Kuchnia i jadalnia

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyCzw 8 Lip - 10:54

Kuchnia i jadalnia


Pod antresolą, za zamontowaną rzeźbioną pergola, odcinającą widok dla osób wchodzących z zewnątrz, znajduje się prosta, murowana kuchnia oraz długi stół jadalny z dwunastoma stołkami z niskimi oparciami. Otwarte półki wypełniają naczynia nie do kompletu, żeliwne i ceramiczne garnki oraz słoiki z przyprawami i różnego rodzaju zbożami. W dolnych szafkach pochowane są największe garnki oraz worki z mąką i przetwory w słoikach. Ścianę kuchni pokrywają kolorowe płytki, tak samo jak blat. Osobno stoi głęboki zlew.
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptySob 24 Lip - 22:38
25.08

Wróciła ledwo z lecznicy nieco zmęczona po całym dniu pracy. Ot, ktoś złamał sobie kończynę, ktoś nieco uszkodził skrzydło, ale jedna z uzdrowicielek była akurat nieobecna, więc Lachesis została za nią. Nie spała już cały dzień, lecz mimo, ze jedyne o czym myślała wracając do domu aka pracowni Astrape to był sen, najpierw zabrała się za robienie jedzenia. Przypuszczała, że po całym dniu i jednoskrzydły peregeryn będzie głodny i chciała coś dla niego zostawić, zanim walnie się na posłanie i zapadnie w twardy sen. Wolała, żeby mężczyzna nie zabierał się za gotowanie w JEJ kuchni, bo mimo, że cały budynek należał do Astrape, kuchnię uważała za swoje królestwo. Może gotowanie nie było czymś, czegom można by sie spodziewać po kimś takim, jak ona,ale jak i z wszystkimi innymi dziedzinami życia i tu potrzebowała być idealna. Świetna uzdrowiciela, niebezpieczna wojowniczka, dobra pani domu, pragnęła na każdym polu osiągać perfekcję licząc, że dzięki temu nie zostanie sama. Obawiała się, że gdy popełni błąd wszyscy ja zostawią. Porzucą. Jak matka.

Wzdychając ciężko i walcząc z sennością wypłukała kilkukrotnie ryż, by potem wrzucić go do bulgoczącej wody. Nie planowała niczego wielkiego, ot, zwykłą potrawkę z upolowanego wcześniej ptaka. Gdy tylko zajęła się ryżem, zabrałą się za oporzadzanie mięsa wycinając części, które do jedzenia się nie nadawały a resztę płucząc i krojąc ostrym nożem na kawałki. Jej głowa cały czas odlatywała do tyłu, jak gdyby miała zarazusnąć, ale zważywszy na sytuację Lachessis trzymała się dość dzielnie. Ziewnęła tylko z raz czy dwa. Pomagała sobie nieco utrzymać się na nogach myśląc. Marząc. Wyobrażając sobie co by było gdyby. Co gdyby przyrządzała teraz obiad nie dla Astrape, lecz dla swojego partnera. Po sześciuset latach prawie-że posuchy naprawdę chciałaby sobie kogoś znaleźć, tyle że... nikt nie zdawał się być zainteresowany jej osobą. Ani ona nikim. Prawie nikim.

Z zamyślenie wyrwało ją naglę pukanie do drzwi. Zamrugała oczyma na wpół śpiąca i poczłapała do drzwi. Nie miała pojęcie, kto mógłby chcieć odwiedzić ich "dom". Astrape w końcu chwilę wcześniej wysłał jej notkę, że coś go zatrzymało i się spóźni. Wytarła okrwawione dłonie o fartuch i otworzyła drzwi.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptySob 24 Lip - 23:04
W drzwiach stała kobieta. Jej cera była podobnie jasna co Lachiessis, rozpuszczone włosy sięgające za łopatki były jednak bardziej wpadające w blond. Choć jej karnacja wskazywała na pochodzenie z innego dworu, ubrana była dość zwyczajnie jak na Dwór Świtu. Może poza faktem, że jej odzienie było całkowicie białe i ewidentnie drogie. Koronki zdobiące mankiety i dół koszuli przetkane były srebrzystymi klejnocikami, materiał zdawał się układać doskonale na drobnym ciele. Przez ramię przewieszoną miała białą materię imitującą lokalne sari. Jedyną biżuterią zdobiącą tą nieznajomą były błyszczące srebrem kolczyki w kształcie spadających gwiazd.
Błękitne oczy utkwione były w twarzy Lachessis, a twarz przez moment pozostawała bez wyrazu, aż zakwitł na niej życzliwy uśmiech. Melisandre wyglądała jak żywa lalka. Delikatna i krucha.
- Ty musisz być asystentką Astrape. Miło mi cię poznać. Przyszłam do twojego mistrza, powinien się mnie spodziewać. - miękki głos był przyjemny dla ucha. Bardzo cichy i spokojny, a jednocześnie wybrzmiewający w głowie i sercu. - Mogę wejść? - zapytała w sumie już wchodząc do środka.
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptySob 24 Lip - 23:20
Zamrugała kilka razy oczyma widząc kobietę ewidentnie pochodzącą z tego samego, co ona, Dworu.
- P-p-przepraszam, ale kim pani jest? Astrape nie wspominał nic o żadnej... Żadnej damie z Zimy - wydukała troche onieśmielona. Ślepa nie była, widziała, że kobieta przed nią była raczej zamożna i zapewne ważna, ale nie chciała wpuszczać nieznajomej do domu pełnego cennych projektów i prototypów jej mistrza. Kto wie co by mogła zrobić.

- Nie wspominał też, że ktoś się zjawi. P-p-proszę o wybaczenie z-z-za te problemy, ale nie mogę ot tak Pani wpuścić - dodała opierając rękę o framugę w taki sposób, że zablokowała drugiej kobiecie drogę. Nie była aż tak ufna i naiwna, żeby tak po prostu wpuścić do środka kogoś obcego. Jej czujne oczy skanowały filigranową postać nieznajomej wypatrując jakiejkolwiek ukrytej broni czy nagłych ruchów. czuła się poniekąd odpowiedzialna zapracownię Astrape pod jego nieobecność.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptySob 24 Lip - 23:39
Zatrzymała się przed ręką tak, że nie dotknąć Lachessis, ale też nie cofnęła się.
- Jestem Melisandre, mecenas, opiekun sztuki Dworu Nocy, zleceniodawca twego Mistrza. Mistrza, który był dzisiaj ze mną umówiony. Teraz. - gdy powiedziała ostatnie słowo zegar w pracowni zaczął bić dwanaście uderzeń. Melisandre stała w bezruchu czekając, aż osoba zagradzająca jej drogę odpuści. Czujne oczy Lachessis nie zauważyły ani ukrytej broni, ani tym bardziej nagłych ruchów. Zauważyły natomiast, że ów nieznajoma utrzymuje z nią nieprzerwanie kontakt wzrokowy.

Gdy zegar umilkł biała dama podjęła dalej. - ...ale skoro Twój Mistrz nie dotrzymał umówionego terminu w tak błahej sprawie jak spotkanie ze mną i - wnioskując po Twojej uprzejmości - nie ma go tutaj... cóż, może powinnam wziąć pod rozwagę czy rzeczywiście jest odpowiednią osobą, której szukałam... - jej głos był cały czas miękki i życzliwy, nie było w nim cienia zdenerwowania, wyniosłości ani groźby. I może to było w tym wszystkim najbardziej przerażające.
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptySob 24 Lip - 23:48
- Oh - szepnęła cicho zdając sobie sprawę ze swojej pomyłki - Proszę o wybaczenie, Pani. Nie spodziewałabym się po kimś takim... Ehm... - urwała uświadamiając sobie, że być moze popełniłaby nietakt wspominając o wyglądzie kobioety nie do końca wpasowującym się w standardy Dworu Nocy. Zabrała rękę i weszła do srodka umożliwiając tym samym wejście Melisandre do środka.

- On jest... Cóż... - podjęła się nieskładnej próby wytłumaczenia Astrape. Na Kocioł, gdziez on się wałęsał, gdy był potrzebny? I czemu u licha nie ostrzegł jej, że będą mieli gościa? - Zatrzymały go sprawy losowe. W p-p-przeciwieństwie do nas nie może tu przecież przeskoczyć, ale... Ale jeśli stanowi to dla Pani problem, mogę iść go poszukać - zaoferowała się lachessis. Liczyła jednakże, że Melisandre jej o to nie poprosi. Ledwie trzymała się już na nogach. Wtedy do jej nozdrzy dotarł zapach spalenizny uświadamiając ją tym samym, że zostawiła ryż na ogniu. Popędziła jak uskrzydlona do kuchni, żeby uratować ich kolację.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 25 Lip - 12:29
Melisandre uniosła tylko prawą brew widząc jak Lachessis się mota. Odczekała, żeby asystentka Astrape się odsunęła i weszła do środka niespiesznie. Jej krytyczne oko rozejrzało się po pomieszczeniu po raz kolejny, taksując te same braki, zniszczenia, zacieki. Ta sama niedbałość, którą widziała za pierwszym razem z zaciekawieniem, teraz - przez pryzmat spóźnienia - zdała jej się zagrożeniem i złym znakiem. A jeśli tak samo nie jest dbały w projektach? Widziała co prawda cudeńka zdobiące Dwory, które wyszły spod jego ręki, co jednak jeśli przy konstrukcjach architektonicznych panuje bałagan i brak dotrzymania harmonogramu?! Zadrżała wewnętrznie na tą myśl. NIENAWIDZIŁA dezorganizacji.
Potrzebowała chwili żeby pozbierać myśli i podjąć decyzję czy w ogóle zostać. Konfrontacja z Lachessis oraz fakt, że Astrape nie było chociaż tak się umówili sprawiała, że Melisandre miała ochotę po prostu przeskoczyć do Dworu Nocy i ewentualnie pojawić się rano, aby rozwiązać umowę. Była jednak za stara i zbyt doświadczona, aby pozwalać sobie na tak impulsywne działania. Nawet jeśli z każdą chwilą niepokój wzrastał, a swąd spalenizny pogłębiał uczucie dyskomfortu.

Melisandre ruszyła do miejsca gdzie ukryła się białogłowa. Nie zważając na działania fae, zajęła miejsce przy stole i sięgnęła do głębokiej kieszeni aby wydobyć z niej płócienny woreczek. Umiłowane karty pojawiły się na stole. Pogładziła je po zewnętrznej stronie i porcelanowe dłonie zaczęły powoli swój taniec, wtłaczając skórą pytanie, prosząc o uchylenie zasłony.
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 25 Lip - 14:42
Gdy tylko udało jej się opanować lekko incydent ryżowy, wróciła do krojenia ptaka. Jej ruchy były precyzyjne, oszczędne, szło jej zatem dość sprawnie, jednakże panująca między ich dwójką cisza powoli zaczynała doskwierać Chesi. Nie, żeby nie lubiła ciszy, po prostu ta w tym konkretnym momencie zdawała się być dosyć niezręczna. Powstrzymała się od próby manipulacji emocjami kobiety, zamiast tego decydując się na nieco bardziej... Tradycyjną metodę.
- Czy mogę coś dla pani zrobić? Ja... Uh, przepraszam za moją reakcję, ale nie spodziewałam się gości - zwróciła się do Melisandre wstając od stołu. Resztki ptaka wrzuciła do drewnianej miski i wystawiła za okno, dla innych zwierząt.

Pokrojone kawałki mięsa zasypała solą oraz ziołami i wyrzuciła do garnka. Może Astrape nie jadł mięsa, ale ona była zdecydowanie mięsożerna. Wkrótce jadło poczęło pachnieć na tyle smacznie, że i jej samej zaburczało w brzuchu.
- Powiedziały ci, pani, coś ciekawego? - zapytała odwracając się na chwilę w stronę drugiej kobiety, by wskazać podbródkiem na jej karty.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 25 Lip - 15:01
Powierzchowność kobiety w żaden sposób nie wskazywała na jakiekolwiek wzburzenie i rozterkę, wymagającą wtargnięcia do jej umysłu i odgórne narzucenie pożądanej reakcji hormonalnej. Ot Melisandre siedziała sobie spokojna i tasowała karty jakby w oczekiwaniu na pojawienie się Astrape.
- Nie dziękuję. - odpowiedziała tym samym, niezmiennym zdystansowanym acz życzliwym tonem.

Melisandre w pewnym momencie jej dłonie zatrzymały się, sprawnym ruchem znów pogładziła dek i przełożyła w skupieniu. Nastęnie sięgnęła pierwszą kartę z brzegu i położyła ją na stole. Obrazek, który ukazał się oczom Lachessis przedstawiał w sumie symetryczną, czerwoną plamę, przypominającą rozlany czerwony tusz. Albo krew. Napis nad nią głosił: Wisielec. Melisandre zmrużyła oczy przez moment, po czym jej twarz rozpogodziła się, a karta zniknęła wewnątrz talii.
- Owszem. - odpowiedziała Chessis. - Chcesz, aby i Tobie pomogły wskazać drogę? Wydajesz się... - umilkła szukając właściwego słowa.- ...zaciekawiona?
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 25 Lip - 17:58
Wzruszyła ramionami, gdy Melisandre grzecznie jej odmówiła. Nie miała powodu by dalej jej nadskakiwać, skoro najwidoczniej kobieta niczego od niej nie chciała. Wyjęła drewnianą łyżkę i zaczęła mieszać w garnku, dorzucając stopniowo krojone na bieżąco warzywa.
- Znam swoją drogę, zamiast ufać kartom w tej kwestii, ufam swemu doświadczeniu i rozsądkowi - stwierdziła nieco twardo. Doskonale wiedziała co przynosiło jakie konsekwencje, jakie akcje czym mogły poskutkować. Nie wierzyła w przeznaczenie, lecz w karmę. Do jednych przychodziła ona sama, podczas gdy inni postanawiali jej dopomóc. Gdyby Lachessis miała wskazać swego boga, byłaby nią właśnie Sprawiedliwość. Czasem łagodna i pomocna, czasem krwawa i brutalna.


- Ale możesz mi, pani, powiedzieć, co widzisz. Wierzę, że czasem i przez takie przedmioty bogini do nas przemawia - Bogini, ale nie Matka Stworzycielka. Bardziej od hołubienia jakiejś mitycznej istoty, fae wolała ideę.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 25 Lip - 19:55
- Ach, rozumiem. - powiedziała Melisandre w zastanowieniu znów podejmując się tasowania. Powolnego, w skupieniu, bez nadmiernego pośpiechu. W końcu wyciągnęła do Lachessis dłoń, aby ta przełożyła karty. Gdy to nastąpiło, sięgnęła pierwszą z brzegu i położyła ją przed sobą. Była to łudząco podobna karta do poprzedniej, tylko podpis był inny - Eremita. Melisandre uśmiechnęła się do tej karty i pogładziła ją delikatnie jakby witała się z dawno niewidzianym przyjacielem.
- Karty nie decydują za Ciebie. One mogą ukazać Ci na czym warto skupić uwagę, wskazać aspekt, który mógłby umknąć w codziennej bieganinie. Doświadczenie i rozsądek nie wyklucza takiego doradcy. Podobnie jak nie wyklucza często irracjonalnych emocji z tego kręgu. Emocji, które mogą rozpalać się w nas jak płomień tylko dlatego, że poczujemy zapach, który z czymś nam się kojarzy. Rozsądek w końcu nie zawsze jest najlepszym doradcą, zamykając się na intelekt, pozbawiamy siebie głębi i wielowarstwowości... Ale ale, Twoja karta, a moja rada dla Ciebie... - wróciła spojrzeniem do krwawej plamy i znów przez porcelanową twarz przebiegł uśmiech.
- Ta karta skłania do refleksji i introspekcji. Lepiej nie podejmować nowych działań i wyzwań, a uporządkować swoje sprawy w odosobnieniu. Każdy potrzebuje odpoczynku i skupienia, by znaleźć siły na odnalezienie siebie w świecie materialnym i duchowym. - Błękitne oczy znów podniosły się na Lachessis, a długie palce zabrały kartę i ukryły ją pośród pozostałych. Nagle, jakby wyrwana z transu, rozejrzała się po kuchni z powątpiewaniem.
- Czy to zapach... mięsa?
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 26 Lip - 0:16
- Rozumiem - mruknęła Lachessis spolegliwie. Nie chciała wchodzić w żadną dyskusję, Kocioł jeden wiedział jak ci wszyscy wysoko urodzeni byli przewrażliwieni... Ciekawe, czy ona też by taka była, gdyby matka jej nie zostawiła. Nie miała się tego nigdy dowiedzieć. Zmarszczyła brwi, ale nie przerywała kobiecie, mimo, że w pewnym momencie miała ochotę się wtrącić. Rozsądek i intelekt były przecież tym samym, przynajmniej dla niej i z samej definicji wykluczały podporządkowywanie się emocjom. Czasami Lachessis miała ochotę sama je wyłączyć i zesłać na siebie zimny spokój... Wiedziała jednak, że mogłoby się to skończyć poważnymi konsekwencjami.

- Mówisz, pani, że zamiast iść naprzód powinnam cofnąć się w mrok i rozpacz? Cóż to za rada? - zapytała nieco rozedrganym od emocji głosem. Nie po to nad sobą pracowała, żeby ktoś jej teraz opowiadał takie głupoty. Wzięła głęboki wdech nie chcąc wybuchnąć na ważną klientkę Astrape.
- Tak, mięso. Czy nałożyć ci porcję, pani? Jadasz zapewne lepsze posiłki u siebie, ale... Niczego lepszego nie mamy - odparła uśmiechając się lekko i nieco wymuszenie. Dawno już nie czuła takiej potrzeby, aby wznowić treningi.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 26 Lip - 8:38
Na porcelanowej twarzy Melisandre zakwitło zdziwienie. Zebrała karty do woreczka i miękko podjęła
- Kluczem jest balans i akceptacja. Przeszłość to też doświadczenie na które powoływałaś się ledwie chwilę temu. Eremita zaprasza do wyciszenia się i odpoczynku. Jeśli w ciszy spotykasz mrok i rozpacz to bardzo mi przykro z Twojego powodu.
Kobieta podniosła się i ukryła woreczek w kieszeni.
- Nie dziękuję. Z mięs jadam tylko ryby. Ale życzę smacznego po.. zakładam... ciężkim dniu. Nie będę przeszkadzać w posiłku. Poczekam tam gdzie początkowo wskazała mi pani miejsce. - To mówiąc Melisandre ruszyła do drzwi.
Powrót do góry Go down
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 26 Lip - 11:41
Powiedzieć, że Astrape był zrozpaczony, to nie powiedzieć nic. Targał nim cały wachlarz emocji. Spędził bardzo miłe popołudnie, odkurzając dom swojej zmarłej siostry, który utrzymywała Ciria. Siostrzenica zapytała go, czy już kwitną wisterie, a że owszem, obsypały się letnim kwieciem, dlatego peregryn przygotował dla niej obrazek, rysunek na papierze, który później planował wypełnić akwarelami, przedstawiający miejsce, gdzie rośliny najobficiej pokrywały budynek. Wszystko miał obliczone idealnie, umysł świeży i otwarty na pomysły Białej Damy, bez naleciałości innych projektów, ciało odpoczęło podczas drzemki w powozie. W drodze powrotnej jednak wszystko zaczynało się sypać, niczym jego warsztat.

Ośka wozu pękła, fae prowadzący ją należał do gatunku niższych, niemogącego przeskakiwać w dowolne miejsca, na dodatek przedmiot był poza zasięgiem magicznych napraw Astrape, co wywołało tylko i wyłącznie frustrację w mężczyźnie. Lachessis była jeszcze w lecznicy o tej porze, a w momencie, gdy już mógłby ją wezwać, znajdował się na etapie szlaku, na którym nigdy nie byli i nie sądził, aby kobieta skoczyła prawidłowo. Pozostało mu więc podróżowanie piechotą. Denerwował się, bo czuł, jak słońce spieka mu kark (w pewnym momencie rozpuścił włosy, aby zakryć skórę). Mógł się uleczyć, oczywiście, ale skupiał się na jak najdłuższych krokach i prędkim dotarciu do domu. Niestety, gdy dotarł do warsztatu, była już północ, na dodatek z jednego z okien dobywał się nieprzyjemny zapach… drobiu.

Astrape najpierw zbladł, a później zzieleniał.

Wszedł przez główne drzwi, będąc niezbyt przyjemnym obrazkiem: zakurzony na stopach i twarzy, z roztrzepanymi przez wiatr włosami sięgającymi do ramion, z wyrazem przemożnego zmęczenia, przekrzywiony niezdrowo na stronę, gdzie miał swoje skrzydło. Obraz nędzy i rozpaczy. Przełożył przez głowę torbę, aby ją zdjąć, wszystko w pośpiechu. Pot perlił się na jego czole, oddech był przyspieszony. Spieszył się. Mężczyzna mocno pachniał gorzko i elektrycznie ozonem i geosaminą, zniknęły gdzieś zupełnie maciejki.

La-Lachessis otwórz… otwórz okna, mó-mówiłem ci, żadnego... ciała... ciała w kuchni.—  powiedział, zanim jeszcze uniósł wzrok, marszcząc nos od zapachu, jaki dochodził z kuchni. Chciał dodać, że szybko, zanim przyjdzie pani Melisandre, ale najwidoczniej kobieta była bardzo punktualna, bo jej biała sylwetka błyszczała w sztucznym świetle. — Prze-Przepraszam… p..p… Mel-Meli-Melisnadre — strzelił palcami dłoni, wyginając je w stawach. Opuścił na nowo głowę, przeszedł go dreszcz przerażenia. Może i zarobił na Uriahu, ale... Nadal potrzebował znacznie większych sum, aby doprowadzić warsztat do porządku. Poza tym... Wizja Opery pochłonęła go całkowicie. Myślał o niej, śnił.

Prze-przepra-przepraszam.  Oś… ośka… pękła… pękła w… po-powozie.  —  Dukał, cały czerwony z zażenowania. — Lach… Chessis… czemu n-nie-nie podałaś… cze-czegoś do p-picia? —  zapytał, spoglądając wwiercającym się wzrokiem w asystentkę. Rzucił się zaraz do stojącego na jednym z biurek grubego folderu, w którym miał stworzone wizualizacje swoich propozycji co do ruchomych scen oraz instalacji.
Powrót do góry Go down
Lachessis
600
szlachetny fae
mieszkaniec
Jasnoszare oczy, blada karnacja, proteza lewej ręki zwykle skryta pod rękawiczką
mięta, werbena, pieprz
https://cursebreaker.forumpolish.com/t499-lachessis
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 26 Lip - 18:54
- P-przepraszam - zająknęła się i czym prędzej otworzyła okno. Sama nie czuła szczerze mówiąc zapachu mięsa, maskowały je zioła... Ale z drugiej strony ona do niego już nawykła. W przeciwieństwie do peregryna, Lachessis była bardzo mięsożerna. Poza tym nie spodziewała się jego odwiedzin w kuchni o takiej porze.

Na pytanie Astrape tylko zwiesiła głowę i wymknęła się z kuchni, nie czuła się w pozycji, by tłumaczyć, ze owszem, proponowała. Jeszcze by pogorszyła sprawę. Czując się wybitnie zbędna, niczym piąte koło u wozu, odetchnęła z ulgą znajdując się wreszcie w swoim pokoju z garnuszkiem wciąż w ręce. Odłoży go po cichu, jak tylko ta dwójka skończy posiedzenie...
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 26 Lip - 18:57
Melisandre była już w pół drogi do wyjścia, kiedy drzwi się otworzyły i pojawił się on. Umęczony, zbolały, oblepiony brudem drogi i potem... tak biegunowy odległy od niej, kryształowo czystej i perfekcyjnej, nawet w tak swobodnej formie. Melisandre czuła się równie niekomfortowo, choć miała pełną świadomość zależności i jej przewagi w tej sytuacji. Mimo chwilowego ukojenia kartami, teraz jednak miała totalny bajzel w głowie, przestrzeń pracowni czy obecność asystentki nie sprzyjały swobodnej wymianie myśli w żaden sposób. Można było powiedzieć "zła aura". Subtelne różnice w jej zachowaniu nie były jednak dostrzegalne dla fae, którzy ledwie ją znali. Podeszła więc pełna spokoju do Astrape, który drżącymi dłońmi zgarnął foldery.
- Chyba zmienimy kolejność naszych dzisiejszych planów, tak aby pozostałą część umówionych godzin mieć wolną głową. - wyciągnęła ku niemu dłoń i uśmiechnęła się miękko. - Proponuję przeskok do mojego miejsca. Choć nie... nie proponuję. Nalegam. - a kiedy tylko peregryn dotknął jej dłoni, skoczyła.

ZTx2

ZING
Powrót do góry Go down
Meztli
359
ilyr/ka
zniekształcone skrzydła, lewe bardziej od prawego; kolczyki kółeczka typu helix w prawym uchu;
cedr, jałowiec
https://cursebreaker.forumpolish.com/t535-meztli#4052
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 26 Lip - 21:50
21.08.


  Nie lubiła opuszczać bezpiecznego dworu, z którym była już świetnie zaznajomiona i w którym czuła się, zwyczajnie, bezpiecznie. Jakiekolwiek podróże oznaczały, że w środowisku Meztli znajdzie się zdecydowanie zbyt wiele niewiadomych i potencjalnych wrogów, żeby mogła odetchnąć. 
  Wbrew odruchowi, by zostać przy znanym i komfortowym, zdecydowała się w końcu przystać na propozycję Cirii, by wraz z nią udać się do Tavahanu. Obiecała sobie w końcu, że, w zamian za okazaną pomoc, zawsze będzie gotowa na to, by stanąć w jej obronie. Pozostawanie w Dworze Dnia, gdy młodsza fae udawała się na tereny Świtu było więc nie dość, że mało praktyczne, to zupełnie głupie. Chcąc nie chcąc, nawet nie mrugnęła, gdy księżniczka zaproponowała podróż i tym oto sposobem… cóż… trafiły do mieszkania nieznanego Meztli mężczyzny, którego na powitanie obrzuciła czujnym spojrzeniem. Prawdziwym paradoksem był fakt, że poznawała wuja swojej protegowanej po raz pierwszy i nawet fakt, że Ciria mimochodem wspomniała parę razy o jego tragedii, nie mógł przygotować jej na widok metalowego skrzydła. 
  Odruchowo zmrużyła oczy na jego widok i chyba odrobinę się spięła, na krótką chwilę wracając myślami do bólu, który czuła rozcinając swoje skrzydło prawi ćwierć wieku wcześniej. Dopiero później dotarło do niej, że obrzucanie kogokolwiek takim spojrzeniem może być uznane za niegrzeczne, no ale. Stało się.
Powrót do góry Go down
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyWto 27 Lip - 16:15
Na kuchence grzał się w małym garnuszku bulion warzywny, a Astrape stał przy stole, tyłem do wejścia, krojąc wprawną ręką warzywa na drobne kawałki. Były tam ziemniaki, cebula, kalafior oraz chilli. Większość już ostatała pokrojona i leżała w małych, kolorowych miseczkach o różnych kształtach i rozmiarach. Daleko temu miejscu było do pałaców i złotej zastawy. W pomieszczeniu unosił się przyjemny zapach świeżych przypraw, geosami i maciejek oraz gotowania. Mężczyzna nucił pod nosem jakąś melodię, zbyt cicho jednak, aby dało się ją rozpoznać.

Podniósł głowę i obrócił się do drzwi, słysząc zbliżające się w jego stronę kroki.

Dzie-dzień dobry — twarz mężczyzny rozpromienił szczery uśmiech, dodający zmarszczek mimicznych jego twarzy, zwłaszcza w kącikach oczu. Peregryn nie był najprzystojniejszym kawalerem Prythianu, ze zbyt dużym czołem i opadającymi kącikami oczu, miał jednak dość czarującą mimikę. Nie zwrócił uwagi na to, jak kobieta patrzy na jego protezę, zaczepioną na pasie przez klatkę piersiową, ponieważ nie uniósł na nią wzroku, nie na jej twarz. — Je-jesteście wcze-wcześniej.

Powiedział, spoglądając na zegar wiszący na ścianie z ciepłym wyrazem twarzy. Nie miał im tego za złe, absolutnie.

Cirio, przedstaw n-nas proszę. Nie… nie… chcę wyjść… n-na gbura. —  Mężczyzna słyszalnie jąkał się i miał trudności z mową. Nie jąkał się jedynie przy Cirii, jednakże obecność nieznajomej wpływała na niego nerwowo, chociaż nie chciał dać tego po sobie poznać. Zamierzał oswoić się z nią nad aromatycznym Aloo Gobi.
Powrót do góry Go down
Ciria
351
peregryn/ka
Szpieg/Córka księcia
Srebrzysto-błękitnawe oczy; w górnej części prawego ucha dwa kolczyki-obręcze; brązowo-złote, pierzaste skrzydła.
Ylang-ylang, Neroli, Pustynny wiatr o poranku
https://cursebreaker.forumpolish.com/t367-ciria#1556
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyCzw 29 Lip - 0:07
Obiecała wujowi, że wpadnie na obiad, a że dopytywał również o Meztli, to i jej przekazała zaproszenie od Astrape. O dziwo, tym razem Mez zamierzała jej towarzyszyć, więc Ciria uprzedziła wuja, kiedy przybędą. Wiedziała, że Mez nie bardzo lubi obce miejsca, więc nie ciągała jej nie wiadomo gdzie, a w zaufane otoczenie. W końcu, kto jak kto, ale wujek Astrape powinien rozumieć Meztli i jej ból przez odebranie możliwości latania lepiej niż Ciria, która jednak skrzydła miała całe i zdrowe.
Do domu Astrape weszła jak do siebie, traktowała ten dom jak własny, chociaż wcale do niej nie należał. Bo gdyby należał, to już dawno przeszedłby remont, a tak? Mogła tylko truć wujkowi o tym, że to niebezpieczne tak zaniedbywać budynek i ugadać Melisandre, kiedy potrzebowała wynalazcy, żeby poszła do wujka. Dwie pieczenie na jednym ogniu, Melisandre w końcu poznała Astrape, do tego miała potrzebnego jej architekta, a Astrape miał dobrze płatne zlecenie.
— Dzień dobry! — Posłała wujkowi ciepły uśmiech. — Tak wyszło... — Jako że Mez nie mogła latać, umówiła im kogoś, kto z nimi przeskoczył. Myślała, że będą później, a wyszło jak wyszło. Dalej nie do końca potrafiła ocenić czas, jakiego potrzeba, żeby dostać się z punktu A do punktu B za pomocą przeskakiwania. Było jej zdecydowanie łatwiej określić ten czas jeśli miałoby się lecieć.
— Astape, to moja przyjaciółka, Meztli. Mez, to mój wuj Astrape. — Przedstawiła ich sobie, bo przecież chciała to zrobić już wcześniej, po prostu ją rozproszył zapach unoszący się w kuchni. Coś pachniało smakowicie, więc zanim Astrape zwrócił jej uwagę, próbowała zerknąć za niego, co tam ma na blacie i w garnkach. Ciekawska ptaszyna z niej była.
— Coś już ładnie pachnie, potrzeba Ci z czymś pomocy? — Skoro były za wcześnie, to równie dobrze mogła z czymś pomóc. Chociażby rozłożyć talerze, albo coś pokroić, czy przypilnować.
Powrót do góry Go down
Meztli
359
ilyr/ka
zniekształcone skrzydła, lewe bardziej od prawego; kolczyki kółeczka typu helix w prawym uchu;
cedr, jałowiec
https://cursebreaker.forumpolish.com/t535-meztli#4052
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPią 30 Lip - 20:15
  Podsumowując sytuację: Meztli miała ogromne szczęście, że jej całkowity brak poszanowania dla zasad życia w społeczeństwie i kultury osobistej, przeszedł jakoś tak bez echa i zanim doszło do realnego przywitania, zdołała przywołać na swoje wargi krzywy uśmiech. Wiedziała o Astrape już wcześniej (bo w końcu Ciria nie zabrałaby jej do nikogo, z kim łączyłaby ją kwestia tej konkretnej ułomności bez grosza informacji), ale nawet historie o wuju, u którego Peregrynka spędziła mnóstwo czasu w dzieciństwie, nie mogły przygotować Meztli na widok protezowanego skrzydła.
  — Miło mi wreszcie cię poznać — dorzuciła do powitania swoje trzy grosze i jednocześnie wyciągnęła w stronę mężczyzny dłoń w ramach standardowego powitania. Ton i sposób wypowiadania się „obcego” jasno mówiły, że on również czuje się nieswojo w obcym towarzystwie, tak więc czuła się w obowiązku trochę wyjść mu naprzeciw: w końcu sam ją tutaj zaprosił, wiedząc, że będzie to dla niego niekomfortowe.
  — I nie martw się, nie wyjdziesz na gbura — zapewniła, bo choć wyraźnie kierował te wcześniejsze słowa do Cirii, miała wrażenie, że słowa księżniczki nie będą przynosiły takiego samego komfortu. Naprawdę nie chciała, żeby napięta atmosfera utrzymała się dłużej, bo tylko potęgowała uczucie zdenerwowania, które towarzyszyło Mez odkąd tylko opuściła bezpieczne mury Dworu Dnia.
  Swoją drogą, na „wolności” raczej unikała gotowania i wszystkiego tego, co kojarzyło jej się z dawnym życiem, ale z drugiej strony doskonale wiedziała, że Ciria nie złożyła propozycji złośliwie, a wręcz, że tak wypadało. Oznaczało to więc mniej-więcej tyle, że przytaknęła przyjaciółce, nie odrywając spojrzenia od jej wuja.
Powrót do góry Go down
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 1 Sie - 21:41
Uścisnął dłoń kobiety, nieszczególnie mocno, ale pewnie. Miał suche dłonie, szorstkie od pracy, ze zgrubieniami po wewnętrznej stronie, jednak nie takimi od miecza, a od narzędzi, od pióra i ołówka. Mężczyzna różnił się znacząco zarówno od fae z wioski Illyrów oraz tych, mieszkających na Dworze Dnia, nie chodziło jednakże tylko o pierzaste skrzydła, ale lekko skrzywioną sylwetkę, wypłowiałe od słońca ubrania z bawełny oraz lnu, z plamami od atramentu, które ktoś dawno próbował sprać i poddał się, więc zostały przebarwienia na mankietach. Chociaż jego dłonie były czyste, a na podwiniętych rękawach oliwkowej yukaty znajdowały się plamy po wodzie, włosy zawiązane niechlujnie na czubku głowy wyglądały na dawno nie myte, odsłaniając okrągłe uszy.

R-również — powiedział Astrape. Zaraz zwrócił się do Cirii. — Bulion. R-robię Aloo Gobi. Wyciągnij… wyciągnij… wyciągnij ryż — wskazał nożem jedną z szafek. — Wy-wypłucz.

Astrape uważał, że peregrynka na pewno była rozpuszczana w pałacu jak dziadowski bicz, nie musiała nic robić, mogła jedynie zanurzać się w locie oraz książkach i odrobina pracy dobrze jej zrobi. W tym momencie, w progach pracowni mężczyzny księżniczka musiała odłożyć na bok tiarę, swój status i przywileje, schylać kark jak reszta, przy zmywaniu i gotowaniu. Dlatego też odmawiał jej pomocy pieniężnej, jednocześnie wdzięczny, za zapoznanie z Melisandre.

Czy...czy… mogłabyś p-p-postawić miski? — zapytał Meztil, wskazując nieogolonym podbródkiem otwarte półki, na których znajdowały się głębokie, kolorowe gliniane miseczki w geometryczne wzory, wyglądające trochę jak mozaika. Każda była trochę inna. Astrape nie chciał, aby kobieta czuła się zaprzęgnięta do pracy, ale z drugiej strony również nie chciał, aby czuła się wykluczona ze spotkania, wyobcowana, gdyby posadził ją od razu na jednym ze stołków. Domyślał się na pewno, że plusem było dla całej trójki to, że wszystkie meble w domu wynalazcy były przystosowane do skrzydeł, a stołki miały regulowaną wysokość, aby ktokolwiek nie przychodził, nie musiał ciągnąć skrzydeł po ziemi.

Opo… opowiadaj — rzucił znad deski do krojenia do Cirii, wymagając opowieści, co się działo w jej życiu ostatnimi czasy.
Powrót do góry Go down
Ciria
351
peregryn/ka
Szpieg/Córka księcia
Srebrzysto-błękitnawe oczy; w górnej części prawego ucha dwa kolczyki-obręcze; brązowo-złote, pierzaste skrzydła.
Ylang-ylang, Neroli, Pustynny wiatr o poranku
https://cursebreaker.forumpolish.com/t367-ciria#1556
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 9 Sie - 20:15
Obserwowała Mez i Astrape. Już wcześniej zakładała, że początek znajomości może trochę kuleć, obydwoje byli raczej zamknięci w sobie i rozkręcali się w czasie, kiedy już lepiej czuli się w danym towarzystwie. Przede wszystkim jednak, cieszyła się, że ta dwójka w końcu się poznała. Teraz powinno być już z górki, a przynajmniej tak optymistycznie zakładała.
— Aye. — Potaknęła i zabrała się do wyciągania ryżu z szafki, by go dokładnie wypłukać kilka razy, mieszając go delikatnie dłonią, kolistymi ruchami, aż woda przestała się zabarwiać na biało. O dziwo nie szło jej to jakoś źle, jak zapewne można by zakładać, skoro Ciria jest księżniczką. Może dlatego, że Astrape nie wiedział, że już jakiś czas temu miała zwyczaj pchać się służbie do kuchni. Bo była ciekawa, bo znalazła książki kucharskie w bibliotece i sama chciała spróbować coś ugotować. Zdecydowanie lepiej jej szło z pieczeniem, ale coś tam z gotowania liznęła, co później doskonaliła w samotni na pustyni, więc mniej więcej wiedziała, co należy zrobić. Tiara? Status? Sama o nich zapominała, kiedy mogła sobie na to pozwolić. Albo zrzucała na "kaprys księżniczki" różne rzeczy, które wymyślała, a niekoniecznie do tego statusu pasowały. Bo tak, bo chciała i mogła.
Zerknęła na Mez, czy wszystko jest w porządku. Nie chciała jej zmuszać do niczego, oferowała raczej swoją pomoc niż jej. Najchętniej usadziłaby ją też przy stole, jednak Astrape chyba miał lepszy pomysł. Rozłożenie zastawy było proste, lekkie i raczej nie powinno przeszkadzać Mez. Z drugiej strony, Cirii ciężko było ocenić, co było okej, a co nie w odczuciu Mez, bo też nie wiedziała do końca, czego chce unikać, a czego nie.
— Za dużo do opowiadania nie ma... — Mruknęła, nie bardzo wiedząc, od czego zacząć. — Ostatnio głównie siedzę w odmętach bibliotek, szukając informacji na temat magii. Głównie tej, która aktualnie zaginęła, bądź zanikła. Mam całkiem obiecującą książkę, ale muszę nad nią ślęczeć ze słownikiem, który mało pomaga, nawet najstarsi bibliotekarze nie znają tego języka na tyle, żeby faktycznie pomóc wszystko przetłumaczyć, więc rozszyfrowywanie trochę trwa. — Podzieliła się postępami ze swoich badań, bo że szukała informacji na temat różnych rodzajów magii to Astrape zapewne wiedział. To ostatnio coś ją pchnęło, żeby poszperać za magią, która już jest raczej rzadko spotykana, bądź całkowicie zanikła. Bo może w księgach było coś, co by wytłumaczyło, dlaczego to się stało? Może dałoby się z tego wychwycić jakiś schemat? Może nawet dałoby się sięgnąć po te zapomniane rodzaje magii i je na powrót ożywić? A nawet jeśli nie, to sama wiedza o nich może mogłaby rozwinąć inne dary, albo przydać się w przyszłości, opcji było sporo.
— No i w międzyczasie szykuję się powoli na maskaradę, chociaż w sumie to załatwiłam na razie tylko suknię. Będzie błękitno-srebrna. — Co prawda do samej maskarady był jeszcze dobry miesiąc, ale wiadomo jak to krawcowe, lepiej było załatwić to wcześniej, żeby było dosyć czasu na porządne projektowanie i szycie, niż ryzykować i działać na ostatnią chwilę.
— W sumie, Mez, dalej nie wiem, czy masz ochotę się na nią wybrać, czy wolisz zostać w domu. Bo jeśli chcesz iść to ostatni dzwonek, żeby łapać krawcową. — Zwróciła się do przyjaciółki nie chcąc jej odcinać z rozmowy, a przy okazji przypominając ilyrce, że dalej jej nie odpowiedziała na to pytanie, które już jakiś czas temu zadała.
Powrót do góry Go down
Meztli
359
ilyr/ka
zniekształcone skrzydła, lewe bardziej od prawego; kolczyki kółeczka typu helix w prawym uchu;
cedr, jałowiec
https://cursebreaker.forumpolish.com/t535-meztli#4052
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyCzw 2 Wrz - 21:18
  Astrape był niecodzienną postacią i Mez musiałaby skłamać twierdząc, że tak go sobie wyobrażała lub, że jej widok nie był zaskakujący. Przede wszystkim, wcale nie wyobrażała sobie niczego, bo nie chciała zakładać, ale chyba nawet gdyby miała inne podejście, nie przewidziałaby ani zgarbionej sylwetki, ani wyraźnie znacznie bardziej swobodniejszego trybu życia niż ten, do którego przywykła w otoczeniu księżniczki. Nie mniej, to właśnie dzięki takim elementom ciekawość i zainteresowanie łatwo mogły przezwyciężyć pierwszy stres i naglącą gdzieś z tyłu głowy myśl, że lada moment cała jej przykrywka zostanie przejrzana i wszyscy dookoła będą nie tylko wiedzieć, z kim mają do czynienia, ale jeszcze natychmiast doniosą na nią do Dworu Nocy… a z tego na pewno nie mogłoby wyniknąć nic pozytywnego.
  Gospodarz nie czuł się w towarzystwie zbyt swobodnie, co trudno było przeoczyć, dlatego polecenie wystosowane pod adresem Meztli sprawiło, że Ilyrka od razu przeniosła spojrzenie, któremu pozwoliła przebiec po pomieszczeniu, z powrotem na fae. Miała tylko nadzieję, że zaskoczenia nie było po niej widać, przywołując twarz do neutralnego wyrazu, a wręcz wykrzywiając usta w lekkim uśmiechu i kiwając głową, żeby potwierdzić, że zrozumiała polecenie. Mijając Cirię po drodze do szafek, przelotnie położyła dłoń na ramieniu Peregrynki; gdyby nie chciała, na pewno nie zdecydowałaby się podążyć za wskazówkami i sięgnąć w stronę zalegających na półce miseczek. Złapała trzy z nich, jakoś tak odruchowo decydując się na trzy w skrajnie różnych kolorach, a następnie rozłożyła je na stole.
  — Sztućce? — zapytała mężczyzny, gdy ta część zadania została wykonana, bo… wbrew swoim i Cirii obawom, wcale nie miała poczucia, że jest wykorzystywana, ograniczana albo zaganiana do kuchni. Przeciwnie: proste zadanie sprawiło, że na moment zapomniała o swoich obawach, co było widać chociażby po tym, jak jej mięśnie nieco rozluźniły się, a dotychczas ciasno przyciśnięte do pleców skrzydła odrobinę rozprostowały, układając w wygodnej pozycji.
  — Odpuszczę sobie — odpowiedziała przyjaciółce bez chwili zawahania i dopiero później spojrzała na Cirię, szybko jednak odwracając wzrok, jakby była trochę zakłopotana. Cała praca, którą włożyły w to, by Mez mogła bezpiecznie żyć w Dniu powinna zapewnić jej maksimum komfortu, ale Ilyrka wciąż nie potrafiła się przemóc i za każdym razem obiecywała sobie, że na kolejną Maskaradę już pójdzie. Jak widać na załączonym efekcie: z bardzo marnym efektem, skoro ostatnie dwadzieścia lat nic w tej kwestii nie zmieniło. Najwyraźniej potrafiła być równie uparta i zapatrzona w swoje uprzedzenia, co jej pobratymcy. — Poza tym, wiele nie stracę, bo liczę, że opowiesz mi wszystko, co będzie się działo — dodała, posyłając Cirii lekki półuśmiech. — A ty? Wybierasz się? — zwróciła się do Astrape, bo w końcu komuś musiała zlecić trzymanie pewnej narwanej Peregrynki na oku. Jeśli chodziło o martwienie się losem młodszej przyjaciółki, Meztli zdecydowanie przechodziła sama siebie.
Powrót do góry Go down
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyNie 5 Wrz - 12:47
Astrape dyrygował przygotowaniem ryżu przez Cirię, samemu uwijając się przy przygotowywaniu głównej części warzywnej. Słuchał przy tym uważnie tego, co mówiła zarówno Ciria, jak i Meztil, nie przerywają żadnej z nich, ani nie wtrącając się w wymianę zdań, jak to mężczyźni mają w zwyczaju. Gotował wprawnie, czasami podrzucając nóż w ręce w dość widowiskowych i całkowicie bezużytecznych sztuczkach, robiąc to absolutnie nieświadomie. Widocznie miał wprawę w przygotowywaniu posiłków samodzielnie i nie obciążając tym Lechessis. Zresztą, jego pomocniczka jadała mięso, w przeciwieństwie do niego.

P-pierwsza szuflada po...po...po prawej — pokazał Meztil nożem miejsce, wrzucając do dużego garnka cebulę na rozgrzany olej, robiąc to grzbietem noża, a nie ostrzem, aby go nie tępić. Zaraz do niej dołączyły przyprawy, wznosząc się ostrymi, intensywnymi zapachami w powietrzu. Zalał je po kilku sekundach bulionem, który zawrzał i zasyczał. W reszcie kazał Cirii ugotować ryż, a sam włożył ziemniaki do garnka, razem z kalafiorem. Przykrył całość pokrywką i własną magią zmniejszył płomień pod tym garnkiem, aby wolniej dusić danie.

Zaj-zajrzyj do biblioteki, może... może… może Karim coś… coś zostawił — Astrape wskazał na antresolę, gdzie piętrzyły się półki z różnymi księgami i manuskryptami, zebranymi przez stulecia przez niego oraz wcześniej, jego mistrza, po którym odziedziczył tę pracownię. — A-ale po obiedzie.

Jego głos był poważny. Ciria i Astrape byli odlani z tego samego metalu, gdy coś ich pochłaniało, zapominali o świecie. A on chciał trochę czasu spędzić z siostrzenicą, którą w gruncie rzeczy traktował jak córkę. Zrobił się czerwony na pytanie o maskaradę i nieświadomie dotknął swojego ramienia, za którym brakowało skrzydła. Pokręcił głową.

N-nie. Za dużo… za dużo pracy. Przy-przygotowuję dla… dla właściciela LUX projekt wypoczynkowy i… i… i… operę w… w… Velaris! — w głosie peregryna jasno dało się słyszeć entuzjazm i podniecenie projektem, życie, które w nim płonęło, a jakiego Ciria dawno u niego nie widziała.
Powrót do góry Go down
Ciria
351
peregryn/ka
Szpieg/Córka księcia
Srebrzysto-błękitnawe oczy; w górnej części prawego ucha dwa kolczyki-obręcze; brązowo-złote, pierzaste skrzydła.
Ylang-ylang, Neroli, Pustynny wiatr o poranku
https://cursebreaker.forumpolish.com/t367-ciria#1556
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia EmptyPon 6 Wrz - 2:47
Zerknęła na Mez, kiedy położyła dłoń na jej ramieniu i posłała jej ciepły uśmiech. W naturze Cirii leżało martwienie się o najbliższych. Zależało jej, żeby i Astrape i Meztli poczuli się w swoim towarzystwie po prostu swobodnie. Dobrze. Bo chyba jako jedyni mogli w pełni zrozumieć siebie nawzajem, tragedię, którą oboje przeżyli. Na inne sposoby, ale jednak, oboje nie mogli latać.
Powoli atmosfera zmieniała się, na spokojniejszą. Bardziej rodzinną, chociaż do tej jeszcze trochę brakowało. Nie mogła jednak nie odnotować tego, jak Mez się trochę rozluźniła i sama zabrała z dalsze przygotowanie stołu. Na znak Astrape wstawiła ryż i spokojnie go pilnowała.
Na propozycję Astrape, żeby zajrzała do jego biblioteki oczy jej zabłysły i zaraz by pognała do wspomnianego pomieszczenie, gdyby nie dodał, że po obiedzie. Wyrwało jej się westchnienie, bo dosyć chętnie ominęłaby ten posiłek i zanurzyłaby się w książki. A jednocześnie wiedziała, że Astrape nie da jej żyć, jeśli zignoruje go i polezie robić swoje. Z resztą, nie chciała go ignorować, przyszła tu przecież dla niego. Nawet jeśli ciągnęło ją, żeby znowu zanurzyć się w badaniach, to Astrape mimo wszystko był ważniejszy. Księgi nie uciekną.
— Oczywiście, że Ci wszystko opowiem. Ale jeśli kiedyś będziesz na to gotowa, to pójdziemy na nią razem, okej? — Spodziewała się takiej odpowiedzi. Nie naciskała jednak, żeby koniecznie Mez jej towarzyszyła. Nie chciała jej zmuszać, pozostawiła wybór, wolną wolę. No może poza szczegółem, że naprawdę chciała kiedyś pójść z przyjaciółką na tę imprezę, jeśli ta się na to zdecyduje. Nawet niekoniecznie musiała to być Maskarada, po prostu chciała móc zabawić się razem z ilyrką. Żeby poczuła się wolna na tyle, by faktycznie robić na co miała ochotę, nie przejmując się nikim i niczym.
Zaraz zdezerterował z Maskarady również jej wuj. Znowu pójdzie sama? Bo strażników nie miała ochoty za sobą ciągać, rzucaliby się za bardzo w oczy i zaraz byłoby wiadomo, kim jest, a nie o to chodziło w tej zabawie.
— Opowiedz o tej operze. Co macie już zaplanowane? — Podłapała temat, widząc i słysząc z jakim entuzjazmem wspomina o niej. Projekt dla Lux pominęła, to nie nim był zafascynowany Astrape. To opera sprawiła, że odżył, wróciło jego światło, którego dawno nie widziała. Cieszyła się, że namówiła Melisandre, by przyszła do wuja z tym projektem. Cieszyła się tym, że Astrape wydawał się po prostu szczęśliwy, mogąc przy tym projekcie pracować.

|| z/t x3 > przenosimy w retro
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia Empty
Powrót do góry Go down
 
Kuchnia i jadalnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cursebreaker: Dwór Cierni i Róż :: Prythian :: Dwór Świtu :: Tavahan :: Dzielnica mieszkalna :: Astrape-
Skocz do: