walczących.
-Mam szczerą nadzieję, że ten po lewej wygra. Jest szybki. I, co gorsza, postawiłam na niego kilka monet. odpowiedziała z półuśmiechem.
Powrót do góry Go down
Morana
595
szlachetny fae
Felczer / cyrulik, miejscowy arbiter
---
Cyklamen, Mięta zielona, Mech dębowy
https://cursebreaker.forumpolish.com/t422-morana
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptySob 7 Maj - 23:59
     Kirke mocno i pewnie ścisnęła przedramię Sekhmet, uśmiechając się przy tym trochę szerzej. Konkretna kobieta, nie ma co. Chociaż nie pokazała tego po sobie w żaden widoczny sposób, to przez ten gest Moranie nagle zrobiło się jakoś… dziwnie, z braku lepszego słowa. Nie krępująco, nie niemiło, ale jakoś tak dziwnie familiarnie.
     Od czasu powrotu z mrocznej wyprawy jaką odbyła z Anat, wszystko dookoła wydobywało z pamięci Pustelniczki mgliste wspomnienia, wszystko kojarzyło jej się z elementami z przeszłości. Może na starość robiła się po prostu zbyt sentymentalna, a może bogini jednak udało się w pewien sposób ponownie otworzyć w starej Walkirii jej równie stare rany, sprawić, że blizny metaforycznie ją zaswędzą i zacznie je rozdrapywać, póki czegoś z nich nie wyciągnie.
     A co miała wyciągnąć z potencjalnego przymierza z herszt najemników i całą tą wesołą gromadką żyjącą sobie beztrosko pod Górą? Cóż, na pewno mogła znaleźć tutaj kogoś, kto nawet bez jakiejś specjalnej zachęty zechciałby dać jej trochę w kość, przećwiczył te stare, zaniedbane gnaty. Widmowa wojna w Zaświatach i pojedynek z Leucrottą tylko utwierdziły Moranę w przekonaniu, że, owszem, było źle, ale też, że jeszcze nie było za późno na uratowanie tych dwóch gramów suchego mięśnia, które się na jej szkielecie ostały jakimś cudem.
      — Ten drugi wydaje się trochę ociężały, ale zobacz, że nie wyprowadza niepotrzebnych ruchów. Lepiej  konserwuje energię —  skomentowała luźno, jakby rozmawiały o pogodzie albo wczorajszym obiedzie. — Twój faworyt byłby o wiele bardziej efektywny gdyby nie majtał kończynami z takim rozmachem. Ładne widowisko, dynamiczne, ale im szerszy łuk przy wymachu, tym bardziej odsłania newralgiczne miejsca na ciele.
     Jeśli mimo tych naleciałości uda mu się wygrać, może Sekhmet zaopiekuje się nim i trochę go utemperuje, by chłopak stał się jeszcze lepszy.
Powrót do góry Go down
Sekhmet
358
szlachetny fae
wysoki wzrost i duża muskulatura
*
https://cursebreaker.forumpolish.com/t290-sekhmet#854
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne EmptyNie 8 Maj - 23:27
Pewny uścisk ręki ze strony Kirke spotkał się z aprobata Sekhmet w postaci skinienia głowy. Z jakiegoś powodu właśnie tego spodziewała się po kimś kto jednak przyznał, że walki nie są mu całkiem obce. Czy było możliwe, że jej rozmówczyni z jakiegoś powodu chce obniżyć w rozmowie poziom sojego doświadczenia w walkach? Jak najbardziej, co zresztą kilka chwil później potwierdzą jej rozsądne komentarze dotyczące walczących mężczyzn, takie uwagi tak szybko mógł powiedzieć tylko ktoś posiadający naprawdę wytrenowane oko do tego typu spraw.

Jeżeli jej rozmówczyni będzie zależeć na ćwiczeniach by rozruszac jej zastane kości, z tym akurat nie będzie problemu, przeciwnie, Sekhmet spodziewałaby się, że prędzej czy później będzie miała dość codziennych ćwiczeń z udziałem Sekhmet. A co zyska Sekhmet i jej cała wesoła grupa najemników? Co najmniej sprawnego cyrulika, jeśli wierzyć słowom Kirke, a nie było powodu by tego nie robić - czyli kogoś kogo jej grupa zdecydowanie potrzebowała i to od dłuższego czasu. Sekhmet nie mogła na tej wymianie wyjść źle.

Sekhmet przysłuchała się uwagom rzuconym przez Kirke i pokiwała głową.
-Owszem, twój faworyt konserwuje energię, ale zbyt długo czeka. Czeka na moment, który może nie nadejść. Z ociężałością w ruchach ciężko cokolwiek zrobić. Co innego polegać na sile, a co innego być po prostu ociężałym. I masz rację, ten drugi robi za duże łuky przy wymachu, ale nad tym akurat można popracować, i on prędzej czy później nad tym zapanuje przeniosła spojrzenie na Kirke. -Znasz się na tym całkiem dobrze. Chyba lepiej niż chciałaś przyznać na początku Kirke.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Temat: Re: Pole ćwiczebne   Pole ćwiczebne Empty
Powrót do góry Go down
 
Pole ćwiczebne
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cursebreaker: Dwór Cierni i Róż :: Prythian :: Ziemia niczyja :: Okolice Góry-
Skocz do: