Herbaciarnia "Spadające liście"

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
Temat: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyNie 6 Mar - 0:20

Herbaciarnia "Spadające liście"

Po wejściu do środka przede wszystkim trzeba wytrzeć obuwie w którym się przyszło, a następnie je ściągnąć, gdyż takie są zasady tego miejsca. Po przekroczeniu progu można dostrzec dość niskie ciemne stoliki, a na ziemi przeróżny typ dywanu, najczęściej wykonany z materiału miłego dla stóp. Dywan ten, najczęściej zrobiony jest z jaśniejszego materiału niż sam stół. Przy samym stoliku można zasiąść na poduszkach, a jeżeli siedzi się przy ścianie, to również, oprzeć się o ten miękki materiał. Między stolikami istnieją drewniane zasłonki, które dają nieco prywatności. Jednak są one przeznaczone dla fae o wyższym statusie społecznym.
Najczęstszym oświetleniem tego miejsca są świece bądź lampy różnego rodzaju, które dodają klimatu temu miejscu.
W środku urzęduje również pięciu innych pomniejszych fae obsługujących klientów. Warto wspomnieć również o kąciku dla tutejszego grajka, a najczęściej ów miejsce zajmuje Stella, przygrywając dla obecnych oraz stałych klientów tejże herbaciarni.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyNie 6 Mar - 21:17
4 IV 24

Stella wraz z innymi pomniejszymi fae posprzątała całe to miejsce o wcześniej porze porannej, zanim jeszcze przyjdą tutaj pierwsi klienci. Czuła się do tego zobowiązana, jako że była właścicielka tego miejsca praktycznie w tej chwili. Wyprostowała się i wytarła pot z czoła i odetchnęła z ulgą jednocześnie. Położyła dłonie na biodrach, czując, że pot cieknie jej po karku, a więc poszła się jeszcze umyć i oczyścić z porannej pracy, jednocześnie przebrała się w inne czystsze ubrania, które aktualnie miała pod ręką. Gdy była już czysta, to wróciła na miejsce ze swoją lutnią.
Usiadła w miejscu dla grajka, a następnie zaczęła grać, by rozgrzać swoje palce. Zajęło jej to, tak do trzydziestu minut. W międzyczasie rozgrzała swój głos, a gdy głos był gotowy, jak i jej palce, przyszedł ten moment, w którym mogła zacząć grać, a także śpiewać. A była to pieśń, która sama sobie wymyśliła. Oprócz niej był jedynie personel, który znała od lat, a przy nich czuła się całkowicie odprężona. A po drugie granie tutaj dzień w dzień od lat, spowodowało, że lubiła to robić, dawało jej to radość i przyjemność, a kłopoty dnia codziennego odchodziły w niepamięć. Tylko jedno okno było tutaj uchylone, które dawało do pomieszczenia świeże powietrze, a jedyne drzwi do tejże herbaciarni były zamknięte, lecz nie na klucz.
Powrót do góry Go down
Aideen
236
pomniejszy fae
Łowczy
Intensywnie fioletowe oczy
Mięta, lawenda, zielona herbata
https://cursebreaker.forumpolish.com/t657-aideen
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyNie 6 Mar - 21:56
Dwór Jesieni nie był często odwiedzanym przez niego miejscem, chociaż był tak blisko. Jednak gdy tylko nadarzyła się okazja do odwiedzin, chętnie z niej korzystał. Klimat i kolorystyka tego dworu były tak odmienne od jego domu i zawsze wprawiały go w zachwyt. Tym razem również postanowił zostać trochę dłużej. Skierował swe kroki w stronę herbaciarni, o której usłyszał od tutejszych mieszkańców, którzy bardzo sobie chwalili to miejsce. Otworzył cicho drzwi i wszedł do środka, nieśmiało się rozglądając się po wnętrzu. Zaraz przy wejściu, dojrzał informacje, że powinien zdjąć buty, co też uczynił. Powoli wszedł do środka, zachwycając się piosenką, którą śpiewała kobieca fae. Herbaciarnia była całkowicie pusta, co było nieco zadziwiające, biorąc pod uwagę, że miejscowi zdawali się bardzo lubić to miejsce. Idąc dalej, doszedł do kolejnego pomieszczenia, gdzie siedziała właścicielka pięknego głosu. Aideen zatrzymał się w drzwiach i skryty nieco w cieniu, słuchał piosenki z zachwytem. Czuł jak melodia wypełnia go w całości i nie mógł się powstrzymać, by samemu nie sięgnąć po flet. Zbliżył go do ust i zaczął grać, a ona instrumenty, zaczęły tworzyć cudowny duet, ubogacany śpiewem kobiety.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyNie 6 Mar - 23:08
Był to czas, w którym klienci jeszcze nie przyszli. Stella wiedziała też, że to może być dla niej najmilszy czas, w którym przez krótką chwilę może posiedzieć sama ze sobą oraz swoją kreatywnością w postaci muzyki i śpiewu. Dlatego też, w trakcie grania nie sądziła, że ktoś może tutaj przyjść. Jedynym dźwiękiem informującym ją o nowym kliencie, był dzwoneczek wiszący nad drzwiami. Ten dźwięk na krótki moment rozproszył ją i zaprzestała na krótką chwilę gry na instrumencie. Jednak po chwili stwierdziła, że w tym pomieszczeniu, tak czy siak są inne fae, które zajmują się przyjmować gości. Nie przewidziała jednak faktu, iż ktoś może do niej najzwyczajniej w świecie dołączyć i grać razem z nią. Na jej ustach zawitał szerszy uśmiech, gdy do jej uszu dobiegł dźwięk fletu. Ileż to czasu minęło, odkąd słyszała inny instrument niż jej własna lutnia! Istny miód na jej muzyczne serce.
Podniosła wzrok znad swego sprzętu, aby dostrzec, kogo to przywiało do jej przybytku. Gdyż nieczęsto spotyka się innych fae uzdolnionych muzycznie, co prawda można ich spotkać w dniu codziennym, lecz nie zdarzyło jej się spotkać kogoś o muzycznym talencie. To było dla niej coś nowego, a mimo to nie zaprzestała gry oraz śpiewu, głową jako taka zachęciła nieznajomego jegomościa do zbliżenia się do niej, w końcu miejsce to wita z otwartymi ramionami każdego gościa, który oczywiście płaci za podawaną tutaj herbatkę. Jednak widać, że nie trzeba pić by dobrze i miło spędzać czas, wystarczy jedynie lutnia oraz własny głos, czyli to, co dostali od samej Matki oraz Kotła.
Powrót do góry Go down
Aideen
236
pomniejszy fae
Łowczy
Intensywnie fioletowe oczy
Mięta, lawenda, zielona herbata
https://cursebreaker.forumpolish.com/t657-aideen
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 15 Mar - 5:33
Nie zaprzestajac grania, skinął kobiecie głową w geście powitania i zachęcony podszedł bliżej. Nie znał granej przez nią piosenki, lecz nie przeszkadzało mu to grać razem z nią, co nawet nieźle razem brzmiało. Chyba nigdy, w całym swoim życiu, nie miał okazji zagrać z kimś w duecie, więc cieszył się teraz jak małe dziecko. Piosenka po kilku minutach, które dla łowczego były jak rozkoszna nieskończoność, dobiegła końca i chłopak odsunął flet od ust. Uśmiechnęł się do dziewczyny, dopiero teraz jej się przyglądając. Jej rude włosy wskazywały na to, że była z dworu Jesieni. Aideen przez chwilę zastanawiał się czy kwiaty były celowo przez nią wplecione, czy też naturalne tak jaku niego.

- Masz piękny głos. Jesteś bardzo zdolna. - pochwalił dziewczynę z uśmiechem, siadając przy najbliższym stoliku, niedaleko dziewczyny. Widział po niej, że gra na instrumencie sprawiała jej radość i trochę zazdrościł. Zapewne miała więcej czasu od niego, który mogłaby poświęcać muzyce. W końcu jej pracą było bawienie muzyką gości w lokalu.

- Miło mi Cię poznać. Jestem Aideen. - odezwał się ponownie, wciąż z lekkim uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 15 Mar - 16:36
Niewiele zastanawiała się nad wyborem tytułu, jej pralce uderzały w struny, to co aktualnie serce jej zagrało. Co dobrze komponowało się z fletem nieznanego jej dotychczas fae. A po paru minutach jej instrument, jak i głos ściszały się, aż koniec końców, utwór zakończył się z powodzeniem. Odetchnęła z ulgą. Podniosła swój wzrok na nieznajomego, jednocześnie trzymając w swej dłoni instrument, a wolną ręką delikatnie przeczesała swoje włosy, uważając na wplecione w nie kwiaty. Pociągnięcie za nie, jak i szarpnięcie będzie dla niej niemiłym doświadczeniem, delikatnie rzecz ujmując, a tego wolała raczej uniknąć. Nawet jeśli włosy dotykała ona sama.
- Dziękuje, to miły komplement. I witaj w mojej herbaciarni "Spadające liście" jestem Stella, właścicielka tego przybytku - odrzekła na jego słowa, uśmiechając się szerzej, a po chwili wstała z ziemi, trzymając w jednej dłoni swą lutnie. Wyciągnęła prawą rękę przed siebie w geście przywitania.
- Jesteś dziś pierwszym klientem więc może napijesz się czegoś? Menu leży na stole - Ręką wskazała na blat stołu, przy którym rozsiadł się jej klient albo i nie. Tego do końca nie wiedziała, ale znajomość ta jak na początek wydawała jej się fascynująca i jednocześnie ciekawa. Nie można było jednak zapomnieć o tym, że jest właścicielką, a granie ma umilić czas klientom siedzącym w tym budynku, czasami bywa spokojnie i relaksująco innym wesoło oraz hałaśliwie. Zależy to tak naprawdę od wiele czynników, które mogą się zadziać w ciągu dnia. Stella przez tyle lat nauczyła się dopasowywać swoją muzykę do aktualnego stanu rzeczy, ot kwestia doświadczenia oraz wprawy, jeżeli chodzi o pracę z klientami, ale też i doświadczenie związane z graniem na lutni.
Powrót do góry Go down
Aideen
236
pomniejszy fae
Łowczy
Intensywnie fioletowe oczy
Mięta, lawenda, zielona herbata
https://cursebreaker.forumpolish.com/t657-aideen
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 22 Mar - 21:23
Jego pierwsza wizyta tutaj i od razu poznał właścicielkę lokalu o którym tyle słyszał. Cóż za niesamowity zbieg okoliczności. Uśmiechnął się lekko i skinął głową w geście powitania. Musiał przyjść za wcześnie, skoro był pierwszym klientem. Mało prawdopodobne by to miejsce było puste w godzinach pracy, skoro mieszkańcy tak je chwalili.

- Bardzo chętnie. Po to tu przyszedłem. Może coś szczególnie polecasz jako właścicielka? - zapytał spokojnie, biorąc do ręki menu. On sam niezbyt wiedział co by chciał. Nigdy nie był w podobnym miejscu, więc liczył na jakąś radę. Propozycji w karcie było naprawdę sporo i ciężko było się zdecydować na coś konkretnego. Uniósł wzrok znad karty posyłając kobiecie błagalne zagubione spojrzenie licząc na jej radę.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyCzw 24 Mar - 14:17
Stella przyjęła swojego gościa z szerokim uśmiechem na ustach oraz szerokimi ramionami, raczej w cudzysłowie niż dosłownie. Co nie zmienia faktu, iż cieszyła się na pierwszych klientów, którzy tutaj zaglądają z samego rana. Niektórzy przychodzą dla samej muzyki, inni dla herbaty, a jeszcze inni chcą popatrzeć po prostu jak rudowłosa gra i śpiewa na swoim instrumencie. Niektórzy z nich pewnie mają wtedy jakieś zbereźne scenki w swych główkach. Tę kwestię pozostawia jedynie i wyłącznie klientom, aż strach wchodzić do niektórych głów co tam też na nią czyha. Wracając chwilowo na ziemię.

Jedna z pomniejszych fae stanęła niedaleko z kawałkiem kartki w ręku oraz ołówkiem, by móc sobie zapisać sobie zamówienie. Zrobiła to zapewne automatycznie, gdyż była to jej praca. Stella podeszła do niej i klepnęła ją po ramieniu dwukrotnie, pomniejsza fae nie spojrzała nawet na nią, ale odeszła. Po chwili dzwoneczek nad drzwiami zaczął informować o tym, że klienci zaczynają się schodzić do tego miejsca.
- Zależy, jakie masz wymagania mój Panie. Najpopularniejsza jest herbata lawendowa, jaśminowa oraz z pomarańczą i goździkami, niektóre z nich są uspokajające, inne zaś ogrzewają organizm - Zaczęła wszystko tłumaczyć, by następnie podejść do białowłosego. Stanęła blisko niego tak, by widzieć kartkę i palcem przejeżdżała po menu, pokazując mu jednocześnie o herbatach, które wcześniej wymawiała. Niemal stykali się ciałami, choć Stella postarała się o to, by klient miał dość przestrzeni osobistej, gdyż po prostu nie chciała jej naruszać, nie każdy to lubił ani tolerował. Gdy tak stała blisko poczuła znany zapach mięty, lawendy oraz zieloną herbatę. Miała ochotę parsknąć śmiechem na to. Wstrzymała się na tyle, by jej usta zwinęły się w wąską kreskę.

- Jeżeli Twój zapach, odpowiada temu co lubisz, to mamy również czerwoną oraz zieloną herbatę, co prawda jest mało popularna, ale niektórzy je zamawiają - dodała po chwili. W tonie jej głosie można było słychać rozbawienie. - Wybacz mój panie coś mnie rozśmieszyło - zakomunikowała pospiesznie, nie chcąc urazić klienta. Dostrzegła jego kwiaty na głowie, jednak nic nie powiedziała na ten temat, ot pomniejszy jak każdy inny. Choć przy nich mogła czuć się swobodniej niż przy innych rasach. A tak przynajmniej czuła, że niektórzy za bardzo się wywyższają przez swój status albo rasę w której się urodzili. na to wpływu nie miała, a więc też nie było sensu tracić na to czasu.

Stella miała na tyle dużo cierpliwości, by wytłumaczyć większość popularnych herbat nowoprzybyłemu. A gdy to uczyniła odsunęła się kilka kroków do tyłu, dając mu odpowiednio dużo miejsca i przestrzeni na zastanowienie się nad swoim zamówieniem. Po paru chwilach w jej dłoni pojawiła się również kartka i ołówek taki sam jak u tamtej poprzedniej fae.
- Mogę odejść na chwilę byś się zastanowił mój panie nad zamówieniem - dodała na sam koniec.
Powrót do góry Go down
Aideen
236
pomniejszy fae
Łowczy
Intensywnie fioletowe oczy
Mięta, lawenda, zielona herbata
https://cursebreaker.forumpolish.com/t657-aideen
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyCzw 7 Kwi - 22:57
Różnorodność smaków wręcz przytłaczała chłopaka. Gdyby to było możliwe, chciał by spróbować wszystkiego, jednak budżet miał ograniczony i stać go było zaledwie na jeden gorący napój. W końcu wciąż musiał wrócić do domu i pieniądze na podróż, będą mu potrzebne. 

- W takim razie, poproszę jaśminową herbatę. I proszę, nie mów mi przez pan. - powiedział lekko zawstydzony. Nawet jeśli ów zwrot był stosowany przez grzeczność, Aideen czuł się niezręcznie, będąc tak nazywanym. Należał do najniższej warstwy społecznej. Nie dla niego były takie tytuły. 

Zamknął kartę i odłożył ją ostrożnie na bok, by w oczekiwaniu na swoje zamówienie, rozejrzeć się po wnętrzu. Było urządzone przytulnie, w kolorach jesieni. Cała herbaciarnia sprawiała wrażenie spokojnej, zachęcającej do wyciszenia i odpoczynku. Być może fakt, że póki co był jedynym klientem, nasuwał mu takie wnioski. Nie wiedział jak wygląda lokal w godzinach szczytu, jednak nie miał zamiaru się przekonywać. 

- Powiedz, jak długo prowadzisz ten lokal? - zagaił spokojnie, chcąc nieco bliżej poznać kobietę.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyPią 8 Kwi - 21:32
Gdy usłyszała zamówienie swojego klienta, skinęła głowa na zgodę i zapisała je sobie na kawałku papieru. Choć słysząc końcówkę jego zdania uniosła brew ku górze.
- Prosze wybaczyć takie przyzwyczajenie kiedy przychodzą do nas nowi klienci, drogi panie - odrzekła dość niepewnie na sam koniec, a potem odeszła na bok by móc sobie pójść na zaplecze i przyrządzić trunek dla nowego klienta. A gdy wszystko zrobiła wróciła na salę i podała mu na stół. Do środka zaczęło wchodzić coraz więcej osób, pomniejszych fae, illyrów oraz pojedyncze osoby postaci Peregrynów. Skinieniem głowy witała coraz to nowe osoby wpadające do pomieszczenia.
- Hm z jedno stulecie pewnie już będzie, dlaczego szanowany pan pyta? - Zapytała z grzecznością w głosie. Jej spojrzenie mówiło, że to czysta życzliwość i grzeczność, gdyż tak wypadało, a na dodatek była w miejscu pracy. Poza tym miała też dobry humor, a to przekładało się na rozmowę z innymi fae, którzy byli tutaj w pomieszczeniu. Rzadko kiedy bywała w gniewnym nastroju, ktoś musiałby naprawdę mocno nadepnąć jej na piętę albo zdenerwować w jakiś bliżej nieokreślony sposób.
Powrót do góry Go down
Aideen
236
pomniejszy fae
Łowczy
Intensywnie fioletowe oczy
Mięta, lawenda, zielona herbata
https://cursebreaker.forumpolish.com/t657-aideen
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyCzw 14 Kwi - 15:23
Skinął głową w geście podziękowania, gdy kobieta oddaliła się, by przygotować dla niego herbatę. Nie musiał czekać długo, bo już po chwili dostał swój napój. Skosztował to z zadowoleniem. Była pyszna i po jej smaku mógł śmiało wnioskować, że została przygotowana z najwyższą starannością, przez osobę, która kocha to co robi. Uniósł głowę słysząc słowa kobiety i odstawił filiżankę na stół.

- Z czystej ciekawości, droga pani. - posłał jej delikatny uśmiech. W lokalu zaczęło się pojawiać coraz więcej klientów, to też nie chciał zajmować Stelli czasu rozmową. W końcu ta była w pracy, a on nie był nikim ważnym, by poświęcać mu więcej uwagi niż to konieczne. Nie chciał tu też przesiadywać zbyt długo. Fae ciągle przybywało, a zimowy łowczy nie czuł się komfortowo w takim tłumie. Wspomógł się nieco swoją magią, by schłodzić nieco gorący napój i już po chwili herbata zniknęła. Podziękował grzecznie, zapłacił za swoje zamówienie i opóścił herbaciarnie. Pora wracać do domu.

Z.T.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 19 Kwi - 13:27
Stella jedynie skinęła głową na zgodę po czym odeszła widząc, że dźwięk dzwoneczka przez jakiś czas rozbrzmiewał co chwilę, ujęła w dłoń kawałek notatnika oraz ołówek, którym to robiła notatki by zbierać zamówienia. Klasnęła dwa razy w dłonie.
- No, drogie panie, czas wziąć się do pracy - rzekła zadowolonym tonem. Ot, taka poranna rutyna do której się przyzwyczaiła, nie tylko ona, ale i inne kobiety pracujące tutaj, teraz trzeba było uwijać się jak mrówki ,bo z rana przychodziło najwięcej klientów, którzy pili, a następnie szli dalej do swojej pracy lub dalej w drogę. Stoliki również szybko zapełniały się klientelom, którą trzeba było się zająć i przyjąć zamówienia.
W trakcie przyjmowania zamówień, raz na jakiś czas coś nuciła wesołego pod nosem, jednak teraz, za bardzo czasu nie miałaby zasiąść i zagrać, dziewczyny z pewnością by sobie poradziły, w końcu mają duże doświadczenie i to zapewne większe od niej samej, co nie zmienia faktu, że zamówienia same się nie zapiszą na kartce.
A to trzeba posprzątać, a to umyć, bo ktoś szklankę robił, a to jeszcze pomyć wszystkie naczynia, by były czyste dla kolejnych klientów. Jak się chciało to nie było problemu by znaleźć sobie zajecie do roboty. I tak ten dzień leci, niby podobny, niby taki sam,a jednak inny. Otarła pot z czoła z zadowolenia, jeżeli ktoś wychodził i Stella akurat to widziała to gdzieś z daleka krzyczała - Zapraszamy ponownie! - Po czym wracała do swoich zajęć, a gdy klientela się zmniejszała i większość mogła zostawić w rękach dziewczyn, to nastał ten moment, w którym to ona mogła zasiąść ze swoją lutnią i zacząć grać oraz śpiewać. Grała z przerwami na spacer krótki aby pozbierać zamówienie, ale też i by chwilę gardło mogło jej odpocząć, a potem powtórka z rozrywki.

z/t
Powrót do góry Go down
Seginus
452
szlachetny fae
Trzecia Róża Wiosny, Najwyższy Opiekun Sztuki, Ojciec Pieśni i Poezji, Złote Pióro Prythianu, Attache Kulturalny Dworu Wiosny
Sięgające łopatek, proste włosy w kolorze jasnego blondu. Intensywnie niebieskie oczy. Spiczaste uszy.
Rozmaryn, jaśmin, piżmo.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t827-seginus#10497
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 28 Cze - 18:54
10 VII 24

Tego dnia Seginus nie był w pełni sił. Przyzwyczajony jednak do swojej niemocy, która zdarzała się niemal cyklicznie, a która wynikała z nieznanych mu przyczyn, postanowił nie rezygnować z wizyty w herbaciarni. Na ziemiach Dworu Jesieni gościł już ładnych kilka dni, szukając tu inspiracji do wyjątkowo płomiennego utworu. Sam nie przepadał za tutejszym klimatem, gdyby miał oceniać mieszkańców również nie miałby o nich dobrego zdania, lecz mimo wszystko wracał tu co jakiś czas, by skosztować ichnich specjałów, nacieszyć się odmienną muzyką i pooddychać zapachem nagrzanego słońcem, opadłego listowia. Wszystkie kolory Jesieni kojarzyły mu się z energią do działania, toteż miał nadzieję, że siedząc w herbaciarni zaczerpnie jej trochę by napisać kolejne dzieło.

Zajął swoje ulubione miejsce, na uboczu przy jednym z okien. Odziany w głęboką czerń, zdjął ubranie wierzchnie oddając je Zelpharowi i pozostając w samej czarnej, ozdobionej srebrnym łańcuszkiem przy kolnierzyku koszuli i prostych spodniach wpuszczanych w skórzane buty na lekkim obcasie (które naturalnie zostawił przy wejściu), usiadł przy stoliku, kładąc obok siebie swój instrument i rozkładając na blacie zgrabny notatnik, w którym to zapisywał komponowane utwory.
Pomniejszy fae, również odziany w czerń, stanął między parawanami, odgradzając swojego pana od reszty odpoczywających gości. Seginus zgłaszał obsłudze, że będzie komponował, mając na uwadze to, że być może nie każdy chce brać udział w procesie twórczym a jednak będzie zmuszony słuchać szarpania za struny. Nikt jednak nie śmiał zakazać mu tworzenia muzyki.

O tym, że umówił się z Cerys, księżniczką Jesieni oczywiście pamiętał, jednak z racji iż nie podawał jej konkretnej godziny, nie zamierzał zaprzątać sobie głowy ewentualnym jej spóźnieniem. Nie czuł się najlepiej i starał się dziś nie denerwować.
Zelphar przepuścił obsługę, Seginus zamówił imbryk lokalnej mieszanki herbaty z ziołami i zajął się spisywaniem nut, które z racji doświadczenia, same układały się w jego głowie w ładną melodię. Co chwilę próbował wymyślonego zestawienia tracąc delikatnie struny, a gdy mu się podobało, przechodził dalej.
Dał się pochłonąć procesowi twórczemu.

Po jakimś czasie, gdy pieśń była już praktycznie gotowa a przyniesiona herbata zimna, Seginus podniósł spojrzenie niebieskich oczu, okolonych mocnym, czarnym makijażem i przywołał do siebie Pomniejszego. Wystarczyło kilka słów, by Zelphar zaniósł imbryk i poprosił w imieniu księcia o podgrzanie napoju i doniesienie drugiej filiżanki. W czasie w którym czekał na sługę, bawił się zwisającym luźno kosmykiem jasnych włosów. Wplecione w fryzurę (pięknego, plecionego na głowie, opadającego kaskadami na ramię, wysoko wiązanego kuca) srebrne koraliki i pierścienie pobrzękiwały cichutko.
Gdy Zelphar wrócił i postawił naczynie na stoliku, Opiekun nawet nie spojrzał w jego stronę. Czekał na księżniczkę.
Powrót do góry Go down
Cerys
351
szlachetny fae
Księżniczka, opiekunka sztuki
Zdystansowana, spokojna samotniczka
Sosna, dym, piwo
https://cursebreaker.forumpolish.com/t572-cerys
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 28 Cze - 19:48
Cerys spędziła wiele godzin, przygotowując się do dzisiejszego spotkania. Nie było to proste, jednak jej służkom udało się ukryć mocno widoczne niedoskonałości. 

Było to jej pierwsze wyjście od kilkunastu dni, które spędziła w samotności. Kilka dni, a jednak księżniczka odczuwała to jak całą wieczność. Od kiedy pod koniec ostatniego kwartału, poczuła w piersi ból tak silny, że zwalił ją z nóg, nie opuszczała swoich komnat, jedni nie dopuszczając do siebie nikogo. Cały ten czas, płacząc, pogrążała się w rozpaczy. Bez jedzenia, bez picia i z ekstremalnie małą ilością snu. 

Czuła ten ból wciąż, każdego dnia, jednak nie mogła się nadal tak pogrążać. Jej ukochany by tego nie chciał, była tego pewna. Makijaż i fryzura potrafiły zatuszować wiele, jednak nie zmieniały wyglądu całkowicie. Napuchnięte od płaczu oczy i wychudzone ciało mówiło bardzo dużo o jej stanie. 

Z pomocą służek, założyła suknię o zieleni tak ciemnej, że niezbyt wprawne oko, uznało by to za czerń. Na ramionach miała narzucony cienki płaszczyk, w nieco jaśniejszej barwie zieleni i zdobiony na brzegach, złotymi ornamentami, podobnie jak gorset jej sukni. 

Przeskoniem udała się do umowionego miejsca. Wylądowała jednak przed lokalem, nie grzecznie byłoby pojawić się na środku sali. Wraz ze służką, którą zabrała ze sobą, weszły do herbaciarni, a Rosa, służąca Cerys poszła się dowiedzieć, gdzie znajdą księcia wiosny. Płomienna księżniczka czekała spokojnie, przyjmując maskę spokoju i obojętności, jednak rany na jej duszy wciąż były świeże i bolesne. Czuła, jakby ktoś rozdarł jej serce na pół, jakby rozerwał jej duszę i kazał tak żyć. Nikomu, nawet wrogom nie życzyła takiego cierpienia. 

Po krótkiej chwili Rosa wróciła i wskazała w milczeniu miejsce, gdzie siedział książę Seginus. Zarówno Cerys jak i jej służka, wyższa fae z biedniejszej rodziny, zdjęły obuwie, zgodnie ze zwyczajem tego miejsca jak i z szacunku dla pracowników lokalu, po czym podążyły do jednej z osłoniętych parawanami miejsc, a dostępu do środka pilnował rosły fae, zagradzając przejście. 

- Przyszłam się spotkać z księciem Seginusem. - powiedziała cicho, niby spokojnie jednak z nikłą nutą gniewu i zdziwienia. Czy ów pomniejszy fae nie zdawał sobie sprawy kto przed nim stoi? Powinien się od razu cofnąć i ją przepuścić, jednak on nadal stał bez słowa.
Powrót do góry Go down
Seginus
452
szlachetny fae
Trzecia Róża Wiosny, Najwyższy Opiekun Sztuki, Ojciec Pieśni i Poezji, Złote Pióro Prythianu, Attache Kulturalny Dworu Wiosny
Sięgające łopatek, proste włosy w kolorze jasnego blondu. Intensywnie niebieskie oczy. Spiczaste uszy.
Rozmaryn, jaśmin, piżmo.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t827-seginus#10497
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 28 Cze - 22:17
Pierwszy przybył jej zapach. Mieszanina dymu, sosny...ogromnego bólu i wycieńczenia. A może wcale tak nie pachniała, a tylko on tak to sobie wyobrażał, znając jej najświeższą przeszłość? Tak, nazwał nieszczęśnika kochankiem, choć doskonale wiedział, że Pomniejszy był jej Towarzyszem. Nie potrafił sobie wyobrazić jak smakowała strata, mimo iż sam zmagał się z ogromnym bólem. Strata rodziny bolała podobnie, ale słyszał że utrata Towarzysza wydzierała z fae połowę jego duszy.
Gdy więc zjawiła się przy miejscu które zajmował, słysząc jej głos uniósł głowę I spojrzał na księżniczkę spod wachlarzy przyczernionych węglem rzęs. W jej głosie pobrzmiewała irytacja, a przynajmniej tak mu się wydawało.

Wstał powoli i podszedł do Zelphara, odsuwając go protekcjonalnie na bok, bez słowa. Sługa zgiął się w pokornym pokłonie, robiąc krok w bok a tym samym miejsce dla ważniejszych od siebie.
Wyszedł jej na powitanie, posyłając jej lekki acz cieply uśmiech. Nie znał jej, jednak instynktowi czuł sympatię do członkini rodu książęcego Jesieni. Może przez wzgląd na przyjaźń między ich ojczyznami.
- Księżniczko Cerys, to zaszczyt. - powiedział pozostając wyprostowanym. W makijażu który podkreślał jego piękne rysy twarzy wyglądał zjawiskowo.

Obejrzał ją sobie szybko. Wyglądała jak siedem nieszczęść, ale czy zdawała sobie z tego sprawę? Zupełnie ignorując jej służącą, notabene wyższą fae, zrobił krok ku niej i pochylił się ku jej twarzy. Nie za blisko, lecz kierując usta ku jej pięknemu, szpiczastemu uchu.
- Przymij moje kondolencje. - mruknął zadziwiająco ponuro, ale i cicho na tyle, by nikt poza nią go nie usłyszał - Wiem, jak boli strata. Jednak wiem też, że twoja jest po tysiąckroć dotkliwsza. - jego zapach zmieszał się jej z jej zapachem, tworząc ciekawą mieszankę - Pozwól otoczyć się opieką. Nie obawiaj się okazywać przy mnie słabości. Masz we mnie przyjaciela. - dodał i cofnął się jak gdyby nigdy nic.

Prostując się, odrzucił kuc jasnych włosów i spojrzał na nią spod półprzymkniętych oczu. Na jego twarzy zabrakło uśmiechu.
- Cieszę się, że mogę cię poznać, księżniczko. Serce me raduje się, mogąc powitać nowego Opiekuna sztuki Dworu Jesieni. - cofnął się i gestem zaprosił ją do stołu - Pozwoliłem sobie zamówić tutejszy specjał, spragniony waszych delicji. Herbaty? - zaproponował zajmując swoje miejsce i chwytając imbryk smukłymi palcami.
Był jej ciekaw. Ostatnimi czasy nie schodziła z języków plotkarzy, a sam fakt że jej Towarzysz odebrał sobie życie był czymś tak niecodziennym, że nawet spokojny i zdystansowany Seginus czuł dreszczyk emocji.
- Pragnę bliżej cię poznać, pani. - wyznał odważnie, chcąc przełamać ciszę - Opowiedz mi proszę o sobie. Słyszałem, że od niedawna cieszysz się specjalnymi względami Księcia Erisa. Rad jestem z takiego obrotu spraw. Zdradź mi, jak się z tym czujesz? - prowokował, ciekaw jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Cerys
351
szlachetny fae
Księżniczka, opiekunka sztuki
Zdystansowana, spokojna samotniczka
Sosna, dym, piwo
https://cursebreaker.forumpolish.com/t572-cerys
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyWto 28 Cze - 23:03
Minęło kilka chwil, podczas których, patrzyła na pomniejszego fae, z mieszanką irytacji i zniecierpliwienia. Cisza wisiała między nimi, dopóki ten nie został odsunięty na bok, a oczom Cerys ukazał się książę wiosny we własnej osobie. Przystojny, niebieskooki mężczyzna, którego wygląd był zdrowy i nienaganny w każdym calu. Zupełne przeciwieństwo obecnego wyglądu jesiennej księżniczki. 

- Książę Seginusie, niezmiernie się cieszę, że zgodziłeś się ze mną spotkać. - dygnęła uprzejmie, i wymusiła na twarz lekki uśmiech. Pamiętała lekcję Melisandre, jakie jej udzielała nie tak dawno temu. Plecy proste, łopatki ściągnięte mu sobie i dłonie delikatnie splecione przed sobą. Nie poruszyła się ani trochę, gdy blondwlosy książę zbliżył usta do jej twarzy, by powiedzieć jej do ucha te kilka słów. Przybrała maskę obojętności, jej prawdziwe uczucia, muszą pozostać tajemnicą. Nie ufała nikomu, zwłaszcza mężczyznom. Jej życie od najmłodszych lat było naznaczone cierpieniem, zawsze była i pozostanie sama. Nikt ani nic nie jest w stanie wyleczyć zranionej duszy i serca, tak brutalnie rozerwanych. Ta rana ziała bolesną pustką, którą musi znosić w samotności. 

- Dziękuję książę, jednak to nic takiego. Chwilowa słabość. Wkrótce dojdę do siebie. - kłamstwo. Skinięcie głową, podejście do stolika gdy została zaproszona. Spoczęła na brzegu siedzenia, wciąż trzymając prosto swoje ciało. 

- Również się cieszę mogąc Cię poznać książę. Dziękuję za herbatę. Pozostawię tobie przyjemność poznawania tutejszych specjałów. - odmówiła grzecznie, wciąż nie zmieniając wyrazu twarzy. Służąca księżniczki stała tuż za nią, gotowa na najmniejsze skinienie, usłużyć swojej Pani. 

Złote elementy zdobienia jej sukni, odbijały ciepłe światło świec i lamp, rzucający na ścianę roztańczone refleksy. Spodziewała się, że mężczyzna poruszy kwestię jej relacji z Erisem. Zrobiła pierwszy krok w tą przepełnioną kłamstwem maskarade i nie mogła się już wycofać. Musi iść na przód, codziennie znosić ból, konsekwencje swoich wyborów. Wyrzekła się więzi, ze strachu o życie jej towarzysza, sprowadziła na niego śmierć, sobie zafundowała nieopisany ból i cierpienie. Nigdy się nie dowie, czy sprawy ułożyły by się lepiej, gdyby podjęła inną decyzję. 

- Czuję się bardzo dobrze. Książę Eris, mój kuzyn pomógł mi przejrzeć na oczy. To nas do siebie zbliżyło  i cieszę się z tego. - kolejne kłamstwa opuszczały jej usta tak swobodnie, jakby wypowiadała je już tysiące razy. Mówią, że często wypowiadane kłamstwo, w końcu staje się prawdą i Cerys miała nadzieję, że w jej przypadku, to również zadziała.
Powrót do góry Go down
Seginus
452
szlachetny fae
Trzecia Róża Wiosny, Najwyższy Opiekun Sztuki, Ojciec Pieśni i Poezji, Złote Pióro Prythianu, Attache Kulturalny Dworu Wiosny
Sięgające łopatek, proste włosy w kolorze jasnego blondu. Intensywnie niebieskie oczy. Spiczaste uszy.
Rozmaryn, jaśmin, piżmo.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t827-seginus#10497
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptySro 29 Cze - 8:51
Obserwowanie Cerys, chociaż była kobietą naprawdę piękną, nie należało do przyjemnych. Im dłużej na nią patrzył, tym więcej zauważał szczegółów, świadczących o tym, że ostatnimi czasy miewała się naprawdę źle. Nie odnajdywał w sobie jednak tak wielkich pokładów empatii, by chwycić ją w ramiona, pocieszać przytulając czy choćby poklepać ją po ramieniu. Nie znali się przecież... Z resztą, nawet gdyby było inaczej, Seginus raczej nie należał do osób specjalnie wylewnych w uczuciach. Co innego w temacie sztuki.
Skłamała, co przyjął skinieniem głowy i lekkim, niezbyt szczerym uśmiechem. Nie zamierzał ciągnąć tematu. Sam nie był w najlepszej formie i nie chciałby, by ktoś skupiał uwagę na jego samopoczuciu w momencie, w którym mieli rozmawiać o czymś zgoła innym.

Zajął miejsce i gdy kobieta odmówiła, przesunął naczynia w kąt. Nie będzie sam raczył się herbatą, aż takiej ochoty na nią nie miał.
Ubrana była w piękną, zdobną suknię, od której nie sposób było oderwać wzroku. W półmroku sali, zdawała się być czarna, zupełnie jak jego strój, jednak Seginus miał wrażenie, że głębia tej czerni jest nieco inna od barwy jego szat. Mimo to, przyglądał się jej ubraniom z zachwytem, w zamyśleniu sięgając ku jasnym włosom i bawiąc się końcówką kuca. Chciałby jej powiedzieć, że czerń wyjątkowo jej pasuje, lecz wiedział, że byłoby to wyjątkowo niestosowne.
Posłał jej uśmiech, słysząc zapewnienie o dobrych relacjach z Erisem. Sam spotykał Księcia tylko w sytuacjach oficjalnych, a i wtedy nie dążył do konfrontacji. Wiedział jednak, że płomiennowłosego fae lepiej mieć za sojusznika, niż wroga. Tamlin też o tym wiedział.

Odrzucił włosy zamaszystym gestem i spojrzał w kierunku Zelphara. Sługa dalej trwał w kącie w uniżonym ukłonie, nawet nie patrząc na przybyłe kobiety. Było więc tak, jak być powinno.
- Nie będę pytał o szczegóły przejęcia roli Opiekuna, droga księżniczko. - zaczął, przechodząc do rzeczy - Nie mnie oceniać, kto nadaje się na to stanowisko. Wierzę jednak, że Książę Eris podjął decyzję najlepszą z możliwych, a jeśli nie, to z pewnością jej konsekwencje przysporzą mu ciekawych doświadczeń. I przemyśleń. - powiedział szczerze.
Podkreślone czernią oczy świdrowały Cerys na wylot. Seginus miał nadzieję, że kobieta wykaże się większą chęcią rozmowy, zapomniał jednak, że nosiła żałobę. Nie miał zamiaru jej pocieszać, bo według jego wiedzy jej partner odznaczał się głupotą i brawurą, a więc jego strata była dla niej tak naprawdę korzyścią. Ona jednak tego tak nie postrzegała. Z resztą... Czy Seginus w ogóle miał prawo wypowiadać się na temat więzi?

Ciszę kochał prawie tak bardzo, jak muzykę toteż gdy zapadła, delektował się nią równie mocno jak ulubionym winem. W powietrzu unosił się zapach sosny i dymu, oraz jego własny, podkreślając wszystko to, co nie zostało wypowiedziane. Emocje kłębiły się między nimi, lecz żadne nie wiedziało jak zapytać o to, o co nie powinno się pytać.
- Jakie masz wobec mnie wymagania, księżniczko Cerys? - zapytał wreszcie poważnym, twardszym tonem. Uśmiech zniknął z jego ust, przechodzili do konkretów a gdy o to chodziło, najważniejszym orężem był trzeźwy umysł, naoliwiony spokojem.
Powrót do góry Go down
Cerys
351
szlachetny fae
Księżniczka, opiekunka sztuki
Zdystansowana, spokojna samotniczka
Sosna, dym, piwo
https://cursebreaker.forumpolish.com/t572-cerys
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptySro 29 Cze - 11:10
Pokiwała głową w lekkim zamyśleniu, na jego słowa o decyzji Erisa. Swoją nową rolę, miała zamiar dobrze wypełniać, chociaż zdobyła ją kłamstwem, a konsekwencją było utratą towarzysza. Nic nie zrani jej bardziej niż to. Została opiekunką sztuki i będzie z uniesioną głową podążać tą ścieżką. Jej ukochany z pewnością by tego chciał. 

Przesunęła delikatnie po materiale spódnicy, zbierając  myśli, by jak najlepiej przedstawić swój pomysł. Jej strój tutaj, nie był przypadkowy. Kolor sukni, dodatków i płaszczyka miały swoje znaczenie, jednak było to wezmę tylko dla ognistej księżniczki. Głęboka zieleń, niemal przypominająca czerń, była dla niej oznaką żałoby, ukrytej przed światem. Wszak oficjalnie skłamała, wyrzekając się Neidra i łączącej ich więzi. Natomiast jaśniejsze okrycie jej ramion, zieleń połączona ze złotymi ozdobami...tak pamiętała niezwykłe oczy jej towarzysza. Wciąż nosiła pamięć o nim w sercu, chociaż było ono rozdarte. 

Cisza między nimi, dla Cerys stawała się nie do wytrzymania. Najwyższa pora ją przerwać. Jej wzrok, wcześniej nieobecny, teraz powrócił i spoczął na twarzy księcia. 

- Nie nazwała bym tego wymaganiem drogi książę. Bardziej propozycją. - odezwała się spokojnie, znów ściągając łopatki mu sobie. Zdała sobie sprawę, że jej postawa nieco się rozluźniła i teraz ją skorygowała. 

- Każdy z nas, zna teatr czy operę. Sztukę, gdzie historia jest przedstawiana słowem i śpiewem. Planuję jednak coś zgoła innego. Historię przedstawioną ogniem. - zrobiła krótką pauze. Wystarczającą by blondwłosy fae przemyślał jej słowa, lecz niezbyt długą, by coś wtrącić. - Początkowo, ograniczało by się to wyłącznie do moich rodaków, jako że jest to żywioł z którym przychodzimy na świat. Jednak finalnie, pragnę by każdy fae, niezależne od pochodzenia, mógł taką formą sztuki dysponować. - czekała na reakcję. Melisandre uważała, że to fantastyczny pomysł. Jednak Cerys nie miała gwarancji, że wiosenny książę również podzieli tą opinię. Z nocną damą zdążyła się zaprzyjaźnić, jednak Seginusa nie znała praktycznie w ogóle.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptySro 29 Cze - 11:33
Od jakiegoś czasu jej herbaciarnia zadziwiająco dobrze sobie radziła, co radowało jej serce. Chociaż coś w jej życiu wyszło. Ubrała na siebie klasyczny fartuszek, który nie wyróżniał się niczym specjalnym, a był on przepasany w talii. Przechadzała się między stolikami raz po raz przyjmując zamówienia wraz z innymi pomniejszymi fae. Otarła pot z czoła swoim przedramieniem i odetchnęła ciężko siedząc przy ladzie. Spoglądała na nowych gości wchodzących do pomieszczenia, wymieniali się dość sprawnie tak, że niemal każdy stolik był pełen, uśmiechnęła się pod nosem.
Potem jej wzrok skierował się ku Opiekunowi sztuki, którego poznała miesiąc temu wraz z jakże "miłym" łowczym. Na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia. Potem pojawiła się kolejna wyższa fae. Wyglądało to na spotkanie biznesowe. Odetchnęła głęboko pod nosem, po czym wstała i skierowała swoje nogi ku stolikowi rudowłosej wyższej oraz Opiekuna sztuki. Gdy podchodziła, słyszała skrawek ich rozmowy, dlatego też, zanim przemówiła, wyjęła jeszcze kawałek kartki i ołówek, by spisać ewentualne zamówienie.
- Przepraszam, że przeszkadzam w rozmowie - zaczęła mówić dość powoli i trochę również nieśmiało, nie bardzo chciała przeszkadzać w rozmowie dwójki wyższych.
- Nazywam się Stella i jestem właścicielką, czy mogłabym przyjąć zamówienie? - Teraz głównie była w pracy i tak też miała zamiar się zachowywać. Jej wzrok wędrował od opiekuna sztuki do rudowłosej wyższej oczekując zamówienia. I choć znała opiekuna sztuki to jednak wymienili tylko parę zdań ze sobą, także wolała pozostać w tej chwili neutralna i udawać, że go nie zna. To najlepsza opcja gdy jest się w miejscu pracy.
Powrót do góry Go down
Seginus
452
szlachetny fae
Trzecia Róża Wiosny, Najwyższy Opiekun Sztuki, Ojciec Pieśni i Poezji, Złote Pióro Prythianu, Attache Kulturalny Dworu Wiosny
Sięgające łopatek, proste włosy w kolorze jasnego blondu. Intensywnie niebieskie oczy. Spiczaste uszy.
Rozmaryn, jaśmin, piżmo.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t827-seginus#10497
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyCzw 30 Cze - 15:57
Dzięki temu, że coraz więcej znaczących fae zabiegało o jego uwagę, czuł się nie tylko zauważony ale i doceniony. Tak, był próżny, okazywał to przecież strojem czy samym podejściem do życia. Był mężczyzną spokojnym, lecz nie stronił od podniet. Otaczający świat odbierał z rezerwą biernego obserwatora, jednak dzięki temu naprawdę czuł, że nic nie umyka jego oczom i uwadze.
Nawet teraz, patrząc na księżniczkę, miał wrażenie że kobieta, choć przepełniona tajemnicami, prędzej czy później je zdradzi. Niekoniecznie celowo.

Jej suknia, a właściwie element w postaci zielonej narzutki mieniącej się złotem, była zjawiskowa. Seginus badał grę świateł i cieni w jej płomiennorudych włosach. Złapał się na tym, że chciałby poznać ich fakturę, przesunąć dłonią między językami ognia, okalającymi głowę księżniczki Cerys. Swoje myśli pozostawił jednak sobie, z niemałym zaskoczeniem przyjmując, że chyba zaczyna rozumieć swojego kuzyna i jego fascynację córką Jesieni.
Czekał cierpliwie na jej słowa a gdy wreszcie wybrzmiały, poczuł budzącą się w nim ekscytację. To niesamowite jak lata niedostatku wpływają na kreatywność fae. Nie tak dawno dowiedział się o mającej powstać na ziemiach Nocy Operze, później rozmawiał z Protektorem Wykutego Miasta o organizacji wydarzenia, dziś natomiast wysłuchiwał planów o stworzeniu teatru wykorzystującego ogień.
To... fascynujące! Czuł się tak podbudowany faktem, że możni pytają go o zdanie, że niemal czuł jak promienieje mu skóra.
Intensywny zapach rozmarynu nabrał na sile, zdradzając jego emocje.

Właśnie wtedy przerwać im postanowiła obsługa lokalu. Hamując się od wypowiedzenia wielu nieprzyjemnych słów, odwrócił wzrok w stronę przybyłej i zawiesił na niej spojrzenie niebieskich oczu. Jego twarz pozostawała bez wyrazu.
No coś takiego, Pomniejsza którą miał już okazję poznać w Dworze Świtu. Miał pamięć do twarzy, dlatego też od razu rozpoznał Stellę, w duchu będąc pod wrażeniem, że dorobiła się własnego lokalu w tak krótkim czasie. Nic tylko pogratulować.
Zamiast do Stelli, skierował się jednak do księżniczki, pozwalając sobie na ciche westchnięcie.
- Wybacz na moment. - mruknął do rudowłosej - Miło poznać. - powiedział powoli, przeskakując na Stellę - Nie wybraliśmy niczego konkretnego. Proszę nas zaskoczyć. - dodał zwyczuwalnym w głosie znudzeniem.
Tak oto dał jej do zrozumienia, że nie zamierza poświęcać jej więcej uwagi, niż wymaga tego kultura.

Pożerał wzrokiem Cerys, ponownie wracając myślami do jej pomysłu. Zwracający się do niego fae zaskakiwali go kreatywnością a on czuł, że ta nowa, świeża energia która zaczyna zasilać sztukę, również i jego przepełnia pozytywnymi emocjami. Ekscytacja sięgnęła zenitu.
Posłał jej szczery uśmiech i chociaż początkowo szukał bardziej stonowanych, pasujących jego stylowi życia słów, poprzestał na tym co pierwsze przyszło mu do głowy.
- Księżniczko, jestem pod ogromnym wrażeniem! Toż to wyśmienity pomysł! - cały aż się ożywił a oczy zaczęły błyszczeć, uwydatniając piękną barwę nieba - Ogień, ha, no jasne! Kwintesencja destrukcji i odradzającego się w nim życia. Piękno w swojej prostocie! - poczuł jak świat zaczyna wokół wirować a on zechciał kręcić się razem z nim i śpiewać z radości - Tak! Właśnie tego potrzebuje Dwór Jesieni. Tego potrzebuje Prythian!

Mała, czerwona kropelka spadła na blat stołu. Po niej kolejna i kolejna.
Zelphar poderwał się na równe nogi i doskoczył do swojego pana, podtykając mu pod nos chusteczkę. Seginus, oszołomiony emocjami, skrzywił się początkowo i odepchnął czarną dłoń mężczyzny.
- Nie dotykaj mnie! - warknął i sięgnął ku twarzy, rozmazując po nosem własną krew - Na Kocioł... Wybacz, księżniczko. Zaraz doprowadzę się do ładu. - dodał, chwytając chusteczkę oferowaną przez sługę i przykładając ją do nosa - Zelphar. Idź po ścierkę. Trzeba tu posprzątać. - warknął na mężczyznę, na co tamten od razu poszedł w kierunku Stelli.
Odczekał chwilę jeśli była zajęta i poprosił o pomoc, intensywnie przyglądając się kobiecie swoimi czarnymi jak dwie studnie oczami.
Powrót do góry Go down
Cerys
351
szlachetny fae
Księżniczka, opiekunka sztuki
Zdystansowana, spokojna samotniczka
Sosna, dym, piwo
https://cursebreaker.forumpolish.com/t572-cerys
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyCzw 30 Cze - 23:43
Cerys przywykła do tego, że inni na nią patrzą. Była przecież członkinią książęcej rodziny. Uwagę innych fae przykuwała również strojem i sposobem bycia. Zarówno teraz jak i przed gwałtowną przemianą. Przywykła do tego, że była na językach obcych jej istot i niezbyt się tym przejmowała. Jednak to, w jaki sposób patrzył na nią wiosenny książę, peszyło i jednocześnie denerwowało księżniczkę. To drugie chyba bardziej. Do tego dochodził intensywny, mało przyjemny zapach rozmarynu, który pojawił się wraz z widoczną ekscytacją blond włosego mężczyzny. 

Nie odrywała od rozmówcy wzroku, nawet wtedy, gdy pojawiła się pomniejsza kobieta. Zaszczyciła ją jedynie króciutkim spojrzeniem, po czym skinęła lekko głową, gdy Seginus przeprosił. Niezbyt była zadowolona, że ktoś im przerwał to spotkanie, pozwoliła więc by to książę zajął się ewentualnym zamówieniem. 

Słowa Seginusa niezwykle ją cieszyły i nawet jeśli nie było tego widać na jej twarzy, w powietrzu dało się wyczuć delikatny i przyjemny zapach sosny, który mieszał się z intensywną wonią rozmarynu. Miło było słuchać pochwał, mieć potwierdzenie, że nie tylko dla niej, pomysł ognistego teatru był czymś niesamowitym. Melisandre również pochwaliła ten pomysł. Płomienna księżniczka wiedziała, że może liczyć na nocną damę przy realizacji tego projektu. Miała nadzieję, że wkrótce i na księcia Seginusa będzie mogła liczyć. Chciała, by pomysł, który narodził się w jej umyśle, stał się wspólnym dzieckiem trzech dworów. 

Krew zauważyła jeszcze zanim upadła na blat, jednak nie była na tyle szybka i zanim zdążyła się odezwać, czerwona kropka pojawiła się na stole, a chwilę po niej kolejne. Przemilczała nagły zryw książęcego sługi, czekając aż oszołomienie zaistniałą sytuacją nieco opadnie. 

- Jeśli pozwolisz książę...Rosa częściowo pochodzi z dworu świtu. Mogła by zahamować krwotok. - odezwała się spokojnie, wskazując dłonią na swoją służkę, która skłoniła się nisko, gdy tylko padło jej imię. Została w takiej pozycji, oczekując przyzwolenia lub odmowy ze strony wiosennego księcia. Postawa Cerys wciąż była nienaganna, można by rzec, że obojętna, jednak było inaczej. Fae zazwyczaj nie krwawią od tak, dlatego ta sytuacja ją zaniepokoiła, co dało się wyczuć poprzez woń dymu.
Powrót do góry Go down
Stella
200
pomniejszy fae
Mieszkaniec
kwiaty we włosach oraz pojedyncze listki
mięta, świeżo ścięta trawa, drzewny aromat
https://cursebreaker.forumpolish.com/t790-stella#10025
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyPią 1 Lip - 18:49
Stella stała w milczeniu obserwując to jedną osobę, to drugą. Jakby tą drugą, rudowłosą skądś znała jednak na tę chwilę nie potrafiła sobie przypomnieć kto to mógłby być. Zresztą nie do końca była pewna czy w aktualnej chwili jest to dla niej naprawdę istotna kwestia.
Lekko się uśmiechnęła na słowa Opiekuna sztuki, w zamian lekko się ukłoniła - Mnie również mój Panie, w takim razie przyniosę coś, co może odpowiadałoby państwu spotkaniu - odrzekła przez chwilę zmieszana, gdyż nieznajomemu zaczęła lecieć krew z nosa. Spojrzała na jednego ze służących po czym dość nieśmiało ręką wskazała, by ten podążył za nią. W milczeniu odeszła od stolika, aby zajść za blat, a stamtąd wyciągnąć suchą ściereczkę, którą podała do rąk służącego Opiekuna sztuki, a gdy ją przyjął, ona sama mogła się skupić na tym aby zrobić herbatę dla swoich gości.
Postanowiła wybrać sobie jedną z niewielu droższych odmian herbat, którą miała w swoim asortymencie, gdy się ją zaparzy odpowiednio do dzbanka widać w niej było kawałki złota prawdziwego. Tak zaparzona i przygotowana herbata po jakimś czasie trafiła na stół Opiekuna sztuki wraz z rudowłosą pięknością. Stella zaś tak jak postawiła herbatę jedynie życzyła smacznego swoim gościom po czym oddaliła się w głąb pomieszczenia zbierając po drodze zamówienia na herbatę.

/Fabularnie można uznać, że Stella ma z/t, by nie przeszkadzać wam w prowadzeniu wątku, no chyba, że będziecie coś od niej jeszcze chcieli./
Powrót do góry Go down
Seginus
452
szlachetny fae
Trzecia Róża Wiosny, Najwyższy Opiekun Sztuki, Ojciec Pieśni i Poezji, Złote Pióro Prythianu, Attache Kulturalny Dworu Wiosny
Sięgające łopatek, proste włosy w kolorze jasnego blondu. Intensywnie niebieskie oczy. Spiczaste uszy.
Rozmaryn, jaśmin, piżmo.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t827-seginus#10497
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptyPią 1 Lip - 21:13
Seginus urodził się jako fae o bardzo delikatnym zdrowiu, wyłamując się ze stereotypu mocnego, barczystego Wiośniarza. Zupełnie inny od swojego ojca czy pozostałych członków rodziny Książęcej, przez lata zmagał się z dolegliwościami, których medycy nie potrafili sklasyfikować. Nie chorował na nic konkretnego, po prostu był słaby. I właśnie ta słabość doprowadzała go do szału.
Nienawidząc swojego ciała dopuszczał się rzeczy, jakie pośród innych fae z pewnością wzbudzałyby zdziwienie. Przekraczanie granic nie stanowiło dla niego problemu, bowiem i tak prędzej czy później powłoka dawała sygnał, że nie wytrzyma dłużej. Kaszel, omdlenia, krwotoki z nosa... Wszystko na porządku dziennym. Zdążył się już przyzwyczaić, co nie znaczyło wcale, że to akceptował bądź przyjmował z chłodną obojętnością. Brzydził się siebie, upatrując w swoich dolegliwościach słabości na jaką nie powinien pozwolić sobie książę pochodzący z rodziny Władcy Dworu Wiosny.

Czuł, że dzisiaj zdarzy się coś, co wyprowadzi go z równowagi. Od rana nie czuł się najlepiej i starał się unikać stresu. Nie sądził jednak, że ekscytacja również wpłynie na jego stan tak mocno.
Zelphar zniknął za oddalającą się Stellą i nie wracał przez dłuższy czas. Opiekun sztuki złapał się za nos i starał się zapobiec krwotokowi, jednak z marnym skutkiem. Wściekły jak osa, marszczył brwi co nadawało jego twarzy upiorny wygląd. Tak piękna twarz w grymasie złości wyglądała naprawdę przerażająco.
Co miał powiedzieć księżniczce Cerys? Że będąc sławnym Opiekunem, którego zna i szanuje cały Prythian, nie może sobie poradzić z samym sobą? Wszelakie tłumaczenie się przed kimkolwiek uważał za dalszy ciąg okazywania słabości, dlatego w czasie w którym starał się tamować upływ krwi, nie odzywał się ani słowem. Dopiero kiedy Cerys zaoferowała mu pomoc, spojrzał na nią badawczo a jego twarz złagodniała. Odjął rękę od twarzy, akceptując spływającą mu po ustach i brodzie krew.

- Dziękuję. Chętnie skorzystam z jej pomocy. - powiedział z powagą. Pod oczami wykwitły mu sińce, świadczące o tym że naprawdę stało się coś niedobrego. Co? Przekroczył kolejną granicę. Ekscytacja wywołała skok ciśnienia i prawdopodobnie właśnie to spowodowało całe to przedstawienie.
Pozwolił się dotknąć, pozwolił sobie pomóc lecz na czas gdy jej służąca przy nim była, odwrócił wzrok i ponownie wykrzywił twarz w wyrazie złości. Nie był zły na Rosę, ani na Cerys, ani nawet na Zelphara czy Stellę. Był wściekły na siebie samego.

Po chwili do stołu wrócił brunet i zaczął sprzątać wszystko to, co zabrudziło blat. Twarz miał martwą a jego ruchy były niemal mechaniczne. Po skończeniu, zebrał szmatki i zaniósł je obsłudze, dziękując za pomoc. Wrócił do swojego pana lecz nie odezwał się ani słowem, stając w stosownej odległości i obserwując Rosę przy pracy.
Gdy kobieta już skoczyła, Seginus podziękował cicho i wyprostował się na siedzisku, ponownie skupiając uwagę na księżniczce.
- Dziękuję za troskę, pani. - powiedział a w jego głosie dźwięczał wstyd - Wracając do tematu. Masz moje pełne poparcie. Jeśli mogę jakoś cię wspomóc, wystarczy słowo. Jestem szczęśliwy wiedząc, że stanowię dla ciebie osobę godną zaufania na tyle, by dzielić się z nią swoimi planami. - posłał jej blady uśmiech - Wybacz śmiałość, księżniczko, ale ta kwestia nie da mi spokoju. Czy decyzja o pozostaniu Opiekunem wynikła z czegoś konkretnego? A może... była wolą twego towarzysza?
Powrót do góry Go down
Cerys
351
szlachetny fae
Księżniczka, opiekunka sztuki
Zdystansowana, spokojna samotniczka
Sosna, dym, piwo
https://cursebreaker.forumpolish.com/t572-cerys
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptySob 2 Lip - 5:45
Stan księcia był dla Cerys zastanawiający i choć zmartwiła ją obecna sytuacja, nie poruszyła się, by jakkolwiek zareagować. Trwała wciąż w tej samej eleganckiej pozie, niczym rzeźba, nie chcąc naruszać osobistej przestrzeni mężczyzny, tym bardziej, że chwilę wcześniej odepchnął on swojego sługę. Zaoferowała zdolności swojej służącej w ramach pomocy i tylko od Seginusa zależało czy ją przyjmie czy nie. 

Widziała złość malującą się na jego twarzy. Cokolwiek wywołało to uczucie, nie było to jej sprawą. Kiedyś może by dociekała, jednak teraz było inaczej. Zobojętniała na świat, przywdziewając maskę obojętności. Bezpieczną zbroję, której nauczyła ją Esther. Schować uczucia głęboko na dnie swojej zranionej duszy, by nikt nie mógł ich użyć, by zranić ją jeszcze mocniej. 

Skinęła na Rosę, gdy książę zgodził się przyjąć pomoc. Kobieta skłoniła się z szacunkiem i podeszła do Seginusa. Delikatnie, niemal nabożnie, położyła palce na skroniach mężczyzny. Zamknęła oczy, uwalniając swoją magię, która wniknęła w ciało blond włosego. Dotarła do źródła krwotoku, lecząc uszkodzone naczynia krwionośne. Ciche sapnięcie zaskoczenia opuściło jej usta, jednak cokolwiek odkryła swoją magią, nie zamierzała tego rozpowiadać,  domyślając się, że wiosenny fae sobie tego nie życzył. Odsunęła dłonie i ponownie skłoniła się z szacunkiem, by po chwili wrócić na poprzednie miejsce, za plecami swojej Pani. 

Na podziękowania Seginusa odpowiedziała lekkim skinieniem głowy. Z radością przyjęła fakt, że ów incydent, nie zakłócił bardziej ich spotkania i mogą kontynuować. 

- Niezmiernie mnie cieszą twoje słowa książę. Z racji tego, iż magia ognia jest dziedzictwem moich rodaków, zdolnych tancerzy zatrudnię wśród swoich. Inaczej ma się sprawa muzyki. Uważam, że różnorodność grajków, którzy wezmą udział w powstającej sztuce, przyciągnie większą uwagę. Dlatego zwracam się do Ciebie książę z prośbą o polecenie wybitnych muzyków. - zerknęła na właścicielkę herbaciarni, która przyniosła im gorącej herbaty. Kolor i zapach naparu był niezwykle kuszący, dlatego teraz płomienna księżniczka skusiła na gorący trunek. 

- Bez urazy książę, wcześniej powiedziałeś, że nie będziesz pytał o szczegóły mojego stanowiska, i wolałabym by tak zostało. Skupmy się na obecnej sprawie książę. - powiedziała obojętnie, podnosząc do ust naczynie z herbatą.
Powrót do góry Go down
Seginus
452
szlachetny fae
Trzecia Róża Wiosny, Najwyższy Opiekun Sztuki, Ojciec Pieśni i Poezji, Złote Pióro Prythianu, Attache Kulturalny Dworu Wiosny
Sięgające łopatek, proste włosy w kolorze jasnego blondu. Intensywnie niebieskie oczy. Spiczaste uszy.
Rozmaryn, jaśmin, piżmo.
https://cursebreaker.forumpolish.com/t827-seginus#10497
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" EmptySob 2 Lip - 11:20
Mimo zabiegów mających na celu zatrzymanie krwotoku, makijaż księcia, tak dokładnie wykonany przez służkę Dirue, nie ucierpiał a cienie pod oczami które pojawiły się wraz z upływem krwi sprawiły, że stał się on pełniejszy, mocniejszy. Rysy twarzy Opiekuna wyostrzyły się a on sam wyglądał w tej chwili jak nieślubny syn Dworu Wiosny i barbarzyńskiej północy, gdzie wojownicy nader chętnie używali węgla by podkreślić swoją dziką naturę.
Mimo wszystko Seginus zdawał się być nieporuszony faktem, że służąca Cerys udzielała mu pomocy. Na jej ciche sapnięcie nie poruszył się ani o centymetr. Skoro pochodziła z Dworu Świtu z pewnością wiedziała, że na jego dolegliwości nie ma lekarstwa.

Gdy powrócili do tematu, był już spokojniejszy. Obdarzał księżniczkę swoją uwagą nawet wtedy, gdy przyniesiono im herbatę. Pachniała fantastycznie, lecz zanim sięgnął po naczynie, poczekał aż zrobi to Cerys. Obserwowanie jej nieruchomej twarzy było fascynujące głównie dlatego, iż wiedział że to tylko maska. Żaden fae po utracie towarzysza nie zachowuje takiego spokoju ciała i ducha. Tak przynajmniej słyszał.
Ucieszyła go prośba kobiety, dlatego odpowiedział uśmiechem.
- Partycypuję już w kilku dużych projektach, droga Opiekunko, lecz z przyjemnością pomogę i tobie. - powiedział spokojnie - Powiedz tylko jakiego rodzaju muzyka cię interesuje. Zgaduję, że do tańca z ogniem potrzebujesz czegoś skoczniejszego, może zabarwionego folklorem? - podsunął.

Kiedy wytknęła mu jego własne słowa, prawie zachłysnął się własną śliną. Otworzył szerzej oczy i zamarł na chwilę, zastanawiając się nie nad jej uwagą a nad własnym wścibstwem, którego mimo wcześniejszych zapewnień, nie pohamował w porę.
Uniósł dłoń do ust i musnął smukłymi palcami o wypielęgnowanych paznokciach dolną wargę, co ostatecznie potwierdziło jego brak pewności siebie.
Jak wybrnąć z tego dyplomatycznego faux pas? Cisza przedłużała się w nieskończoność a wzniesiony przez jesienną księżniczkę mur, zaznaczający dystans, stał się widoczny niemal gołym okiem.
Wziął trzy głębsze oddechy. Zelphar uniósł lekko głowę, zerkając na swojego pana. Jego milcząca obecność była swoistą kotwicą dla Opiekuna sztuki.
- Och... zaiste. - przyznał jej rację, obejmując dłoń od twarzy - Wybacz, księżniczko. To przez roztargnienie wywołane... wcześniejszą niedogodnością. - dodał i skłonił się jej grzecznie.

Sięgnął po przygotowany przez Stellę napar i upił spory łyk. Gorący napój popłynął przyjemnym strumieniem przez przełyk, rozgrzewając Seginusa i sprawiając, że na jego twarzy na powrót pojawił się zdrowy rumieniec.
- Wracając do tematu... Czy życzysz sobie, pani, wsparcia w rozsławieniu pomysłu? Rad byłbym, gdybyśmy bez skrępowania mówili o swoich potrzebach. - na jego twarzy ponownie wymalował się spokój i powaga - Czy przedstawiłaś swe plany komuś jeszcze, z kim moglibyśmy nawiązać współpracę?

Powrót do góry Go down
Sponsored content
Temat: Re: Herbaciarnia "Spadające liście"   Herbaciarnia "Spadające liście" Empty
Powrót do góry Go down
 
Herbaciarnia "Spadające liście"
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Cursebreaker: Dwór Cierni i Róż :: Prythian :: Dwór Jesieni :: Augusta-
Skocz do: