Kuchnia i jadalnia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptyCzw 8 Lip - 10:54
First topic message reminder :

Kuchnia i jadalnia


Pod antresolą, za zamontowaną rzeźbioną pergola, odcinającą widok dla osób wchodzących z zewnątrz, znajduje się prosta, murowana kuchnia oraz długi stół jadalny z dwunastoma stołkami z niskimi oparciami. Otwarte półki wypełniają naczynia nie do kompletu, żeliwne i ceramiczne garnki oraz słoiki z przyprawami i różnego rodzaju zbożami. W dolnych szafkach pochowane są największe garnki oraz worki z mąką i przetwory w słoikach. Ścianę kuchni pokrywają kolorowe płytki, tak samo jak blat. Osobno stoi głęboki zlew.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptyCzw 4 Sie - 21:30
Głowa Astrape była kotłem pełnym duchów, więc w sumie cieszył się z chwili dla ich dwojga. To nie tak, że jego zaproszenie było nieszczere, po prostu gdy Antonius wyszedł, poczuł pewną ulgę, zupełnie jakby czytał napięcie, wiszące w kuchni, ciężkie wahadło decyzji, losu, które bujało się, jak metronom, do rytmu odpowiedzi. Przetarł wierzchem dłoni łzę, która pojawiła się na jego policzku od krojonej cebuli. Wymiana słów i pożegnania trwały dość, aby przygotował część warzyw.

Podrzucił nóż, obrócił nim w sztuczce, sprawdzając, czy nadal pamięta. Prawie się zaciął, więc tylko westchnął. Coś trzymał go w przeszłości, czuł kotwicę u nogi, a wizyta w pralni i na kawę ze znajomą, wdową po przyjacielu, jakoś jeszcze bardziej zanurzała go w pewnego rodzaju melancholię. Projekt szkoły, widmo Karima przechadzające się po pracowni. Nowa sytuacja rodzinna. Wszystkiego było tak nieskończenie wiele, a on chciał zadbać o wszystkich.

Zwłaszcza o Melisandre.

Odłożył nóż kuchenny na blat stołu, poszedł umyć ręce z soków warzywnych, chociaż nie skończył kroić papryki, będąc w połowie. Obszedł stół i oparł się biodrem o stół obok niej. Nie chciał mówić o tarocie i tym, że rozkłady emocjonalnie drenują ją, widział to, a Melisandre nie była głupia. Musiała sama to odczuwać. Martwił się jednak o nią, o intensywność rozkładów, nagłe szaleństwo po długiej ciszy. Oczywiście, z jego perspektywy była to cisza, bowiem nie mógł wiedzieć ile razy rozłożyła karty w prywatności swojego domu. Teraz jednak wyczuwał te drgania. Karty były trudne, tak jak i odbiór przez adresatów.

Przeczesał pałacami włosy Melisandre, targając jej fryzurę, po czym wziął alkohol i schował do szafki.

Powinienem się ostrzyc. I może ogolić. Co o tym sądzisz? — zapytał Melisandre w myślach, jako że Tao
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptyPią 5 Sie - 12:14
Milczała i ona, choć z jej perspektywy napięcie nie zniknęło mimo wyjścia dziwnego gościa, widma przeszłości, wojennego incydentu, w którym przyszło jej wziąć udział. Nie pamiętała z tego czasu zbyt wiele, ale teraz nie walka o życie zaprzątała jej głowę. Zdała sobie sprawę z faktu, że jak niegdyś pytała gorączkowo kart o swoje szanse w relacji z Rhysandem, tak nigdy w sumie nie miała okazji zapytać ich o to co myślą o jej relacji z kimś z kim realnie w tej najbliższej z możliwych relacji była. Ezekiel bawił się nożem, czuła jego troskę drgającą więzią, to było miłe, ale nie odwiodło jej od celu. Gdy tylko Thaddeus odszedł, sięgnęła do magicznej kieszeni ponownie i wyciągneła talię, którą ponownie wprawiła w ruch. Musiała wiedzieć. Musiała się upewnić, że bezduszne plakietki wypełnione znaczeniami wiedzą dalej co to jest związek. Układ zimka był tak nieczuły, pozbawiony zaangażowania, samolubny, o przyblokowanej energii. A może tylko ona to tak widziała? A może to jak czytała innym było błędne? Kolejny raz zbyt wiele emocji kumulowało się w relacji między nią, a słuchającą osobą. Kolejny raz...

Zazwyczaj mamrotała pytanie, teraz jednak pozostawiła je dla siebie, było to spotkanie prywatne, musiała je zrzucić z barków i umysłu, jej wiekowa cierpliwość wietrzała jak woń alkoholu z pustych już kieliszków, jeśli tylko sprawa dotyczyła jej ukochanego. Nie więzi, a osobie, która teraz wplatała jej palce we włosy. Zatrzymała tas i przymknęła oczy, poddając się na moment pieszczocie. Ta powinna ją rozdrażnić, burząc umiłowany ład, w istocie wprawiała ją w przyjemne wibracje, mimowolne dreszcze biegnące od nasady czaszki przez kark i kręgosłup, wzdrygając ramionami, nie w odrazie, a w rozpraszającej przyjemności. Westchnęła bezgłośnie, lecz gdy odszedł wróciła do tasowania, dopytując i tłumiąc strach idący za tym pytaniem: ja w związku z nim, jak odnaleźć się w relacji, w jej głębinach, co zrobić by było jak najlepiej...?

Gdy zadał pytanie, zielone oczy wpatrywaly się w błyskawicznie rozlożony krzyż ze wspierającym go słupem. Koło fortuny, przecięte mężczyzną dbającym o cztery denary. Strach blokował zmiany – oceniała na szybko. W korzeniach kolejne spięcie mężczyzny kryjącego się za barykadą IX pałek. Dalej osiem kolejnych buław, królujący na szczycie kochankowie – oczywista zmienna była nader oczywista i w przestrzeni na przyszłość znalazł się... wisielec. Nie zatrzymywała się nawet w obliczu dwóch, poza kołem, wielkich arkan, co prędzej ustawiając słup... a tam wszystkie karty w odwróceniu: rycerz kielichów, cztery kielichy, wzbudzająca trwogę dwójka kielichów i finalnie sprawiedliwość, nieprzyjemnie z głową ku dołowi. Nie usłyszała pytania, mimo że rozbrzmiało bezpośrednio w jej umyśle. Dużo emocji, dużo wody, zła droga, trochę bezwolne przyjmowanie tego co przyniesie koło, a wszystko prowadzi do zaślepienia, do braku rozeznania co przyczyną co skutkiem, ale też do braku kierunku. Wisielec szczerzył się hipnotyzująco, przykuwając uwagę aż nadto, przywołując wspomnienie z biblioteki. To on poprowadził ją ku Anat...
Powrót do góry Go down
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptyPią 5 Sie - 22:48
Zabolało, jakby czerwona mrówka wspięła się po nodze, pod ubranie i ugryzła go gdzieś na wysokości żołądka. Wnętrzności trochę się skręciły, supeł się zawiązał. Nie odpowiedziała mu ale może… może konsultowała tę kwestię z kartami? Czy to w ogóle dobry pomysł? W końcu narażona była nie tylko jego stabilność w tym przypadku. Jeszcze nie miał żadnego ataku od czasu, gdy potwierdzili więź, nawet gdy ciało było przebodźcowane magicznym czasem podobnym do czaru nocy Calanmai. Obawiał się tego niezmiernie. Wewnętrznie też czuł potrzebę testu ciężkich chwil. Nie dlatego, że był sadystą i chciał, aby Melisandre odczuwała jego cierpienie.

Wręcz przeciwnie.

Świadomość jednak, że pod jego skrzydło zostaną powierzone cudze dzieci, największy skarb Prythianu, wzmogła bardziej analityczne spojrzenie niż emocjonalny romantyzm, któremu się poddawał. Potrzebował wiedzieć, że Melisandre będzie w stanie zająć się dziewczętami, zwłaszcza Taiką, gdy będzie bardzo źle. Stworzenie przestrzeni, wykalkulowanej, w której przerażenie i ostre jak brzytwy wspomnienia będą mogły wbić się w jego umysł przemocą, ale bezpieczniej w tym rozpadzie, stanowiło dla niego ważną potrzebę.

Nie pytał o fryzurę. Pytał o tę przestrzeń. Nie wszystkie poważne rozmowy należy prowadzić w poważnym otoczeniu, a krojenie warzyw zwyczajnie pomagało mu, harmonijne ciach-ciach, aromaty dojrzałych warzyw, opitych słonecznym blaskiem, ziemiste bulwy w pięknie pomarańczowym kolorze, to uspokajało go, chociaż należało do treści niezgodnych z teorią kolorów.

Ciach-ciach.

Nie analizował układu, nie rozumiał kart. Zerknął na niego raz, przelotnie, gdyby w przyszłości Melisandre potrzebowała go odtworzyć, lecz było to bardzo mało świadome. Robił tak zawsze, gdy widział jakiś układ, aby móc sięgnąć do niego pamięcią dla niej. Proste gesty miłości, tak jak ciepła zupa, herbata, dodatkowa poduszka czy wiersz włożony między kartki czytanej książki.

— Odpowiedziały na m-m-moje pytanie
? — wskazał batatem na rozłożone karty.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptySob 6 Sie - 10:43
Fala dźwiękowa męskiego głosu wprawiła jej ciało w dreszcz. Skupiła się ponownie na więzi, niejako zdziwiona, że Ezekiel zdecydował się na zadanie pytania na głos, umysł usłużnie podał pytanie, które pozostawiła bez odpowiedzi. Mrowienie rozterek związanych ze zdawałoby się tak trywialną aktywnością jak wizyta u balwierza, spotkało się z odpowiedzią cichego przypływu poczucia winy i troski.

Melisandre pospiesznie zgarnęła karty, jakby to co robiła, było w pewnym sensie poza literą prawa, jak dziecko, które przyłapane na podjadaniu ciastek pospiesznie próbuje ukryć dowody swojej zbrodni. Z ledwie słyszalnym plaśnięciem talia wylądowała obrazami do dołu, a białe dłonie zaczęły ją mieszać, jak już wkrótce łyżka trzymana przez peregryna zamiesza wielobarwne warzywa.

– Dlaczego chcesz to zrobić miły? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, poświęcona swojej pracy wprawiania w karty w chaos oczyszczający z poprzednich tasów. Czuła, że to jeszcze nie koniec, ale tak jak on poświęcał się produkowaniu strawy dla ciała, tak ona potrzebowała strawy dla swojego ducha obecnie. A może chciała się uspokoić? Nie była pewna. Rozmawianie o aparycji Ezekiela było dla niej podobnym, trudnym tematem. Koszt styczniowej ablucji był bardzo wysoki i choć całe zdarzenie bardzo ich zbliżyło do siebie, od tego momentu ani razu nie poruszyła kwestii wyglądu jednoskrzydłego. Oczywiście, przy okazji wyprawy na Dwór Lata zakupiła mu adekwatne do wizyty na Książęcym Dworze odzienie, składała w jego dłonie pudełeczka z przemyślaną pod zainteresowania biżuterią, w pewnym momencie jednak przestała, niepewna czy Ezekiel w ogóle cieszy się z jej podarków. A może go przytłaczają? Bała się zapytać, prewencyjnie więc wycofywała się z różnych, wcześniej objętych stanowisk, nie chcąc bardzo tego, by znów się kłócili.

Zebrała karty, wyrównała krawędzie i zaczęła znów je tasować. Była spięta, choć starała się ze wszech miar rozluźnić umysł i mięśnie. – Wybacz proszę, pytałam o coś innego. Czy chcesz, abym zapytała o Twoją potencjalnie nową fryzurę? – uśmiechnęła się lekko, żartobliwym próbującym uciec od napięcia tonem, spoglądając przy tym na niego płochliwie. Szast szast szast szast... Małe kartoniki i tak były już w ruchu.
Powrót do góry Go down
Astrape
582
peregryn/ka
naukowiec
prawe złote skrzydło, długie za ramiona przetłuszczone włosy
geosmina, ozon, maciejka, [magnolia]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t498-astrape
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptyNie 7 Sie - 10:04
Nie. Chodzi mi o twój osąd. Czy jesteś gotowa na echo, moja najmilsza i ewentualność, że coś może się przedrzeć, nie zapanuje nad swoim umysłem — powiedział jej w myślach, ze spuszczonym wzrokiem, wbitym w deskę warzyw pokrojonych w idealne kosteczki. Setki lat gotowania dla samego siebie sprawiły, że w kwestii szybkości szatkowania i dokładności w równości kawałków mógł konkurować z zawodowymi kuchtami. — Ja… chciałbym zadbać o to, jak się prezentuję. Zaczyna mi to… zaczyna mi to przeszkadzać. Jesteś ty i krytyczne spojrzenia twojego otoczenia, Taika było nie było to księżniczka, do mojego warsztatu zawitała kuzynka Księcia Erisa!

Wymieniał, biorąc cedzak o małych, gęstych oczkach i wsypując na niego soczewicę. Wypłukał ją bardzo dokładnie, wrzucił do garnka i zalał wodą aby zacząć ją gotować.

Ruch pomagał mu zebrać myśli. Oczywiście Astrape przede wszystkim bał się krzywdy Melisandre. Nie mógł określić jak wrażliwa z natury kobieta, która do głębi przeżywa wszystko i jednocześnie chowa się za sztuczną maską opanowania publicznie, poradzi sobie z całością. Nie chciał, aby ukrywała pod nim w tej lalkowej sztuczności swoje cierpienie i nie było to tylko wołanie więzi.

Kochał ją zanim więź złapała ich w swoje szpony. Tego był pewien. Tę emocjonalność, którą odkryła przed nim również, pomimo, że nie do końca ją rozumiał na poziomie empirycznym, a w bardzo dużej mierze, czy tego chciał czy nie, empirysta był.

Widzisz — kontynuował w myślach. — Jestem świadomy, że muszę lepiej się ubierać poza warsztatem, ale mam opór gdy… gdy wyglądam… tak.

Nie chodziło o to, na co ona zasługiwała w partnerze, ale o to, na co zasługiwał on. A było to życie w normalności, bez tłustych włosów, bez wizerunku krzywiącego się gargulca z jednym skrzydłem przypisanego do niego.
Powrót do góry Go down
Melisandre
599
szlachetny fae
Mecenat - opiekunka sztuki
biała skóra i jasne włosy iskrzące się jak śnieg
Neroli, Magnolia, Piżmo [Ozon]
https://cursebreaker.forumpolish.com/t464-melisandre
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 EmptyWto 9 Sie - 21:40
Nie wiem ukochany... – odparła szczerze w pierwszej chwili drogą ich połączonych myśli. Najmniejsza fałszywa nuta potrafiła doprowadzić ją do stanu apopleksji, bardzo dużo energii pożytkowała na to, by nie zalewać go tajfunem własnych wyrzutów sumienia i poczucia winy, że nie zadbała dostatecznie dobrze o jego komfort i dobre samopoczucie. Poza kilkoma wyskokami – nie licząc pierwszego miesiąca wymuszonego dystansu – dokładała wszelkich starań, by nie naruszać świteńskiego miru. Może nawet starała się za bardzo.

– Chodzi Ci konkretnie o to, że nawet jeśli masz lepsze odzienie, to zaniedbana twarz odbiera... nie pasuje. Nie jest harmonijna? – dopytywała, gdy zdała sobie sprawę, że nie jest pewna czy dobrze rozumie. Ten temat nie był łatwy, ani wcześniej, ani teraz. Melisandre przeszkadzało to w sumie tylko z początku, po wspólnej nocy w Tavahanie kładąc to na karb jego ekscentryczności, potem przyzwyczajenie wkradło się w ich relacje, aż w końcu i miłość wyrównała brodę i zadbała o końcówki włosów. Po styczniowej nocy nie poprosiła o to nigdy więcej, będąc w pełni świadomą powodów i konsekwencji zdarzeń. Teraz zwyczajnie tego nie dostrzegała. Jej oficjalne życie toczyło się daleko od warsztatu. Bardziej doskwierał jej brak pokojowych i majordomusa, niż jego włosy, ale tego też bała się przed samą sobą przyznać. Martha musiała wystarczyć, kompromis był niewygodny dla ich obojga.

– Jeśli tak chcesz... to dam radę, przygotuję się, może Ty też dasz radę się jakoś przygotować. Możemy obmyślić strategię, małe kroki, które pomogłyby Ci oswoić się z myślą, z działaniem. – jej zdenerwowanie było coraz bardziej wyczuwalne. Nie w mowie, ta zachowała gładkość i spokój, ale i zapach i tembr czerwonej nici nie pozostawał złudzeń.
Powrót do góry Go down
Sponsored content
Temat: Re: Kuchnia i jadalnia   Kuchnia i jadalnia - Page 7 Empty
Powrót do góry Go down
 
Kuchnia i jadalnia
Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cursebreaker: Dwór Cierni i Róż :: Prythian :: Dwór Świtu :: Tavahan :: Dzielnica mieszkalna :: Astrape-
Skocz do: